Dom aukcyjny Bonhams w Wielkiej Brytanii sprzedał na aukcji November Bond Street Sale nietuzinkowy motocykl. Brought Superior SS100 rocznik 1929 został sprzedany za 315.100 funtów. To najwyższa ceną, jaką uzyskano za tej klasy motocykl.
fot. George Brought
Za motocykl tej marki nikt jeszcze nie zapalcie tak dużych pieniędzy, rzecznik domu aukcyjnego nie podał też nazwiska szczęśliwca. SS100 napędzany jest silnikiem o pojemności 986 ccm. Konstruktor tej maszyny (zakręcony inżynier z Nottingham) pokonał szlak alpejski (Austria, Chorwacja, Słowenia, przełęcz Stelvio) w 1925 roku, a sukces uświęcił wersją Alpine Grand Sports.
George Brought zbudował w swojej manufakturze ok. 3 tys. maszyn, w ciągu 21 lat (w tym 19 modeli). Większość tych białych kruków przetrwała do dziś, osiągając rekordowe ceny. Model Brough Superior SS100 z 1929 roku został sprzedany na aukcji w angielskim Haynes International Motor Museum za rekordową cenę 286 tys. funtów.
Czy to ten samem model? Zdecydowanie nie, gdyż motocykle tej marki były składane pod konkretne zamówienie klienta. Oczywiście po montażu wszystkie zespoły były demontowane, szkielet lakierowany i raz jeszcze całość montowano. Trwało to długo, ale klient musiał być dopieszczony i otrzymać cyrograf podpisany własnoręcznie przez konstruktora George’a Broughta. W latach produkcji motocykle tej marki kosztowały nawet 180 funtów, podczas gdy tygodniówka pracownika montażu wynosiła 3 funty.
SS100 miał silnik w układzie V-twin z rozstawem 50 st. Dostarczany przez innego konstruktora silników J.A. Prestwicha. Skrzynia biegów 3 lub 4 biegowa pochodziła od innego poddostawcy Sturmey-Archer. Motocykl rozwijał dość zawrotna prędkość, jak na tamte czasy – 180 km/h. Motocykl inż. Broughta zgarniał nagrody i zdobył kilka rekordów prędkości (210 km/h w 1927 roku).
Nie wszyscy wiedzą, że po wojnie produkcję tych motocykli kontynuowano do roku 1969. Obecnie kolejny milioner zapragnął reanimacji tej szlachetne marki. Niejaki Mark Upham stał się właścicielem znaku handlowego, jak firma Almot wykupiła prawa do logo dawnego Junaka. I choć z tamtym kultowym Junakiem ma niewiele wspólnego, to polsko-chiński produkt sprzedaje się całkiem dobrze.
Jeśli już mówimy o pieniądzach, to nowy właściciel żąda za nowego SS100, z lekką rama i bajerami… aż 50 tys. funtów. Reanimowany niedawno Sokół tylko zatrzepotał skrzydełkami, ale takie są dziś realia, samochody i motocykle, zwłaszcza te kultowe są bezcenne.
Źródło: Bloomberg, onet.pl