Szumnie zapowiadany szczyt NATO nie przyniósł przełomu, bo nie mógł przynieść. Skarcono rząd polski za Trybunał Konstytucyjny, zrobiono wspólne zdjęcie, potwierdzono tzw. wschodnią flankę, dokonano zapisów odnośnie Afganistanu, działań zbrojnych przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu, pomocy dla Ukrainy. Prezydent Rosji, choć podobno chory, bagatelizuje ten szczyt. Czy słusznie?
fot. family photo w Pałacu Prezydenckim
Sukces ze zgrzytem...
Szczyt według mediów rządowych zakończył się sukcesem. Nie mniej, poza kilkoma ustaleniami znanymi już z poprzedniego spotkania w Newport, nie wyczarowano jakichkolwiek decyzji o strategicznym znaczeniu. Nasza obecność i zaangażowanie w walce z Państwem Islamskim (wysłanie klucza F-16 wraz z obsługą), stanie ramię w ramię z Amerykanami w Afganistanie, a wcześniej w Libii i Iraku nie skutkowało zwiększeniem bezpieczeństwa Polski, ani dywersyfikacją dostaw ropy naftowej (czytaj: możliwość dostępu do pół naftowych). Angażujemy się we wszystkie możliwe akcje militarne, w jakich uczestniczą Stany Zjednoczone, mimo to jesteśmy nadal partnerem drugiej kategorii. Oczekiwaliśmy mocnego wsparcia na Wschodzie w postaci - co najmniej - czterech brygad, a mamy dostać... cztery bataliony. To tak, jakby do walki z Godzillą wysłać patrol policji z rewolwerami. Nie mniej spowodowało to reakcje Kremla i kilku prorządowych gazet, nawet sugerujących zmierzanie NATO do konfliktu zbrojnego. "Moskiewski Komsomolec" dał nawet tytuł, że "NATO potrzebuje wroga".
Ale pytanie jest inne, skoro 17 września 1983 roku prezydent Lech Wałęsa przyjął meldunek od gen. Leonida Kowalowa o ostatecznym zakończeniu wycofywania się wojsk sowieckich z Polski i uczynił z tego swój największy sukces, to dlaczego teraz sami obstajemy za stacjonowaniem żołnierzy amerykańskich, a także Bundeswehry. Niemal wszyscy z min. Macierewiczem, wcześniej z min. Siemoniakiem i Donaldem Tuskiem, na czele, powołują się w tym przypadku na art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Ale każde z państw członkowskich ma tu swoje preferencje i - niestety - interesy. Formalnie, za wyjątkiem ataku terrorystycznego na WTC (z 11 września 2001 roku), tego zapisu nie sprawdzono w praktyce, nie mieliśmy podobnej sytuacji. I oby tak pozostało. Dla przykładu, ewentualna inwazja na kraje bałtyckie - nie jest jasne czy wystarczyłoby wysłanie kolejnych brygad i dywizji, czy wystarczające byłyby tylko sankcje gospodarcze.
W przypadku Rosji sankcje gospodarcze nie złamały prezydenta Putina, są bowiem państwa, które zamiast sankcji preferują tylko interesy. Sojusze, sojuszami, ale przypomnijmy niedawny atak Korei Pn. na sąsiadów z Południa. Stany Zjednoczone stanęły murem za sojusznikiem, ale nie oznacza to, iż zdecydowałyby się na wojnę z Chinami otaczającymi parasol ochronny nad stolicą w Penjang. Niedowiarkom podsuwamy kolejną hipotezę rozbioru Europy, a w dalszym kontekście Polski, czyli słynna konferencja teherańska. To właśnie tam prezydent Franklin D. Roosevelt i Józef Stalin (w prywatnym apartamencie tego ostatniego) dokonali - niestety - podziału łupów. Potwierdził to także Bogusław Wołoszański w inscenizacjach "Sensacje XX wieku". Czy wiedział o tym Winston Churchill?

Za głośno szemrane rakiety Patriot, które mają wejść na uzbrojenie w 2022 roku zapłacimy miliardy dolarów. Ale to nie jest dobre rozwiązanie, bo znów Amerykanie sprzedają nam stare technologie, jak Niemcy Leopardy do kapitalnego remontu. Przypomnijmy, że w początkowym okresie Polska ma otrzymać dwie baterie (łącznie sześć wyrzutni każda), ale w starej konfiguracji. Standard Patriot NG (nowszy) ma być gotowy w latach 2022-2025 (!). Zatem wybraliśmy uzbrojenie, które po raz kolejny nie spełnia wymagań współczesnego pola walki (rakiety te nie do końca sprawdziły się w Izraelu). Tłumaczenie min. Macierewicza, iż i tak są nowocześniejsze od wyrzutni Newa będących na wyposażenie WP, to totalna ignorancja potencjalnego przeciwnika.
Na marginesie tych wielkich operacji i zakupów rzekomo najlepszych systemów warto podkreślić, że Korea Pd. - która nadal jest w ostrym konflikcie z sąsiadem z północy - wybrała najnowocześniejszy w tej chwili system THAAD wyprodukowany przez firmę Lockheed Martin do wykrywania i niszczenia rakiet krótkiego i średniego zasięgu. THAAD kosztuje co najmniej 840 mln dolarów! Dla porównania, w Korei Płd. wciąż stacjonuje 28,5 tys. żołnierzy Stanów Zjednoczonych.
NATO, w przypadku konfliktu zbrojnego, nam nie pomoże (wspomniany konflikt interesów). To my powinniśmy przede wszystkim liczyć na siebie. A Siły Zbrojne - niestety – zasłaniają się „niedźwiedziem”, czyli obrazem wuja Sama. Już za kilka miesięcy nowym prezydentem USA zostanie najprawdopodobniej Donald Trump, więc wszystkie ustalenia w które była zaangażowana obecna drużyna Obamy, przejdą do historii, jak obiecana kiedyś tarcza rakietowa. Ewentualny offset po zakupie Patriotów też nie jest wiarygodny, wystarczy spojrzeć wstecz, gdy obiecano nam to samo przy wyborze F-16. Dajemy się prowadzić jak dzieci Wielkiemu Bratu, ten zaś robi z nami znakomite interesy, wypychając starocie za grube miliardy dolarów.
Oficjalnie tego nie powiedziano, ale z przecieków wiadomo, że Polska dostała zgodę na eksport broni na Ukrainę. Co więcej, podoficerowie Piechoty Morskiej USA mają szkolić.... regularną armię ukraińską. Ciekawa opcja, gdyż od kilku już lat to robią, a wspominał o tym sam prezydent Putin.
Rosja trzyma NATO w szachu, niezależnie od kalkulacji siły, która wypada na korzyść Bloku NATO, to Rosjanie dysponują największym arsenałem militarnym na świecie. Nikt w obecnej fazie nabrzmiałego konfliktu nie zaryzykuje odpalenia guzika z kodami wyrzutni rakietowych (z głowicami atomowymi), o czym wspomniał Jens Stoltenberg otwierając piątkowy szczyt NATO na Stadionie Narodowym. Są jednak szaleńcy, jak przywódca Korei Pd. Kim Dzong Un jest nieprzewidywalny i nadal pręży muskuły. Kogo się zatem boi - Boga nigdy się nie bał, dostawał frustracji na okoliczność lotu samolotem, łamie głos i kolana jedynie przed Chinami.
Co więcej, Stoltenberg potwierdził rozmieszczenie czterech batalionów międzynarodowych w Polsce i państwach bałtyckich. Ciekawie mają się rozłożyć siły Sojuszu w tych państwach: Kanada będzie obecna na Łotwie, Niemcy – na Litwie, Wielka Brytania – w Estonii, a USA w Polsce.
Przypomnijmy, że szczyt NATO odbył się przy udziale 28 państw członkowskich i przedstawicieli Czarnogóry czekającej w poczekalni (także Gruzja czeka na taki sygnał). Oczywiście nie zaproszono przedstawicieli Białorusi i Rosji, o co pytali akredytowani dziennikarze. Zaproszono za to prezydenta Afganistanu Aszrafa Ghani i premier Abdullah Abdullaha, przedstawicieli Japonii a także Korei Pd.
Co jeszcze ustalono:
- misję "Resolute Support" przeniesiono jako kontynuacje poza rok 2016,
- zwrócono uwagę na chęci dofinansowania płynące z niektórych państw członkowskich na bezpieczeństwo w Afganistanie do 2020 . (1 mld dol. od państw członkowskich),
- wsparcie taktyczne i partnerstwo polityczne dla Afganistanu,
- do roku 2017 w Afganistanie pozostanie ok. 12 tys. żołnierzy,
- szkolenia żołnierzy w Iraku (w tym Polska),
- zaangażowanie Sojuszu w unijną operację „Sophia” tj. Zwalczanie przemytników na Morzu Śródziemnym,
- pomoc dla Gruzji na okoliczność wstąpienia do NATO,
- Sojusz ma wysłać samoloty AWACS nad terytorium Syrii,
- prezydent USA Barack Obama poinformował, że oprócz 1000-osobowego batalionu, w Polsce znajdzie się dowództwo amerykańskiej brygady pancernej i komponenty dywizji, łącznie z naczelnym dowództwem, które będzie kontrolowało działania tych batalionów także w państwach bałtyckich,
- ogłoszono wstępną gotowość operacyjną systemu obrony balistycznej,
- NATO i Unia Europejska podpisały pierwsze w historii porozumienie o wzajemnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, m.in. w kwestii zagrożeń hybrydowych i ataków cybernetycznych ze strony Rosji,
- brytyjski premier David Cameron zapowiedział, że 18 lipca odbędzie się w Londynie parlamentarne głosowanie ws. odnowienia brytyjskiego systemu odstraszania nuklearnego. Nowy system powinien zastąpić wysłużony już "Trident", który działa nieprzerwanie od 1994 r. w oparciu o cztery łodzie podwodne wyposażone w pociski i głowice jądrowe patrolujące stale przestrzeń morską.
Nie wszystko poszło jak trzeba...
Andrzej Olechowski odniósł się do przygotowanej przez MON wystawy "Polska w NATO", która towarzyszyła szczytowi NATO na Stadionie PGE Narodowym. Na zdjęciach zabrakło Lecha Wałęsy, Bronisława Geremka, a nawet Aleksandra Kwaśniewskiego.
- To jest gówniarstwo. Cudzoziemiec, jak widzi wystawę o NATO i nie ma zdjęcia Wałęsy, to uważa, że albo to dotyczy jakiegoś innego kraju, albo to nie dotyczy tej sprawy - stwierdził Olechowski w TVN 24.
Kolejna niespodzianka, to rozdawanie ulotek dot. katastrofy smoleńskiej. Decydentów nie ujawniono, ale niesmak pozostał...
Po szczycie prezes Kaczyński zorganizował konferencję, na której wymienił osoby tzw. sukcesu. Celowo pominął prezydenta? Jako głównego autora sukcesu wymienił przede wszystkim min. Antoniego Macierewicza. Podziękowania złożył też m.in. na ręce Witolda Waszczykowskiego i premier Beaty Szydło. Ani słowem nie wspomniał jednak o prezydencie Andrzeju Dudzie, który – jako gospodarz – podejmował podczas szczytu światowych przywódców. Cóż, to przykre, iż już rozpoczynają się tarcia na styku Kaczyński-Duda, iskrzy też na prawej flance Szczerski-Macierewicz- Ziobro. Jeszcze gorzej jest w relacjach Tusk- Kaczyński-Duda.
Premier Beata Szydło pytana na poniedziałkowej konferencji o słowa Baracka Obamy, który "wyraził zaniepokojenie" sytuacją wokół TK, stwierdziła: "Polacy nie płacą mi za interpretowanie, ale za rządzenie". Odpowiedź błyskotliwa w stylu Czesława Miłosza, który zapytany o śmierć i przemijanie - odpowiedział młodej dziennikarce: "Jestem przeciw".
System Patriot
To już sędziwy staruszek, w zeszłym roku obchodził 50-te urodziny. Dziś Stany Zjednoczone proponują Polsce wersję PDB-8, tj. mało atrakcyjną, ciężką i sektorowa.
- Rzekoma propozycja najnowszej konfiguracji może prowadzić do złudnego wniosku, że Patriot jest wystarczająco dobry, by spełnić przyszłe potrzeby Polski w zakresie obrony powietrznej i antyrakietowej. Niestety, nie jest przestrzega - Howard B. Bromberg, wiceprezes i zastępca Szefa Strategii i Rozwoju Biznesu w Dziale Obrony Powietrznej i Antyrakietowej Lockheed Martin Missiles and Fire Control
System Patriot Patriota zaprojektowano sektorowo tzn. śledzi rakiety tylko w jednym kierunku. Nowsza, ale nie najnowsza wersja systemu może uzależnić Polskę od przyjętego systemu, tak jak nieszczęsną, polityczną umowę na F-16.
- Brakuje mu możliwości dostrzeżenia i zwalczania celów w pełnym zakresie 360 stopni. Patriot ma zamkniętą architekturę i oprogramowanie objęte prawami własnościowymi. Ogranicza to jego elastyczność operacyjną i wymusza, by zmiany oprogramowania były wykonywane przez głównego dostawcę, firmę Raytheon - przekonuje gen. Bromberg / na podst. fakt.pl/
Dodajmy, iż Niemcy posiadają znacznie lepszy, mobilny, a przede wszystkim sektorowy system MEADS. W ubiegłym roku Niemcy sprzedali kilku państwom NATO zmodernizowany kwotą ponad 4 mld dolarów system manewrowy. W MEADS zastosowano otwartą, sieciocentryczną architekturę, która daje systemowi zdolność niszczenia rakiet i nieograniczone możliwości współpracy z sojusznikami.
redakcja autoflesz.com![]()
na podstawie przekazów Polsat News, tvn24