Nawałnica, jaka nawiedziła kilka dni temu Warszawę wyrządziła ogromne szkody na Trasie Łazienkowski i Armii Krajowej. Zatopione samochody, niedrożne studzienki, zalane stacje metra, horror. Jedynie prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz miała dobry humor i tryskała angielskim dowcipem.
fot. Kamil Korowaj, kontakt.24
Winnych nie ma..
Na pierwszej konferencji prasowej powiedziała, że Praga, Niemcy i Budapeszt, są w gorszej sytuacji, a powodzi i tak nie można było przewidzieć. Później, jak zwykle, winę za podtopienia, zniszczenie kompletne samochodów ponosi… No właśnie, kto ponosi winę? Najlepiej zwalić winę na pogodę, jak podczas kompromitacji na Stadionie Narodowym, a w zasadzie basenie.
To już nie pierwsza wpadka Pani Prezydent Warszawy. Internauci mają swoje zdanie w tym temacie, a większość partii opozycyjnych już dawno zgłosiła votum nieufności do pani prezydent.
- Buta, dobre samopoczucie, arogancja – tak w skrócie ocenił ostatnie wypowiedzi Janusz Palikot
W Warszawie podobno już zebrano 250 tys. podpisów w sprawie referendum za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeśli nawet do tego dojdzie, to następca też będzie miał "pod górkę". Nadal przecież są problemy z drugą nitką metra, fuszerką na Lotnisku Modlin, katastrofalną kondycja PLL LOT czy przetargami na ekologiczne autobusy i kolejki metra dla stolicy.
- Wystarczy 400 tys. aby referendum było ważne – powiedział dzisiaj w wywiadzie dla TV Polsat Janusz Palikot
Niezależnie od gorącej sytuacji i niefortunnych wypowiedzi Hanny Gronkiewicz-Waltz, problem odszkodowań za zatopione samochody wraz z mieniem ich właścicieli pozostaje.
Dyr. Grażyna Lendzion podpowiada kierowcom
Wczoraj wypowiedziała się na ten temat Grażyna Lendzion, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, która wskazała na sposób przesłania wniosku do właściciela trasy AK. Cóż, pobranie wniosku i przesłanie go do Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie to dopiero początek horroru, jaki czeka właścicieli zniszczonych samochodów. Pewien spokój może wprowadzić ubezpieczenie AC, o ile właściciel pojazdu skorzystał z pełnej opcji dobrowolnego ubezpieczenia.
Muszą oni bowiem udokumentować poniesione straty, wykonać dokumentację fotograficzną i inne czynności wymagane przez ubezpieczyciela. W związku z tym, że podtopienie nastąpiło gwałtownie i nieprzewidywalnie, a na miejscu była Straż Pożarna i Policja, problem powiadomienia tych właśnie służb odpada. Jednak, jeśli to będą szkody znacznej wartości, Zarząd Dróg Miejskich prześle pełną dokumentację do ubezpieczyciela. Jak powiedziała dyr. Lendzion, od 2012 roku wszystkie drogi w Warszawie zostały ubezpieczone.
Uzyskanie odszkodowania za zniszczone samochody będzie trudne
Między wierszami odczytaliśmy, że odzyskanie pełnego odszkodowania, a nawet częściowego będzie niezmierne trudne. Grażyna Lendzion była ostrożna co do wyniku pozwu, bo zarówno PZU, jak i ZDM w Warszawie ma arsenał kruczków prawnych na taką ewentualność.
Dzisiaj z kolei dowiadujemy się, że ubezpieczyciel będzie podchodził do każdego zgłoszonego przypadku indywidualnie. Co to oznacza? Tylko jedno, problemy z wypłatą odszkodowania!
Smaczku, jak to zwykle bywa, nadała całej tej sprawie Hanna Gronkiewicz-Waltz. Swobodnie, bez jakiegokolwiek zażenowania powiedziała, że system retencyjny, odwodnienia na tej trasie są niedrożne. Co więcej, nie można było przewidzieć takiej sytuacji.
Internauci, jak również właściciele zatopionych samochodów pytają: dlaczego w Warszawie urzędnicy Pani Prezydent, Wydział Antykryzysowy i inne służby tego nie przewidziały, skoro podczas turnieju tenisowego na kortach Rollanda Grossa - z dokładnością do ½ godziny - organizatorzy przewidzieli silne opady deszczu. W Warszawie odpowiedzialne służby miały znacznie więcej czasu.
Temat tragicznej sytuacji po ulewnych deszczach i podtopienia warto przeanalizować gruntownie w całej Polsce
Nawet Unia Europejska zwróciła rządowi uwagę na istotne zaniedbania w tym zakresie (grożą za to sankcje finansowe nawet 2 mld zł). Temat ten należy przenieść na najbliższe posiedzenie Rady Miasta, również w Bydgoszczy innych aglomeracjach.
Dla przykładu w Fordonie, gdy gruntownie modernizowano ul. Twardzickiego, studzienki retencyjne służyły firmom budowlanym za składowisko… gruzu. Mieszkańcy i Rady Osiedli podnosili ten problem, jak dotąd nic się nie dzieje, a 3-letni okres gwarancyjny płynie z korzyścią dla głównego wykonawcy dolnośląskiej firmy Eurovia. Nawet, jak poprawiano w tym roku fuszerkę budowlaną (głębokość osadzenia studzienek, naprawę popękanego asfaltu), to nikomu nie przyszło do głowy, aby przywrócić drożność tych kluczowych elementów.
Po co, pewnie takiej ulwy jak w Warszawie tu nie będzie. Jeśli tak ma wyglądać nadzór nad odbiorem technicznym urzędników miasta i Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, to nawet dymisja Witolda Antosika nic tu nie pomoże.
Źródło: TV Polsat, kontakt.24