Skandal z manipulowaniem emisją spalin w samochodach Volkswagen nie przyjął na tzw. klatę. Choć trzęsą się stołki pod kadrą kierowniczą, nadal nie wiadomo kto zlecił montaż trefnego oprogramowania. Co więcej, nie było to dziełem kilku nieuczciwych konstruktorów lecz systematycznym sposobem wprowadzania w błąd klientów i władz – pisze "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".
fot. autoflesz.com
W skandal z manipulowaniem pomiarami emisji zamieszanych było więcej menedżerów Volkswagena niż początkowo przypuszczano - wskazuje tygodnik, powołując się na źródło w radzie nadzorczej koncernu motoryzacyjnego z Wolfsburga.
- Hipoteza, że trefne oprogramowanie było dziełem jedynie kilku przestępczych konstruktorów jest nie do utrzymania. Wewnętrzna kontrola wykazała, że koncern systematycznie oszukiwał klientów i władze - piszą dziennikarze FAS
Jak pisze tygodnik "Bild am Sonntag" kilku inżynierów przyznało się do zainstalowania w 2008 roku zmanipulowanego oprogramowania. Zeznali, iż manipulacja toksycznością spalin była wynikiem niespełnienia norm emisji spalin Euro 4/5 przy narzuconym kosztorysie badań. Głównie chodziło o jednostkę Diesla EA 189, która wchodziła do produkcji na rynek, a nie miała deklarowanej homologacji. Do dziś nie wiadomo, kto zezwolił na montaż oszukańczego oprogramowania.
Aczkolwiek nie jest to trudne do sprawdzenia, gdyż dziennikarze dotarli do producenta tego oprogramowania tj. koncernu BOSCH. Tu jedynie przypomnijmy fakt, że bydgoska PESA wykonała zamówienie kilkudziesięciu zestawów szynowych typu LINK dla Kolei Niemieckich. Umowę na 140 mln złotych zakwestionowała strona niemiecka z powodu... braku homologacji. Niestety, PESA dostała po kręgosłupie ponosząc kilkumilionowe straty. Kolej Niemiecka miała się z pyszna, gdyż wyrolowanie takiego producenta nie było li tylko dziełem przypadki.
Źródło: Bloomberg, Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung
Z ostatniej chwili: Volkswagen już ma czkawkę... Reakcja Włoch i Szwajcarii jest adekwatna do sytuacji. Obydwa państwa zabroniły sprzedaży aut z motorami Diesla, jak podano "tuningowanymi" przez niemieckiego producenta. Sprawa jest poważna i rozwojowa. Tylko w Szwajcarii może stać na placach 180 tysięcy pojazdów oczekujących właśnie na nowych właścicieli! Ww Włoszech zablokowano sprzedaż zaledwie 2,5 tysiąca samochodów. Mimo to Sergio Marchionne, CEO grupy FCA robi dobry interes na oszustwie Volkswagena, gdyż sprzedaż grupy Fiata podwoiła się.