Tragedia w Tunezji – nadal nie wiadomo ilu Polaków zginęło

Wczoraj w godzinach południowych dwóch uzbrojonych w karabinki samopowtarzalne Kałasznikowa terrorystów otworzyło ogień do turystów znajdujących się w Muzeum Bardo w Tunisie. Strzelali na oślep,  w tym do autokaru wycieczkowego, gdzie znajdowali się między innymi Polacy. Według informacji Radosława Sikorskiego miało zginąć 7 Polaków. Wieczorem marszałek Sejmu ogłosił żałobę narodową, choć to konstytucyjna rola prezydenta RP.

fot. Reuters

 

Dziś rano minister Grzegorz Schetyna zdementował przedwczesne i niepotwierdzone informacji marszałka Sejmu, który po raz kolejny próbował przypomnieć o sobie  wkładając nogi  w nieswoje buty.

- Przed chwilą podjąłem decyzję o opuszczeniu flag w Sejmie do połowy masztu, bo o ile wiem, będzie ogłoszona żałoba narodowa - powiedział Sikorski w "Faktach po faktach"

Polskie MSZ podało rano  nowe informacje na temat ataku terrorystycznego masakry w Tunisie. Potwierdzono już śmierć dwóch Polaków, ale kolejnych dwóch rodaków nie rozpoznano.

- W masakrze miało zginać 21 turystów, nadal to są niepotwierdzone informacje – powiedział Bedżi Kaid Essebsi, prezydent Tunezji

MZS podało też informację, że co najmniej 9 Polaków, z ranami postrzałowymi, zostało przewiezionych do szpitali w Tunisie. Dziś także specjalny samolot z lekarzami i psychologami z Polski ma wylądować w stolicy Tunezji, skąd turyści z biura ITAKA zostaną zabrani do Polski.

Jedno co wiemy, to fakt zastrzelenia  dwóch fanatyków religijnych z Państwa Islamskiego, pozostałych dwóch, a mówi się o trzech,  nadal jest poszukiwanych. Podczas wymiany ognia zginęło dwóch funkcjonariuszy tunezyjskiej policji.

Tunezja to bardzo ciekawy kraj, demokratyczny, ale wciąż zmilitaryzowany i... nieprzewidywalny. Na lotniskach, na rogatkach większych miast nadal znajdują się uzbrojeni żołnierze gotowi do natychmiastowej akcji. Pisaliśmy o tym  ciekawym o wielokulturowym państwie jakiś czas temu. Przewodnicy i rezydenci już wtedy mówili, ze wyjazdy do Tunisu są niebezpieczne.

Jak dotąd śledztwo nie wykazało, aby bezpośrednim obiektem zamachu terrorystów byli Polacy, ale to dopiero początek ataków Państwa Islamskiego na niewiernych. A politycy, spece od terroryzmu i mundurowi zapewniali, że nic nam nie grozi.  Polacy uwierzyli, czy słusznie?

Muzeum Bardo jest największym archeologicznym muzeum Tunezji, zgromadzono tu największą na świecie kolekcję rzymskiej mozaiki. Podziwiać tu można pełne przepychu sale dawnego pałacu tureckich bejów. Według naszej wiedzy atak skoncentrowany był na parlamentarzystów, gdyż obok muzeum znajduje się tunezyjski parlament, gdzie debatowano nad metodami, nomen omen,  zapobiegania atakom terrorystycznym.

Niestety, to smutny bilans bezpardonowej walki  Państwa Islamskiego z koalicją sprzymierzonych. Rodzinom ofiar składamy kondolencje.

Z ostatniej chwili: w zamachu zginęło dwóch Polaków, a nie 7 jak podawał niefrasobliwie marszałek Sejmu. Akcja udzielenia pomocy Polakom w Tunezji została zorganizowana nieprofesjonalnie, dziennikarze znacznie szybciej dostali się rejsowym samolotem do Tunisu niż rządowa delegacja wojskową Casą.  Minister Teresa Piotrowska, w tak ważnym momencie schowała się za parawan swojego ministerstwa, jedynie Grzegorz Schetyna studził głowy tym, co nie potrafili zachować wstrzemięźliwości i dyplomatycznej poprawności.

Marszałka Sejmu mocno skrytykowała także Monika Olejnik.

- Pan marszałek zapomniał też o tym, że przegrał prawybory w PO i tym samym nie został prezydentem w 2010 r., ale to nie przeszkodziło mu, by publicznie prawie ogłosić żałobę narodową - powiedziała Olejnik

- Najważniejszy jest on. Nieważni są ci, którzy martwią się o swoich najbliższych. A może warto było się skontaktować z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a nie pleść, co ślina na język przyniesie - akcentowała 

Jeszcze mocniej o marszałku Sikorskim wypowiedział się Jacek Kurski:
- Sikorski prowadził politykę zdrady polskiej racji stanu. Powinien już dawno być odwołany - za "Politico", za "kilometrówki", których nie potrafi rozliczyć, czy za ćwierć miliona złotych wyprowadzonych do jakiegoś kolesia, który niby poprawiał mu przemówienia - powiedział na antenie "Polsat News" Kurski

Marszałek Sikorski do dziś nawet nie przeprosił rodzin, za podanie błędnej i niepotwierdzonej informacji dotyczącej śmierci 7 Polaków w Tunisie. Co więcej, to właśnie on, druga osoba w państwie,  był za wysłaniem polskich  żołnierzy na wojnę na Ukrainę. Ale największym błędem b. ministra spraw zagranicznych było podanie do publicznej wiadomości ustaleń dotyczących zasłyszanego  "rozbioru" Ukrainy podczas wizyty b. premiera Tuska na Kremlu. Dziś zasłania się niepamięcią, podobnie jak w przypadku nieprawnie pobranej kilometrówki na swoje samochody, rzekomo używane do agitacji wyborczych.

Zapomina też, że szastanie pieniędzmi podatników na wytworne wina w restauracji "Sowa i Przyjaciele", jak podało "Wprost" (rozmowę nagrano w Amber Room) nie przystoi dyplomacie z klasą. Cóż, żałoby narodowej nie ma (to statutowe li tylko zadanie Prezydenta RP), informacja poszła w świt, a Ministerstw Spraw Zagranicznych ma problem z marszałkiem, który podaje niesprawdzone informacji nie wypływające z tego resortu.

piątek, 20 marca br. - do trzech wzrosła liczba polskich ofiar środowego zamachu terrorystycznego w Tunezji - poinformował w piątek po południu rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski

sobota 21 marca br. - dziś już wiemy, że marszałek Sejmu miał przeprosić za tragiczna pomyłkę i "wkładanie nóg w nieswoje buty". Takie polecenie dostał od samej pani premier, przewodniczącej PO. Niestety wyniosłość, buta i niewrażliwość na tragedię rodzin - wszystko to było silniejsze od przyznania się do błędu.

Dziś mamy też pierwsze relacje zakładników, poszkodowanych podczas zamachu terrorystycznego. Niemal wszyscy zeznają, że to Tunezyjczycy, zwykli ludzie, a także lekarze przepraszali za tę tragedię. Polski ambasador nie stanął na wysokości zadania, przekazując choćby tragiczną informację o śmierci trzech, a nie jak wcześniej podawano  dwóch Polaków.

- Kobietę ujął gest tunezyjskiego lekarza. Przyszedł do niej w nocy, wiedziony jakimś przeczuciem. Obudził ją i przeprosił, za to że przerywa jej sen. Ale chciał zobaczyć jej ranę, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie widać pierwszych śladów zakażenia - opowiadała dziennikarzom Jadwiga Olszewska, Kowal k.Włocławka

Widziałem tych terrorystów. Strzelali tak by zabijać – mówi  mąż pani Jadwigi. Seria z kałasznikowa strzaskała mu nogę, mimo to zaopatrzył krwawiącą ranę postrzałowa zony (ręka i brzuch). /źródło: fakt.pl/



- przeczytaj: Tunezja po jaśminowej rewolucji

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.