Dreamlinery znów na celowniku – według Boeinga nie się nie stało

O  kłopotach z akumulatorami już wiemy, o filtrach paliwa informowaliśmy. Teraz doszła kolejna niebezpieczna sytuacja… Mimo to, amerykańska firma twierdzi, że nic się nie stało.

  fot. fakt.pl/ Boeing

 

Firma Boeing, producent tej supernowoczesnej maszyny nadal twierdzi, że  nic się nie stało. Pewnie, po wczorajszym meczu naszej reprezentacji na Wembley też się nic nie stało! Przegraliśmy, po raz kolejny, a mieliśmy grać o honor. A wystarczyło nie dmuchać w ten balon, bo umiejętności nie takie, a skuteczność jeszcze gorsza.

Tymczasem trudno przewidzieć, co może się wydarzyć na pokładzie Dreamlinera, a szczególnie na jego kadłubie, aby producent wreszcie przyznał się do błędu. Tu przypomnijmy, że była jakiś czas temu wadliwa seria opon pewnej firmy, które wybuchały jak propan-butan. Firma przyznała się do błędu. Podobnie było z Toyotą i anormalną sytuacja dot. rzekomo samoprzyspieszających pojazdów. Pomimo histerycznego nagłośnienia tej sytuacji w mediach, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uniewinnił producenta, bo nie znaleziono błędów w ECU, ani oprogramowaniu. To sprytni kierowcy próbowali ugrać swoje.

Sytuacja Dreamlinera jest nieco inna, producent mający wsparcie w rządowych agencjach gra na zwłokę w kwestii odszkodowania. Przypomnijmy, że w czerwcu 2006 dr Henryka Bochniarz została wiceprezesem zarządu Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią. PLL LOT ciągle są pod kreską, co więcej, nie mogą wynegocjować odszkodowania za spowodowane unieruchomienie tych nowoczesnych samolotów. Jesteśmy ciekawi,  jak mocno wspiera tę sprawę b. Pani minister.

Wróćmy do Boeinga 787 Air India – to z tej maszyny odpadł fragment poszycia  (miejsce połączenia kadłuba i prawego skrzydła) podczas lotu. Według „The Times of India” maszyną podróżowało 148 osób, awarię zlokalizowano po wylądowaniu samolotu. Jak powiedzieliśmy wcześniej, Boeing uspokaja – podobno nic się nie stało.

 

Walka o odszkodowanie
Wcześniejsze doniesienia RMF FM o trwających negocjacjach potwierdziło Ministerstwo Skarbu. Dla Boeinga straty wizerunkowe są najistotniejsze, dlatego potentat nie chce nazywać zadośćuczynienia odszkodowaniem. Co więcej,  stawia żądania (nie chce zgodzić się na wypłatę w gotówce i jednorazowo).  Rozmowy są objęte tajemnicą, ale podobno Boeing chce dać rabat polskiemu przewoźnikowi na następne Dreamlinery.

Problem w tym, że wielu odbiorców tych maszyn, po nadwyrężonej reputacji amerykańskiej firmy, odmawia zakupu tych maszyn,  przerzucając ofertę na konkurencyjnego Airbusa. To wizerunkowa klęska dla Boeinga i finansowe straty. Jak ocenia prezes LOT-u Sebastian Mikosz, straty  wynikające z awarii i przestojów tych maszyn przekraczają już 100 mln złotych.


 

Źródło: fakt.pl, The Times of India, RMF 24.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.