Volkswagen znów musi się tłumaczyć - oszukiwał też w kwestii bezpieczeństwa?

Po skandalu z trefnym oprogramowaniem w 11 mln pojazdach, zwolnieniach na głównych stanowiskach, także w markach zależnych jak Skoda, programach naprawczych koncern z Wolfsburga podejrzewany jest o kolejne kłamstwa. Tym razem chodzi o zaniżanie statystyk wypadkowości.

fot. autoflesz.com

 

TVN turbo opublikował nawet sprawę polskiego czytelnika, gdzie nowe Sirocco, po rolowaniu, zachowało się zupełnie nieprzewidywalnie. Nie zadziałały najważniejsze systemy bezpieczeństwa, ucierpiał kierowca i samochód. Mimo to eksperci Volkswagen powiedzieli, że nie widzą żadnej usterki w pojeździe, który dachował. Już wtedy pachniało – mówiąc oględnie - niefachowym podejściem do tematu. Tym razem kolejna wpadka może  pogrążyć drugi koncern samochodowy na dobre. Według amerykańskiej firmy doradczej Stout Risius Ross koncern z Wolfsburga zaniżali również statystyki wypadkowości.

Na amerykańskim rynku producenci muszą przekazywać odpowiednim  instytucjom szczegółowe raporty dotyczące  bezpieczeństwa w razie zaistniałego wypadku. Tak  robi Volvo i (robił) Saab, jeśli wypadek zdarzył się w Norwegii czy Szwecji. Powoływano wtedy własne  gremium ekspertów do zbadania okoliczności wydarzenia. Dzięki temu samochody te uchodziły za wzorce -  a nawet bastiony -  bezpieczeństwa.

Okazało się, że statystyki publikowane przez Volkswagena znacząco różnią się od danych  amerykańskiej rządowej agencji ds. bezpieczeństwa  transportu - National Highway Traffic Safety Administration. Specjaliści ze Stout Risius Ross sugerują, że Volkswagen mijał się z prawdą, a dokładniej wymienione statystyki były tak dobre, że aż niewiarygodne.

Dla przykładu trzeci światowy producent - General Motors  zgłaszał średnio 524 wypadki na milion pojazdów (dane za lata 2005-2014). Podobnie było z Toyotą i BMW. Uwaga:  w przypadku Volkswagena, wynik ten to 34 zdarzenia na milion pojazdów! Aż trudno uwierzyć, że tak bezpieczne są Volkswageny. Sprawa jest rozwojowa i tak jak w przypadku wadliwych silników TSI, TFSI,  a nawet 2.0 TDI zamiatana pod dywan.
Ciekawe co na ten temat powiedziałby koncern RENAULT, który ma najwięcej samochodów pięciogwiazdkowych...

 

Źródło: Bloomberg

Publish modules to the "offcanvas" position.