W Sejmie projekt Ruchu Palikota odbierający Straży Miejskiej część uprawnień

Do Sejmu trafił projekt Ruchu Palikota przewidujący m.in. odebranie straży miejskiej prawa do karania za nieprawidłowe parkowanie oraz do przeprowadzania kontroli fotoradarowej. Dziś te uprawnienia wypaczają sens istnienia straży - argumentuje Ruch.

fot. autoflesz.com

Słowa, słowa, słowa - a wyborcy już potrafią oddzielić  ziarno od plew

- Ustawowe odebranie tych kompetencji sprawi, iż straż miejska wróci do swoich korzeni i założeń funkcjonowania jako służby publicznej na rzecz porządku lokalnego, a nie instytucji powołanej do podnoszenia wysokości kwot założeń budżetów gminnych - przekonują autorzy projektu.

Wnioskodawcy podkreślają, że to z tytułu realizowania tych dwóch czynności - karania za nieprawidłowe parkowanie oraz kontroli fotoradarowej - wpływa do budżetów samorządów lokalnych najwięcej pieniędzy obywateli, przeznaczanych później na dowolnie wskazane przez samorząd cele... Spójrzmy na ten problem z innej strony.

Czarne chmury nad elektorskim jarzmem?
Pewnie pamiętacie ten film z Leonardem Pietraszakiem w roli głównej. Dziś brakuje charyzmy w jakimkolwiek polityku, a miłościwie nam panujące opcje już się wypaliły do cna.
W ostatnim czasie nad strażnikami miejskim w całej Polsce zbierają się czarne chmury, jak nad pułkownikiem Dowgirdem. Niedawno opisaliśmy, że ugrupowanie Janusza Korwin-Mikkego, zbierało podpisy pod delegalizacją tej jednostki. Tak było między innymi w Bydgoszczy, Żywcu, czy Rybniku.
Część społeczeństwa uważa istnienie tej formacji  jako niepotrzebną, drenującą budżety poszczególnych miast, inni jak Ruch Palikowa domaga się ograniczenia zakres ich uprawnień.

W Polsce,  obecnie kierowca jest zwierzyną łowną bez okresu ochronnego, na którego poluje: policja, inspektorzy ITD, służba celna, straż miejska, straż graniczna, a nawet sąsiad z naprzeciwka. Wszystko w imieniu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Czy rzeczywiście te wszystkie służby działają w imię wyższych celów, czy to już działalność zarobkowa państwa?
Jak nie wiadomo o co chodzi,  to wiadomo że chodzi o pieniądze, duże pieniądze, jak te które zapisał w budżecie min. Rostowski. Nie wierzycie, przypominamy, aż półtora miliarda złotych zaplanował Jan Antony Vincent-Rostowski wydrzeć w tym roku z kieszeni kierowców!  Widać już, że plan budżetowy się sypie. Zamiast 125 mln złotych miesięcznie, Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (w styczniu) wystawiło wezwania do zapłaty na niespełna 7 mln zł. Nie wiadomo na razie, ile z tych pieniędzy uda się rzeczywiście ściągnąć do państwowej skarbonki. Problem jest głębszy, bo przecież nie od dziś wiadomo, że aby wyjąc z kasy, najpierw trzeba włożyć. Dziś każdy lub prawie każdy chce wyciągać. Tylko skąd? Odpowiedź jest prosta – od podatnika.

Zabieramy jednak głos w kwestii formalnej. Te nowoczesne fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości, zdwojone wysiłki policjantów i policjantek,  by tylko przypodobać się komendantowi na porannej odprawie, nieoznakowane radiowozy jednak kosztują - nawet jeśli mają dofinansowanie z funduszy europejskich.

Rzeczywiście to prawda, ale choroba atakuje już inne organizmy, szczególnie te dowodzone przez ulubionego ministra premiera Tuska, tego od budownictwa, transportu i gospodarki morskiej. Odcinkowe pomiary ruchy kosztują (a firmy przetargowe liczą zyski), nowe limuzyny ministrów jeszcze więcej kosztują, a nagrody dla urzędników premiera są odwrotnie proporcjonalne do coraz niższego notowania rządu. Próbował to wyjaśnić polskiemu premierowi Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”. Niestety, walnęło rykoszetem jak bolidem F1 w stalową barierkę. Wyjścia są co najmniej dwa - albo bariera pęknie, albo związkowcy kolejny raz zdemontują ten układ totalnej nieudolności. 

Czy Straż Miejska utrudnia realizację planów ministra finansów?
Być może, ponieważ wpływy z mandatów za nieprawidłowe parkowanie oraz przekraczanie prędkości trafiają do budżetów samorządów lokalnych.

Należałoby postawić jeszcze inne ważne pytanie - co się dzieje z dawnym podatkiem drogowym? Elity, jeśli takowe są, chowają głowę w piasek. Jest jednak pewna różnica w tym zachowaniu. Struś - wbrew powszechnej opinii - wcale nie chowa głowy w piasek. Jak się  zdenerwuje na swojego opiekuna, to kopie z całą siła. Ale przynajmniej strusie jaja zostają nietknięte. W naszych polskich warunkach - tylko dziury w asfalcie pozostają.

Ale wróćmy do przedmiotowej formacji. Głównym zadaniem straży miejskiej jest kontrola porządku publicznego na terenie gmin, współpraca ze społeczeństwem w rozwiązywaniu problemów, w tym w szczególności w zakresie zapobiegania przestępczości oraz poprawy poczucia bezpieczeństwa. Problem w tym, że poprawy bezpieczeństwa nie ma, tak samo jak funkcjonariuszy po zapadnięciu zmroku.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: ruchpalikota.org.pl

 

Publish modules to the "offcanvas" position.