Od 15 sierpnia można w Polsce rejestrować samochody sprowadzone z Wielkiej Brytanii, czyli popularne "angliki" z kierownica po prawej stronie. Choć to przywilej, a nie obowiązek, zwolenników sprowadzenia do naszego kraju takich samochodów jest wielu. Czy również będzie sporo odbiorców?
fot. Carscoops
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, gdyż zakup dość taniego anglika jest oczywisty. Problemy zaczynają się w użytkowaniu. Przed wszystkim opłaty za taki pojazd, są zdecydowanie wyższe niż za taki sam odpowiednik z kierownicą po lewej stronie. Ale to nie wszystko, aby pojazd został zarejestrowany musi przejść badanie techniczne. Diagnosta ma obowiązek zastrzec elementy do wymiany (licznik w milach, światła, również przeciwmgielne, wkłady lusterek).
Jeśli chodzi o przekładkę, to usługa taka (zwykle koszt 4-5 tys. zł, Passat B5/B6 6-10 tys.) zawiera już wszystkie ww. zamiany, w tym przełożenie kierownicy na lewą stronę. Bardzo dobre zakłady, specjalizujące się w tym fachu udzielają dodatkowej gwarancji na wykonaną usługę, co więcej, oddają samochód po przeglądzie. A dodatkowo, mały zakład w Wąsoszu p. Andrzeja Mazurka, gwarantuje dodatkowo... święty spokój!
Problemem w tzw. angliku jest bezpieczeństwo. Fakt, bezsporny fakt o którym mówią nawet na wykładach w szkołach jazdy. Czy zatem warto ryzykować? Decyzje unijne są korzystne dla użytkowników, ale czy równie bezpieczna?
Pamiętaj: na rynku, szczególnie w komisach pojawi się teraz sporo "anglików", jak również pozostałych (z kierownica po lewej stronie) - oczywiście po przekładce. Nie zawsze klient będzie o tym informowany!
- przeczytaj koniecznie:
- Andrzej Mazur - ja tylko oszczędzam pieniądze podatników, czyli przekładka "anglika"
- Sprowadzanie aut z Wielkiej Brytanii, czyli przekładka "anglika" po polsku
- Przekładka "anglika" w polskich realiach
redakcja autoflesz.com