Średnia cena nowego samochodu osobowego wzrosła na przestrzeni 2-3 lat o blisko 1/3 ceny. Pandemia i surowe normy emisji spalin zbierają żniwo, raportuje Instytut Samar. Ale będzie jeszcze drożej, o czym informowaliśmy pod koniec ubiegłego roku.
fot. McLaren
Chętnym na wyprzedaże rocznika wydaje się, iż to wielka okazja, tymczasem salony pozbywają się modeli, które nie spełniają już restrykcyjnych norm dot. CO2 i NOx, jak również modeli pozostających na placu po wprowadzeniu nowego rocznika. Owszem, ceny u niektórych dealerów są dość znaczne, ale na przykładzie choćby Fiata widać skalę podwyżki. Najtańsze Tipo przed podwyżką kosztował ok. 43.700 zł, nowy model który wchodzi do sprzedaży ma też nową cenę rozpoczynającą się 53.500 zł (zmieniono jedynie kilka elementów zewnętrznych i zadysponowano nowe rachityczne silniczki z tzw. downsizingiem).
- Według wyliczeń Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, w styczniu, średnia ważona cena sprzedaży nowego samochodu osobowego na polskim rynku sięgnęła 129,1 tys. zł - informuje dziennik "Rzeczpospolita"
To o prawie 12 proc. więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Trzy lata wystarczyły, by średni wzrost sięgnął 30 proc. – wynika z tej analizy rynkowej.
Dlaczego ceny rosną?
- Eksperci wskazują zgodnie, że jednym z powodów tego stanu rzeczy jest rosnąca popularność samochodów segmentu premium, kupowanych głównie przez firmy (i nie ukrywajmy departamenty rządowe zmieniające 2-3 letnie auta na nowsze).
- Znacząco droższe są też koszty produkcji pojazdów. Aczkolwiek wielu producentów zawiązuje alianse w celu obniżenia kosztów, jak to zrobili: FCA i Grupa PSA (w styczniu br. koncerny połączyły się tworząc alians Stellantis) czy Opel i PSA.
- Inni prezesi obecni na polskim rynku przekonują, że rosną też wymagania klientów, także pod kątem bezpieczeństwa.
- Należy dodać, że wielu producentów w okresie pandemii zamykało fabryki, a robotników wysyłano na przymusowe zwolnienia. Zawirowania na rynku motoryzacyjnym przyniósł też Brexit.
Niestety, luksusowe samochody czy wyższy poziom bezpieczeństwa aut klasy premium nie przekłada się na statystyki sprzedaży w grupie konsumentów zainteresowanych samochodami popularnymi jak: Dacia, SsangYong, Fiat, Opel, Suzuki, Peugeot czy Citroen. Najbogatsi dalej będą kupować auta luksusowe i wybitnie sportowe jak: McLaren, Porsche, Ferrari, Bentley, Mercedes-Benz, BMW czy elitarny Rolls-Royce. Co pozostaje dla innych? Cóż, pisaliśmy niedawno – auta używane, które w okresie pandemii, są pożądanym kąskiem. Dlatego wiele polskich salonów ma na swoim placu segment aut używanych z tzw. gwarancją (auta pozostawione w rozliczeniu lub auta tego samego producenta po kilku latach użytkowania).
Można też zadać inne pytanie – czy warto spinać się na nowe auto salonowe za powiedzmy 53 – 60 tys. zł, jak w tej cenie można wyhaczyć kilkuletnie auto konkretnego producenta na tzw. full wypasie. Decyzje zawsze podejmuje klient, jednak w dobie pandemii liczy się każda złotówka. Nie każdy Polak harujący po 12 godzin dziennie może liczyć na godziwą pensję i zarabiać jak tzw. gwiazdy w TVP. To może szokować, ale najwierniejsi zarabiają po 40-, nawet 50 tys. zł miesięcznie. / źródło: Dziennik Gazeta Prawna/. To o tyle szokujące, że prezes Kurski sypie zlotem z naszych ciężko oddawanych fiskusowi pieniędzy. Aby nie było jednostronnie, przypomnijmy, z idol TVN prowadzący talk-show zarabia... 180 tys. miesięcznie! /Źródło: Super Express, dane sprzed kilku lat/
redakcja autoflesz.com
Źródło: Instytut Samar