Jak donosi „Puls Biznesu” Polska ma szansę na dwie duże inwestycje motoryzacyjne: fabrykę silników General Motors w Tychach za 1,5 mld zł i kolejny zakład Michelin w Olsztynie za 380 mln zł.
Na horyzoncie pojawiła się także informacja o kolejnej inwestycji Toyoty w sprawie ewentualnej budowy fabryki napędów hybrydowych. Trudno w tej chwili oceniać, jaki wkład w te zapowiadane wielkie inwestycje miała strona rządowa. Jeszcze na początku roku premier Piechociński obiecywał wyciągniecie motoryzacyjnej Polski z zapaści. Później szum wokół wielkiej motoryzacji wyciszono.
Ważniejsze jest referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, nieudane próby reaktywacji Modlina czy kłopoty z drugą nitką metra. Na horyzoncie jest jeszcze tłamszony nierentownością PLL LOT. Z kolei hitem tego lata jest walka o stołek przewodniczącego PO. Donald Tusk, czy Jarosław Gowin? Media się ekscytują, celowo zapominając o mega wpadce min. Rostowskiego (brak w kasie 24 mld złotych), a także sympatycznej skądinąd ministry od sportu kwalifikowanego.
Dziś wszystko jest ważne, ale niektóre sprawy są ważniejsze, szczególnie dla mediów.
Informacje „Pulsu Biznesu” nie zostały jeszcze potwierdzone przez ewentualnych inwestorów, nie zrobił tego ani General Motors, ani Michelin. Ministerstwo Gospodarki także milczy.
Walka o miliony, a w przypadku GM o miliardy złotych jest zacięta. GM rozważa także inne kraje, takie jak: Węgry, Niemcy i Meksyk. Inwestycja ta ma dać dodatkowe 200 miejsc pracy. Z kolei Olsztyn walczy z Hiszpanią i Francją, inwestor zapowiedział utworzenie 51 miejsc pracy.
Jeśli zaś chodzi o fabrykę Toyoty, to żadna ze stron nie udziela jakichkolwiek informacji.
Źródło: Puls Biznesu