Statek powietrzny Airbus A320 lot 4U9525, niemieckich linii lotniczych Germanwings, jeden z najstarszych we flocie tego przewoźnika, rozbił się w południowo-wschodniej Francji. Maszyną, którą leciało prawdopodobnie 150 pasażerów i członków załogi, zginęła z ekranów radarów o godz. UTC 9:40 (10:40 - czasu polskiego).
fot. Reuters
Airbus, według niepotwierdzonych informacji roztrzaskał się w Alpach, w okolicach Barcelonnette (ok. 150 km od Nicei). Prezydent Francji Francois Hollande pospiesznie powiedział, że "raczej nikt nie przeżył".
Rejsowy lot 4U 9525 (GWI18G) z Barcelony (LEBL/BCN) do Dusseldorfu (EDDL/DUS) był rutynowym przelotem po tzw. trasie. Na tym etapie katastrofy nie wiadomo, jakie były przyczyny tragedii. Przypuszcza się, że 24,3 letni statek powietrzny leciał zbyt nisko, na pułapie 3 tys. metrów (normalnie ok. 10-11 tys. m), tak przynajmniej wynika z zapisów, gdy wieża kontrolna straciła sygnał transpondera.
Według Germanwings, Airbus A320 nr: D-AIPX przeszedł ostatnią rutynową kontrolę w dniu wczorajszym, 23 marca. Pilot pracował ponad 10 lat w Germanwings i ma nalot 6000 h na SP A320.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych ustala czy na pokładzie byli Polacy. Prezydent Francji Francois Hollande złożył kondolencje niemieckiej kanclerz Angeli Merkel - podała agencja AFP.
Kliknij na mapę aby zobaczyć historię lotu 4U 9525 (GWI18G) | flightradar24.com
Z ostatniej chwili:
- Ze względu na śnieg i trudne warunku ratownicy nie dotarli jeszcze do miejsca katastrofy. Dopóki tego nie stwierdzą ekipy ratownicze, sprawa ofiar jest tylko w rekach Opatrzności - powiedział inż. Artur Kania, nasz ekspert lotniczy
Uczniowie gimnazjum w niewielkim niemieckim miasteczku Haltern na północ od Dortmundu wracali ze szkolnej wymiany z Hiszpanii. Katastrofa airbusa A 320, który rozbił się o skalne zbocze w Alpach francuskich, przerwała ich życie. Dziś zajęć w gimnazjum im. Josepha Königa nie było, mimo to koledzy i koleżanki tragicznie zmarłych gimnazjalistów (w tym dwie nauczycielki) przyszli do szkoły i zapalili znicze.
Dokładne przyczyny katastrofy będą znane po przeanalizowaniu danych zapisanych w czarnych skrzynkach samolotu. Na razie odnaleziono tylko jedno z dwóch urządzeń - rejestrator rozmów w kokpicie, zresztą w bardzo złym stanie. Obecnie poszukiwana jest druga czarna skrzynka - rejestrator parametrów lotu.
Na miejsce katastrofy (kilka kilometrów od Seyne-les-Alpes) przybyli: kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Francois Hollande i premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Dotarcie do ciał ofiar jest utrudnione, można tu dotrzeć tylko drogą lotniczą lub poprzez wykorzystanie alpinistów. Jest jeszcze droga górska, ale o bardzo trudnym podejściu, ciągnie się na długości 8 km.
Z wstępnych zeznań świadków wynika, że Airbus miał dziurę w poszyciu, co świadczyłoby o dekompresji w kabinie.
26.03.2015 r. – jak donosi New York Times w kokpicie przed katastrofą był tylko jeden pilot. Wyższy urzędnik wojskowy powiedział gazecie, że podczas badania rejestratora rozmów w kokpicie (CVR) z wraku Airbusa A320 stwierdzono, że: jeden z dwóch pilotów na pokładzie feralnego statku powietrznego Germanwings zablokował drzwi krótko przed katastrofą.
Z nagrania wynika, że jeden z pilotów wyszedł z kokpitu i nie może się do niego dostać. Na początku słychać delikatne, z czasem narastające pukanie pilota w drzwi kokpitu, aż do próby panicznego i siłowego sforsowania opancerzonych drzwi, podczas gdy jego kolega w kokpicie milczy.
Jest to niewątpliwie tragiczny obraz jaki miał miejsce na pokładzie Airbusa A320 z 144 bezradnymi na zaistniałą sytuację pasażerami.
Z nagrania wynika, że początkowa rozmowa w kokpicie dwóch pilotów przebiegała "bardzo gładko, grzecznie i sympatycznie". W pewnym momencie podczas lotu, jeden z pilotów wyszedł z kokpitu. Nie jest jeszcze jasne, dlaczego, oraz co się działo z drugim pilotem… Odnalezienie i analiza drugiego rejestratora parametrów lotu (FDR) powinna jednoznacznie potwierdzić co zaszło w kokpicie.
26 marca, godz. 16.30 - to drugi pilot niemieckiego airbusa rozbił maszynę! Zrobił to zaraz po wyjściu z kabiny kapitana samolotu.
Do momentu, w którym kapitan lotu 4U 9525 niemieckich linii Germanwings przebywał w kabinie pilotów, podróż przebiegała spokojnie. Gdy z niej wyszedł, przekazując stery drugiemu pilotowi, ten od razu rozpoczął procedurę schodzenia maszyny. Wiadomo, że drugi pilot nazywał się Andreas Lubitz i miał 28 lat. Ponadto śledczy podali wstępną informację, że samolot nie podał jednak sygnału SOS. Drugi pilot, który najprawdopodobniej zdecydował o zniszczeniu samolotu miał nalatane na tym statku powietrznym 100 godzin. Prokurator określił tę czynność "wolą zniszczenia samolotu".
26 marca, godz. 20.21 - władze trzech linii lotniczych: EasyJet (Wielka Brytania), Air Transat (Kanada) i Norwegian Air Shuttle (Norwegia), podały w czwartek, że w reakcji na katastrofę airbusa wprowadzają od piątku obowiązek stałego przebywania dwóch osób w kokpicie podczas lotu. Zmiany zapowiadają także szefowie innych przewoźników. W USA zasada ta już obowiązuje.
2 kwietnia 2015 r. - znaleziono drugą czarną skrzynkę samolotu Germanwings, który rozbił się 24 marca we francuskich Alpach. Wiadomość o odnalezieniu rejestratora przekazała prokuratura w Marsylii, badająca przyczyny katastrofy. Poszukiwana dotąd skrzynka zawiera parametry lotu.
Wiemy też, że drugi pilot Andreas Lubitz leczył się na depresję, co więcej, ukrywał podczas badania lekarskiego, iż jest... pilotem. Ponadto w komputerze pilota znaleziono strony informujące o... najlepszej śmierci samobójczej.

fot. BEA
3 kwietnia 2015 r. – wstępne badanie rejestratora parametrów lotu (FDR) przez francuskich badaczy katastrof lotniczych, potwierdza celowe działanie pilota zabójcy Andreasa Lubitza. Zamknięty w kokpicie wielokrotnie dokonywał zmian w parametrach lotu automatycznego pilota, przyspieszając zejście statku powietrznego Germanwings, który ostatecznie rozbił się o góry, zabijając 144 pasażerów oraz 5 członków załogi.
Pozyskane dane w połączeniu z zapisami dowodowymi z rejestratora rozmów w kabinie, jednoznacznie wskazują że Lubitz celowo i z impetem rozbił się Airbusem A320 w Alpach francuskich lecą z prędkością 700 km/h (430 mil/h).
Rejestrator parametrów lotu (FDR), który w dniu wczorajszym został znaleziony na miejscu katastrofy jest zwęglony i pognieciony, zapisuje takie dane jak prędkość, wysokość, praca silników oraz działania pilotażowe, które są "niezbędnym elementem" w śledztwie.
Tymczasem eksperci medycyny sądowej zidentyfikowali również nici DNA wszystkich 150 ofiar katastrofy, w tym również drugiego pilota.
W kręgu zainteresowania służb kryminalnych pozostaje Lubitz, a pozyskane materiały mogą pomóc w odpowiedzi na szereg pytań, w tym, czy był na lekach.
przeczytaj również:
Indonezyjskie media donoszą o zaginięciu - Airbusa A320-200 lot QZ8501
Źródło: Reuters, New York Times
