O heroicznych akcjach ratunkowych, bezimiennych bohaterach nie zawsze piszą na pierwszych stronach gazet. Niedawno niemal cały świat medyczny zachwyca się nad przypadkiem małego Adasia z małopolskich Racławic, wychłodzonego do temperatury 12 st. C i uratowanego przez policjanta. Dziś kolejny przykład kobiety, kierowcy autobusu, która uratowało pasażera.
fot. Laskar_media
Joanna Mendrala (26 l.), kierowca z rzeszowskiego MPK uratowała życie 22-letniemu pasażerowi, który w autobusie nagle stracił przytomność. Drobna i wydawałoby się niezbyt silna kobieta sama nie wie, skąd znalazła w sobie tyle mocy, by przez prawie 20 minut prowadzić akcję reanimacyjną.
Pani Joanna tego kursu z pewnością nie zapomni do końca życia. O świcie przyjechała na pętlę autobusową w Rogóźnicy koło Rzeszowa. Do autobusu wsiadł jedyny pasażer: 22-latek, który wracał do domu po nocnej zmianie. Usiadł w tylnej części pojazdu i nagle zsunął się bezwładnie na podłogę.
Kobieta zareagowała natychmiast i przez kilkadziesiąt minut prowadziła akcję reanimacyjną.
– Zaczęłam rytmicznie uciskać klatkę piersiową. Pot lał mi się po twarzy razem ze łzami. Chciałam tylko jednego: aby ten młody człowiek zaczął oddychać – mówi bohaterka
Choć na miejscu, w międzyczasie, pojawiło się dwóch mężczyzn, oni tylko przyglądali się dramatycznym wysiłkom dzielnej kobiety.
Pani Joanna jest absolwentką europeistyki. Po studiach nie mogła znaleźć pracy i trafiła do MPK, gdzie pracuje też jej narzeczony. Choć dokonała wielkiego czynu, nie czuje się bohaterką.
– Zachowałam się tak, jak każdy powinien na moim miejscu – mówi skromnie
Co najważniejsze, pasażer reanimowany w autobusie żyje, ale lekarze mówią o stabilnym stanie i braki zagrożeń życia.
Źródło: fakt.pl