Pendolino – zdaniem byłego prezesa PKP Intercity to kuriozalny przetarg

O Pendolino było głośno już podczas wakacji, gdy dumnie wjechał na tor Dworca Głównego we Wrocławiu. Dziś, Czesław Warsewicz  były już prezes PKP Intercity mówi wprost – to kuriozalny przetarg. Mimo to pretorianie wierni premierowi dmuchają w jedną tubę - to dobry zakup.

fot. Piotr Zając

Spójrzmy na to inaczej. To klasyczny paradoks - Protagoras przeciwko Euathlosowi – obaj sobie przypisują rację, lecz który ją ma?

- Przetarg na Pendolino był kuriozalny. Mówiąc wprost - ktoś za to coś wziął, gdzieś poszły łapówki, procenty, jakieś dziwne transfery. Mam nadzieję, że następny rząd tę sprawę dogłębnie zbada - przyznaje w wywiadzie dla tygodnika "wSieci" Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity

-  Pendolino w Polsce to rodzaj paciorków wrzuconych dzikiemu ludowi, kolorowy gadżet, którym chwali się władza, a nie dobry interes i skok modernizacyjny – mówi Warsewicz, wydawca portalu Nakolei.pl

- To, co kupiła rządząca dziś ekipa, to zabawka. Nie towarzyszy temu żaden szerszy plan, nie ma choćby centrów komunikacyjnych, punktów przesiadkowych z parkingami, dobrze skomunikowanych z przedmieściami i mniejszymi miastami, które zapewniłyby nowym pociągom pasażerów. W efekcie obawiam się, że ta cud zabawka doprowadzi do bankructwa PKP Intercity – przekonuje b. prezes

Warto dodać, ze w podobnym tonie wypowiadał się prezes bydgoskiej PESY Tomasz Zaboklicki, który nie mógł pojąc, jak mając tak perspektywiczne zakłady pojazdów szynowych w Polsce wybrano włoską zabawkę.

Za zakup Pendolino,  w ogromnej mierze zapłaci polski podatnik. To śmierdzi z daleka. Mieliśmy do wydania 3 mld zł. I ostatecznie w roku 2011 została złożona tylko jedna ważna oferta. Inne rzekomo nie spełniły wymogów – twierdzi Warsewicz

Auto Gaz Holandia

Można dodać więcej. Dlaczego były już minister Nowak nie podjął jakichkolwiek starań o zainteresowanie przetargiem, co najmniej,  dwóch polskich producentów: Newag i PESA. Wygląda na to, że nie dowiemy się tak szybko, jakie racje przedstawiało kierownictwo PKP Intercity.

-  PKP Intercity kupiły Pendolino razem z usługą utrzymania i wybudowania nowego zaplecza technicznego za łączną kwotę 665 mln euro, czyli 2,87 mld zł. Ok. 1/3, czyli 200 mln euro na zakup samego taboru będzie pochodziło z funduszy unijnych, resztę zapłaci polska spółka. Sam roczny koszt obsługi zadłużenia wyniesie 80 - 100 mln zł. "Trudno tę inwestycję uznać za rozsądną, przemyślaną, sensowną. To przykład życia ponad stan, kupienia skórzanych mebli do lepianki z walącym się dachem- stwierdza Warsewicz

Prezes Warsewicz idzie jeszcze dalej w swoich przemyśleniach. Jego zdaniem interes z Pendolino może zniszczyć PKP Intercity, a nawet całe polskie kolejnictwo. A może to jest właśnie  celem?

Przypomnijmy jedynie, że pętlę na szyi ma także PLL LOT, niektóre gminy wierzące w swoje możliwości co do budowy lotnisk (Szymany, Zielona Góra, Modlin, Gdynia), fabryka autobusow w Sanoku, Gazoport w Świnoujściu, Ministerstw Środowiska (gaz lupkowy, fiasko Konferencji Klimatycznej w Warszawie), PGNiG z siecią stacji tankowania CNG, a nawet wicepremier Bieńkowska, "wilczyca" z dwoma zarządzanymi ministerstwami.

Jednym słowem pojawia się stara prawda, jeśli nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o pieniądze, duże pieniądze.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: "wSieci", interia.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.