Jeszcze kilka tygodni temu "najmądrzejsi" ludzie w branży – niekoniecznie oponiarskiej – przekonywali, że opony zimowe to wymysł koncernów zbijających fortunę na naiwności polskich (i europejskich) kierowców. Niektórzy nawet uwierzyli, że to może być prawda. Po ataku mrozów, śnieżystym początku ferii zimowych, ekstremalnych warunkach górskich – mówimy, jak jest.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Niestety miało być medialnie, w trosce o wolność wyboru, nawet w eksperckim opakowaniu. Tymczasem wyszło szydło z worka, bynajmniej nie jest to aluzja do pani premier, tylko tak jak przepowiadał nasz redakcyjny ekspert oponiarski, mistrz Mariusz Budnik – zima jeszcze przyjdzie. I przyszła!
Jak zatem jest?
Na tę chwilę nie ma obowiązku jazdy na oponach zimowych. Jednak wystarczy odrobina wyobraźni... Tymczasem przyszła zima, a ci co tak głośno namawiali, rozpisywali się w mainstreamowych mediach, w tym tygodnikach motoryzacyjnych musieli połknąć własny... język. Problem w tym, że nie odkręcą – by nie powiedzieć dosadniej - tego co powiedzieli pod koniec grudnia, gdy mocno dodatnia temperatura zaskoczyła nawet synoptyków.
Ale to nie pierwsza pomyłka tych co wiedza najlepiej, zaprzeczają prawom fizyki, falandyzują prawo, próbują zawracać bieg Wisły. Od tych mądrości szumiało w mediach, a niektóre z nich, rozpisywały się na temat wyboru opon całorocznych - jako antidotum na wszystko.
Dziś wiemy, coś poszło nie tak, a dokładniej – pogoda pokazała chimeryczne usposobienie. Jeśli wymiana opon na zimowe nie jest według opiniotwórczych mediów koniecznością w naszych warunkach, to tylko należy pogratulować dobrego samopoczucia i oryginalnego lansu. Z całą pewnością nie jest to jedyne antidotum na „czarny lód”, błoto pośniegowe, zmrożony śnieg, aquaplaning, ale istotny krok w bezpiecznym kierunku. Często chodzi tu o zdrowie, a nawet życie. To nic, iż nadal nie wynaleziono szczepionki na... cholerę i dżumę; jednak zrobiliśmy wszystko, aby... nie zachorować. I znów przytaczamy naszego mentora mistrza Budnika – (...) jeśli coś jest do wszystkiego, to znaczy że jest do niczego. A zima, cóż rządzi się swoimi pryncypiami, w dużym uproszczeniu i odrobiną ironii można powiedzieć - z daleka od firm ratingowych, nadal pikującej w dół ceny ropy naftowej czy geniuszu Kim Dzong Una, który ponoć wynalazł alkohol nie powodujący... kaca!
Ci co uwierzyli w obietnice lotu... na Marsa, niestety muszą trochę poczekać na sprzyjające okoliczności. Jednak, jak przepowiedział jeden z największych geniuszy naszej ery prof. Stephen Hawking, to konieczność, gdyż Ziemia stanie się wkrótce ofiarą własnego sukcesu.
Ale może do tego czasu, któryś z wielkich koncernów opatentuje oponę wielosezonową potrafiąca skutecznie oprzeć się biegunowo warunkom atmosferycznym, niskiej ścieralności na asfalcie, o nikłym poziome hałasu czy wzorowym prowadzeniu na zmrożonym śniegu i błocie pośniegowym.
Dlaczego o tym mówimy?
Jednym z powodów jest rychłe wyprodukowanie opony zupełnie nowej generacji (odpornej na przebicie, praktycznie niezniszczalnej, bez pompowania azotem czy powietrzem).
Kolejnym powodem były anomalie atmosferyczne. Znów nie nawiązujemy do anomalii zaistniałych podczas pomiarów geodezyjnych w okolicach Wałbrzycha, gdzie może być zakopany „Złoty pociąg”. Po prawdzie naukowy z AGH wykluczyli istnienie tzw. pociągu pancernego, jednak przyznali, że występujące anomalie na 65 kilometrze linii kolejowej do Wałbrzycha mogą sugerować istnienie tunelu. Zostawmy jednak anomalie geodezyjne, skalne labirynty, notabene pokryte zaledwie 8-10 metrami ziemi...
Otóż specyficzny mikroklimat Kotliny Jeleniogórskiej sprawił kolejne anomalie. Wyjeżdżając na ferie z naszego kujawsko-pomorskiego matecznika temperatura oscylowała na granicy – 2 do 0 st. Celsjusza. Im bliżej Karkonoszy – miernik temperatury i sygnalizacja gołoledzi informowały nas o nagle zmieniających się warunkach. W Lesznie i Głogowie temperatura już spadał poniżej 7, 5 st. Celsjusza, a w Legnicy było już – 9 st. Celsjusza. Kotlina Jeleniogórska przywitała nas anomalią niskich temperatur – minus 11,5 st. C, w nocy spadło do – 20 stopni! Śnieg w tak niskiej temperaturze nie rozpuszcza się na podsypce z soli, zatem opony zimowe znów wykazały swoją wyższość nad całą koalicja oponentów myślących inaczej.
Góry są nieprzewidywalne
Mimo to są tacy amatorzy górskich wędrówek, który w klapkach (nie uwierzycie, nawet w szpilkach latem) chcą wejść na Śnieżkę! Brak wyobraźni, wiara we własne umiejętności, czy kabotyńskie maniery? Buty, buty, raz jeszcze buty! Podobnie jest z samochodem – opony, to nasze buty...
W górach, asfaltowe drogi nie są czarne jak ul. Wojska Polskiego w Bydgoszczy. Śnieg, lód, zdradliwe pobocza (uważajcie na ten element), brak znaków ostrzegawczych o konieczności założenia łańcuchów przeciwśnieżnych to normalna rzeczywistość. Służby drogowe nadal działają „po staremu”, a nikomu nie chce się pomyśleć o skutkach. Niedawny przykład dość mocno nagłośniony w mediach, a dot. braku możliwości wjazdu karetki pod schronisko w Górach Izerskch – nie było odpowiedzialnego za odśnieżanie – to tylko Śnieżka braku wyobraźni!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jedna z najlepszych opon zimowych jakie testowaliśmy, pierwsza opona na świecie uzyskująca klasę A w odniesieniu do przyczepności na mokrej nawierzchni - w tej klasie opon premium
Co zatem zrobić, aby wyjazd w góry nie był koszmarem?
Nie będziemy oryginalni, ale opony zimowe to oczywista oczywistość. Kiedyś, z powodów czysto komercyjnych preferowaliśmy tzw. używki. Dziś tylko opony nowe od znanych producentów. Zdziwicie się, gdy będziemy chwalić polskie opony pochodzące z koncernów Goodyer i Michelin.
Rzeczywiście, zimowe opony Dębica Frigo 2 (Grupa Goodyear) są znakomite na kopnym śniegu, ich siła ciągnienia i całkiem dobre prowadzeni na śniegu zaskakują niedowiarków. Znacznie gorzej jest na suchym asfalcie i podczas oceny aquaplaningu. Bez dwóch zdań polecamy te opony budżetowe, zwłaszcza z polskim wsadem. Amatorzy mocniejszych wrażeń mogą wykorzystać atuty najnowszych opon Dębicy Frigo HP. Na śniegu znakomite, a ponadto poprawiona przyczepność na suchym i mokrym asfalcie; niestety są dużo droższe.
Bardzo dobre są nadal, kolejne polskie opony Kormoran SnowPro B2 (Grupa Michelin). Nieznacznie gorsze na śniegu od Dębicy, ale też nieco cichsze 69 dB, lepszy aquaplaning, dobra ścieralność (tzn. są bardziej odporne na zużycie). Na suchej nawierzchni klasa F, na mokrej E, do tego 10 lat gwarancji! W marketach i hipermarketach nadal zalegają półki z oponami Dębicy i Fuldy, Kormoran jest znacznie mniej widoczny - nie znaczy, iż gorszy...
Jako zrównoważoną oponę do aut kompaktowych, nasz mistrz Budnik poleca także Barum Polaris3. Aczkolwiek w ocenie zużycia paliwa jest przeciętna (oszczędność kat. F) i dość głośna 71 dB. Cena - podobnie jak Dębica i Kormoran – znakomita cena do wartości!
W opinii kierowców nadal krążą stereotypy, o wyższości opon Michelin Alpin A5 nad Goodyear Ulta Grip 9. Ale to nie jest prawda obiektywna, gdyż te opony klasy premium mają nieco inne oceny np. spejalistów ADAC-u i TUV – w zależności od rozmiaru. Każdy bowiem ma swoje ulubione preferencje (cena, gwarancja, zachowanie na śniegu czy na suchym asfalcie, a także ścieralność i pomiar hałasu). Nie będziemy oceniali w szczegółach, które są lepsze, bo nie mieliśmy możliwości ich zakupu. Co najmniej kilka firm oferowało znacznie lepsze warunki (cena, gwarancja, możliwość negocjowania ceny, opakowanie, oplata za transport, przygotowanie sprzedawcy, etc.). Zatem, zwracamy uwagę na innych, coraz mocniejszych graczy.
fot. Leszek Koszak, właściciel Skody Octavii kombi / Dębica Frigo, rewelacyjny stosunek ceny do wartości, świetna opona na śniegu, znacznie słabsza na suchym asfalcie. Model nowszy Frigo 2 ma znacznie poprawione parametry na suchym klasa C (i mokrym ) asfalcie, w tym poziom hałasu 70-71 dB...
Aktualnie sprawdzamy, zgodnie z obietnicą najnowsze opony Nokian WR D4. Jak do tej pory są rewelacyjne! Przede wszystkim ciche, bardzo dobre na suchym asfalcie, nie gorsze na mokrej nawierzchni, a wprost rewelacyjne na śniegu! Ich siła ciągnienia, wzorowe prowadzenie, krótka droga hamowania zaskoczyła nas totalnie. Jedyny mankament – nie lubią lodu. Ale pokażcie nam niekolcowane opony potrafiące więcej. Wadą może być informacja o miejscu produkcji (Rosja), ale po pierwszych harcach na śniegu przyznacie, iż to tylko niepotrzebne, wręcz złe skojarzenia.
Chcielibyśmy jeszcze zwrócić uwagę na dwie kolejne marki: Hankook W452 i_cept RS2 (nowy bieżnik, doskonały hydroplaning, b.dobra na śniegu, aczkolwiek dość głośna) oraz Yokohama W.Drive V905 (doskonała sterowalność na śniegu, b.dobra na mokrej nawierzchni, ale dość głośna 71-71,5 dB).
Wśród innych opon klasy premium szczególnie warte zainteresowania są znani producenci, jak Continental (Continetal ContiWnterConact TS 850, zwycięzca wielu prestiżowych rankingów) czy Pirelli Snow Control3, Bridgestone Blizzak LM001, a także Dunlop Winter Sport (przyczepność na suchej nawierzchni "C", na mokrej "B", hałas 69 dB). Jednak na tę chwilę nie mamy żadnego auta testowo z tymi oponami, zatem opisywanie bez dokładnego sprawdzenia nie ma większego sensu. Aczkolwiek opona Continentala jest najdroższa z wszystkich wymienionych (1367 zł wg Allegro), posiada klasę C "na suchej nawierzchni", jak również C "na mokrej". W kategorii hałasu - 72 dB. W ocenie kierowców posiada też krótką drogę hamowana i jeden z najciekawszych bieżników.
Od redakcji: jeśli Drodzy Czytelnicy macie swoje opinie i chwielibyście podzielić się z innymi użytkownikami – napiszcie do redakcji:
- przeczytaj koniecznie:
- Czas na opony zimowe polecane przez eksperta
- Opony zimowe - nowe czy używane?
- Najlepsze opony zimowe - Nokian WR D4
- Opony zimowe Grupy Godyear
- Nowa opona zimowe Michelin Alpin5
- Rewolucja na rynku oponiarskim - Michelin CrossClimate
- Tajemnicze znaki na boku opony bez tajemnic
- Czy Polacy zmienią opony przed zimą
- Grupa Goodyear - nowości z Dębicy
- Najlepsze opony zimowe YOKOHAMA
- Opony Continental polecane na zimę
redakcja autoflesz.com