Dwa z ostatnich Lexusów LFA zawitały do Polski. Okazuje się, że 500 sztuk tej limitowanej wersji rozeszło się na pniu. To dobra wiadomość dla producenta. Zła jest taka, że Lexus nie ma teraz wybitnie sportowego coupe, a bossowie fabryki Motomachi nie potwierdzają, aby wznowiono produkcje najbardziej sportowego coupe w historii.
fot. Carscoop
Dywizja Lexusa wyzbyła się w ten sposób sportowego bolidu. I choć cena LFA nie była niska, „jedynie” 375 tys. dolarów za wersję podstawowa, to chętnych na podobnego potwora nie brakowało. Przypomnijmy jedynie, że silnik V10 i 562KM gotowe do natychmiastowej pracy rozpalają namiętności kolejnych fanów japońskiej marki.
Fabryki Motomachi ma jednak asa w rękawie, jak James Bond pokera w ostatnim rozdaniu „Casino Royale”. Prawdopodobnie będzie nim LF-CC concept, który został pokazany na Paris Motor Show 2012. Problem w tym, iż jego wprowadzenie do produkcji jest możliwe dopiero w 2015 roku.
fot. Carscoop
Nasze jaskółki potwierdziły, że wstępne opracowanie tego modelu do wersji przedseryjnej ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu. Co to oznacza? Lexus nie jest już marka nudną, dla Panów w kapeluszu z hawajskim cygarem. Namiastką tego zwrotu jest seria F SPORT i kolejne modele z końca 2012 roku. Ponadto,zacieśnia się współpraca Lexusa i BMW w zakresie wspólnych projektów silników, to musi przynieść piorunujący efekt, jak współpraca Toyoty i TESLI w zakresie budowy samochodów eklektycznych.
Nasze jaskółki doniosły też, że LF-CC ma otrzymać podkręconą jednostkę od GS 450h (silnik 3,5-litra V6 + motor elektryczny o łącznej mocy 337 KM). Będziemy obserwować dalsze losy tej ekscytującej konstrukcji, a już na początku pierwszego kwartały tego roku przeprowadzimy kolejny test najbardziej wyrafinowanej konstrukcji na świecie Lexusa LS 600h. W tym roku Lexus będzie bardzo aktywny, a jego posiadacze już mówią, że mają wyjątkowo dobry samochód. Tylko czy to jeszcze samochód, czy zabawka z wodotryskami...
Źródło: Carscoop











