Międzynarodowe Zawody Mikrolotowe i Festyn Lotniczy „Niebo dla Każdego” to jedna z najciekawszych imprez tego lata, rozgrywana w bardzo urokliwym miejscu Doliny Wisły i Chełmińskiego Parku Krajobrazowego. Organizatorzy, fascynacji lotnictwa wespół z ludźmi dobrej woli, po raz kolejny zorganizowali na wystrzyżonym z chaszczy polowym lotnisku imprezę, której nie powstydziłby się cały szwadron urzędników z urzędu miasta.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ dwupłatowiec AN 2 oczekuje na kolejny start widokowy nad Dolinę Wisły, w tym czasie Uwe Zimmermann pokazuje swój kunszt, tuż nad trawiastym pasem startowym
Panie Prezydencie, takich ludzi nam trzeba, warto o tym pamiętać. Widać dostrzegł to marszałek Piotr Całbecki, który dał honorowy patronat nad imprezą. Różnica jest taka, że festyn w Czarże zamyka się finansami, które nie zadowoliłyby nawet kopaczy z nowej IV ligi. Żałujemy, że budżety niektórych klubów piłkarskich w Polsce są galaktyczne, a umiejętności… cóż, tylko historyczne.
Akrobacje lotnicze – Uwe Zimmermann
Niekwestionowaną gwiazdą pierwszego dnia Festynu lotniczego był Uwe Zimmermann. Uwe jest niemieckim pilotem akrobacyjnym, rewelacyjnie wykorzystującym możliwości samolotu Extra. Tak jak większość pilotów obecnych na festynie jest pasjonatem amatorem. Uczył się od najlepszych mistrzów w tym widowiskowym, ale niebezpiecznym fachu, czyli Czechów. Początkowo startował na czeskich samolotach Zlin. Sport i wyścigi wyssał w genach matki, jako młody chłopak startował w wyścigach motocyklowych w klasie 125 oraz 250 ccm; był też mistrzem Niemiec.
To co wyróżnia niemieckiego pilota na tle innych gwiazd np. z seriali czy sitcomów jest proste i naturalne, bez celebryckiego lansu – jednym słowem doskonały kontakt z publicznością. Nie odmawia organizatorom, bardzo lubi brać udział w polskich imprezach, jak to na polowym lotnisku w Rafie.
W pierwszym dniu Zimmermann dał pokaz swoich umiejętności w kilku specjalnych pokazach trwających kilkadziesiąt minut. To praktycznie przegląd wszystkich figur akrobatycznych, jest ich sporo i są znane wytrawnym miłośnikom ultralekkich samolotów. Mimo to poprosiliśmy Uwe o krótką wypowiedź.
- Startuję na samolocie produkcji niemieckiej produkowanym w Zagłębiu Ruhry. Najczęściej wykonuję takie figury jak: korkociągi, pętle, kubańskie ósemki, przewroty ( dop. red. lot w pozycji odwróconej), spirale, beczki czy figury Immelmana - powiedział Zimmermann
fot. Krzysztof Golec, autofesz.com | Uwe Zimmermann po zakończonej akrobacji udziela wywiadów
Rano, podczas pierwszego treningu widzieliśmy też bardzo trudną figurę znaną z pokazów samolotów myśliwsko-bojowych (Mig 29) czyli słynną już „kobrę”. Uwe nie zaprzeczył, powiedział jedynie, że ma jeszcze kilka innych „sztuczek” w repertuarze.
Nas ciekawiło jednak, jakie przeciążenia panują podczas tak ryzykownych akrobacji.
- Zwykle to 6-8G, ale podczas wykonywania beczki może być krótkotrwale nawet nieco więcej. Zdarza się, że na ułamki sekund pilot może stracić świadomość – powiedział Łukasz Reiwer, z Biura Organizatora
Pan Łukasz był też naszym guru od lotnictwa i oprowadzał naszą redakcją (mamy patronat medialny nad festynem) po lotnisku polowym, gdzie stacjonowały wszystkie samoloty, łącznie z największym AN-2 i Morane Socata.
Oczywiście program imprezy był dość napięty, a na placu przypominającym rozmiarami boisko do piłki nożnej upakowano liczne kramy z regionalnymi specjałami i napitkami. Spieszymy donieść, aczkolwiek prosimy nie brać tego dosłownie, że markowe piwo, słodycze dla dzieci, pajda chleba ze smalcem i ogórasem czy ekologiczne wyrobu miejscowych gospodarzy, a także inne frykasy cieszyły się sporym zainteresowaniem gości, VIP-ów, przedstawicieli ULC, a także entuzjastów mikrolotnictwa.
Pokazy – sztuki walki w wykonaniu KPKSW przy Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy
Organizatorzy zaprosili też profesjonalistów, amatorów, pasjonatów, mogących wypełnić zgromadzonym widzom czas, a przy okazji dać impuls do dalszej pracy and sobą.
fot. Anna Chabowska, autoflesz.com | od lewej: Ryszard Dolarta 1Tjie, Jacek Gackowski 6 kyu, Mikołaj Gackowski 7 kyu, Patryk Paradowski, 10 kyu, Kacper Chabowski, 10 kyu, Filip Chabowski oraz Krzysztof Golec, 1 DAN instruktor
W godzinach przedpołudniowych uczniowie z Kujawsko-Pomorskiegi Klubu Sztuk Walk przy Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy dali pokaz walki w stylu chan shaolin si – prościej, po polsku - obrony przed napastnikiem nieuzbrojonym i uzbrojonym w niebezpieczne narzędzia np. kij bejsbolowy, pałka teleskopowa tzw. baton, kastet czy nóż.
Najmłodsi uczniowie: Filip Chabowski 6 lat, Kacper Chabowski i Patryk Paradowski (grupa 10-latków), a także Mikołaj Gackowski (14 lat, gimnazjalista – Gimnazjum nr 23 im. Szarych Szeregów) pokazali kilka podstawowych ćwiczeń szybkościowych, zwinnościowych i gibkościowych. O tym, że sztuki walki można ćwiczyć w każdym wieku udowadnia na co dzień sensei Ryszard Dolata, pracownik Gimnazjum nr 23 czy sempai Jacek Gackowski, licencjonowany pracownik ochrony, który zaczął ćwiczyć po „złotej” 40-stce.
W brew temu co mówią tzw. znawcy tematu zagrożenie na ulicach Bydgoszczy jest duże, a w niektórych szkołach czy dzielnicach bardzo duże. Warto się zastanowić nad tematem, a każda szkoła sztuk walki będzie motywacją do podniesienia własnej samooceny. Mówienie, że "mnie nie okradną, nie pobiją, nie odbiorą komórki" jest tylko usprawiedliwianiem samego siebie. Wszystko i tak prostuje ulica.
Sztuki walki, to także złoty środek, aby podczas lekcji wychowania fizycznego nie podsyłać nauczycielowi zwolnień lekarskich. Są też tacy, którzy już dawno zamienili „99 życie” na Play Station czy komputerze domowym na regularne treningi.
Zumba – filozofia życia
Kolejny przykład na kompletne kształtowanie ciała, ducha, a także stylu życia dała Szkoła Zumby w Bydgoszczy i jej instruktorka Marta Ciesielska. Podobno zumba to nie taniec, tylko styl życia. Tak mówią instruktorki z bydgoskiej szkoły. Wierzymy, Ty przekonaj się sam!
Loty and Doliną Wisły i Chełmińskim Parkiem Krajobrazowym
Przyjemność kosztuje, ale to świetny pomysł na przewietrzenie konta. Wystarczyło wydać jedyne 70 zł, wsiąść do AN-2, przelecieć się nad Doliną Wisły, Chełmińskim Parkiem Krajobrazowym, poczuć oderwanie od ziemi i… nicości tego padołu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i zapewniali przez cały pierwszy dzień atrakcyjne przeloty – naliczyliśmy 14 wylotów i… tyle samo lądowań. Aczkolwiek złośliwi twierdzili, że niewykoszona kukurydza na końcu polowego pasa startowego była specjalnym wabikiem dla pilota, który z wielką wprawa i zapasem bezpieczeństwa podrywał maszynę nad przeszkodą. O tym, że AN-2 potrafi wystartować i wylądować niemal na skrawku uklepanej ziemi mogli przekonać się wszyscy, którzy przybyli na polowe lotniska w Rafie.
Pokazy sprawności strażaków, pojazdy niekoniecznie zabytkowe
Urozmaiceniem pokazów był pokaz sprawności strażaków, ich nowy wóz bojowy i tajemnicze środki do zwalczania… napastliwych komarów. Dzięki ich pracy i przyjaznym klimatom tego malowniczego miejsca udało się opanować atak komarowych dywizji i innych polowych natrętów. Tylko krety pozostały na swoich okopanych pozycjach. A wszystkim się wydaje, iż to takie czarne maskotki.
Późnym wieczorem, przy zaskoczeniu sporej części widzów i gości odbył się pokaz uzbrajania czaszy balonu. Ekipa z Gdańska, pokazała profesjonalny pokaz napełniania ogrzanym powietrzem czaszy, która w najszerszym miejscu miała 27 m. Zapas gazu, który znajduje się w koszu wystarcza na podniebne surfowanie przez pełne 40 min. Jak nam powiedział jeden z pracowników technicznych, takich butli powinno być kilka (min. 2 szt.).
Co jeszcze podobało się gościom?
Przede wszystkim przejażdżki innymi końmi niż mechanicznymi. Były wałachy, niektóre narowiste, był też dyliżans i kowboje. Wszystko ze stadniny Otowice „Adamex”. Maluchy miały frajdę, a ich mamy drżały przez cały czas przejazdu. Taki to już urok matczynej miłości, nawet gdyby to był osiołek z… „Kubusia Puchatka”.
Trudno nie wspomnieć o innych przedstawicielach koni mechanicznych. Był zatem zabytkowy Mercedes-Benz z ponad 34 –letnią historią (i taką samą tablicą rejestracyjna), był ognisty roadster Lotus Super 7 z Nakła, był wreszcie najnowszy Seat Leon z silnikiem 1.2 TSI z Multisalonu-Reiski. Mechaniczne rumaki znalazły się w polu zainteresowani wałachów ze Stadniny w Otowicach, co dokumentujemy na załączonych zdjęciach. Widać najnowszy Leon przypadł do gusty rumakom, ale nie ma się czemu dziwić, naszym zdaniem jest lepszy od swojego prestiżowego guru, czyli Volkswagena Mk 7.
O drugim dniu napiszemy po zakończeniu festynu w Czarże. Podsumujemy imprezę, bliżej przedstawimy profil Natalii Płończak, lokomotywy tego przedsięwzięcia. W niedzielę drugi dzień, organizatorzy spodziewają się kolejnego najazdu gości. W pierwszym dniu było ich co najmniej 2 tys. Zatem, wszystkie drogi prowadzą do Czarże. Nie zabłądzicie, bo droga jest doskonale oznakowana, aż do polowego lotniska w Rafie.
Autor: Anna Chabowska, Artur Kania, Krzysztof Golec, autoflesz.com/ obsługa własna
{nice1}