Niedawno sąd arbitrażowy rozstrzygnął konflikt pomiędzy Volkswagenem a Suzuki. Niestety pomimo monopolistycznych praktyk koncernu z Wolfsburga, świetnych adwokatów, nie udało się gigantowi przejąć udziałów koncernu Suzuki. Obecna afera jest jeszcze większa i może podtopić dumę Niemiec. Chodzi o badania nad emisją spalin silników Diesla, głównie w Stanach Zjednoczonych. Biały Dom wydał nawet w tej sprawie komunikat...
fot. autoflesz.com
Volkswagen manipulował danymi na temat emisji spalin silników Diesla. Po Stanach Zjednoczonych, kontrolę zapowiadają inne kraje, w tym Korea Pd. i Chiny. Problem może dotyczyć aż 11 mln aut. To już motoryzacyjne tsunami, w odniesieniu do serii reklamacji automatycznych skrzyń biegów typu DSG, które były produkowane w Chinach i notorycznie się psuły. Koncern z Wolfsburga bagatelizował sprawę. Podobnie było a z silnikami 2.0 TDI czy 1.2/1.4 TSI.
Obecnie szefowie Volkswagena przyznają, że problem jest znacznie poważniejszy. Byliśmy na IAA we Frankfurcie i możemy potwierdzić, iż stoisko Volkswagena nie oczarowało swoich wiernych wielbicieli. Czyżby to pokłosie kolejnej wpadki na arenie międzynarodowej?
W Korei Południowej stopniowo rosło zainteresowanie samochodami koncernu Volkswagena. Od stycznia do sierpnia import niemieckich aut wzrósł o 18 proc. (4,5 mld dol.). Większość modeli to samochody z silnikami Diesla (ok. 68 proc.). Nie wiadomo, czy ich popularność to zasługa zaniżania emisji szkodliwych substancji, ale rysa na szkle producenta powiększa się zbyt poważnie. Jeszcze do niedawna koncern zapowiadał buńczucznie, iż wyprzedzi światowego lidera TOYOTĘ Motor Co.
Sensacyjne zatem wydają się być doniesienia z Wolfsburga, iż w skali globalnej manipulacja połączona ze skandalem może dotyczyć nawet 11 mln pojazdów z ostatnich dwóch lat produkcji. Dla przykładu, dr Martin Winterkorn, CEO Volkswagena wstrzymał sprzedaż na rynku amerykańskim niektórych modeli. Wspomniane badania będą dotyczyć takich modeli jak: Audi A3, VW Jetta czy VW Beetle (z lat 2009-2015) oraz VW Passat z ostatniego roku produkcji.
Federalna Agencja Ochrony Środowiska USA (EPA) oskarża też niemiecki koncern, iż posiłkował się szkodliwym oprogramowaniem, aby manipulować emisją niepożądanych zanieczyszczeń. Chodziło o to, aby w momencie pomiaru pojazdy emitowały minimalne ilości tlenków azotu, węglowodorów czy cząstek węgla. W rzeczywistości truły znacznie więcej niż deklarował producent.
Przypomnijmy, że całkiem niedawno również koncern KIA miał problemy na amerykańskim rynku, z powodu zaniżania zużycia paliwa w pojazdach. Dodajmy, że sprawa oszustwa może dotyczy również, co najmniej, 100 tys. silników Diesla w Polsce.
Źródło: Bloomberg
Z ostatniej chwili: dziś, tj. 23 września do dymisji podał się dr Martin Winterkorn, CEO Volkswagena. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel nakazała rozpocząć śledztwo w tej sprawie. Drastycznie spadły też akcje Volkswagena na światowych giełdach.