Niemieckim bossom i prawnikom wydawało się , że to oni dyktują warunki. Wcześniej odrzucili roszczenia nie tylko Europejczyków, w tym Polaków, Czechów czy Słowaków, ale także w znany sobie sposób falandyzowali prawo, skupiając się głównie na kierowcach w Stanach Zjednoczonych.

Tymczasem wielu Polaków, właścicieli samochodów z silnikami TDI, wystąpiło z pozwem zbiorowym. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale wydawało się, że i tę batalię niemieccy prawnicy wygrają. Wygląda na to, że nie wywiną się od miecza sprawiedliwości. Właśnie ruszyło postępowanie z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko Volkswagen Group Polska.
UOKiK zakwestionował między innymi działania Volkswagen Group Polska odnoszące się do procesu rozpatrywania przez Autoryzowane Stacje Dealerskie niemieckiej marki reklamacji, z tytułu rękojmi lub niezgodności z umową, głównie pod kątem emisji CO2.
Polski wątek
Sprawa nabiera rozpędu, a jako ciekawostkę warto przytoczyć fakt, iż w 2011 roku Kulczyk Tradex sprzedało udziały Volkswagena, Audi i Skody. Pytanie dlaczego, skoro interes motoryzacyjny szedł jak pączki z cukierni Adama Sowy? O tym , że trefne oprogramowanie było montowane znacznie wcześniej w samochodach grupy Volkswagena wiedzieli szefowie koncernu - z całą pewnością, znacznie wcześniej niż data sprzedaży imperium Kulczyk Tradex. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, ale to mógł być koń trojański, na którym najbogatszy Polak jeszcze dobrze zarobił. Co więcej, potwierdza się reguła, iż informacja dobra informacja ma swoja cenę. Nieoficjalnie mówi się, ze transakcja mogła opiewać na kwotę aż 700 mln zł!
Czy Volkswagen Polska zostanie ukarany?
Cóż, sprawa jest rozwojowa, ale główne uderzenie przyjmuje właśnie nowy importer szanowanej i uznanej przez Polaków marki. I choć nie ponosi bezpośredniej winy, staje na głównej rubieży walki o roszczenia Polaków.
Afera "dieselgate" - początki
Przypomnijmy, że historia zawyżonych wyników w emisji zanieczyszczeń (tlenki azotu NOx, CO2) zaczęła się jeszcze w 2008 roku, gdy Grupa Volkswagena przeskoczyła tzw. milowy krok rozwoju zaniechując produkcji silników TDI opartych na pompowtryskiwaczach i wprowadzając system Common Rail (jednostki EA 189). Nowe turbodiesle miały produkować pięciokrotnie mniej szkodliwych substancji. Teoretycznie. W praktyce było to trudne do spełnienia, więc posunięto się do ukrywanego oszustwa tj. programu maskującego wyniki szkodliwych substancji na stanowisku badawczym. Kto wpadł na ten genialny pomysł, kto wiedział o tym procederze – odpowiedzi do dzisiaj brak. Poleciały jednak głowy z prezesem dr. Martinem Winterkornem na czele, a Volkswagen ma zapłacić w USA ponad 15,5 mld dolarów w ramach ugody.
Już w 2011 Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej, po przeprowadzeniu testów kilku samochodów różnych producentów ostrzegało, że emisja NOx jest wyższa w rzeczywistości, niż podczas testów homologacyjnych. To tylko potwierdziło wcześniejsze badania naukowców na Uniwersytecie w Wirginii. Volkswagen zapytany o tę przypadłość zbywał kontrahentów odpowiedzią o jakiś nieznanych usterkach technicznych. Dopiero we wrześniu 2015 roku szefowie Volkswagena "przyznali się" do fałszowania wyników przed Organizacją EPA.
Pikanterii dodaje także rewelacyjne odkrycie niemieckiej gazety Handelsblatt, która napisała, iż oprogramowanie fałszujące przygotowała firma Audi już w 1999 roku. Volkswagen poszedł tym torem, gdy trzeba było spełnić normę Euro 5. Jeszcze ciekawsze wątki przelano na papier, gdy na jaw wyszły informacje, że już w 2006 roku przygotowano prezentację, z której inżynierowie mieli się dowiedzieć jak działa fałszujące oprogramowanie. Nieoficjalnie wiadomo, że autorem trefnego oprogramowania miał być inny potentat firma Bosch, ale szefostwo giganta twierdzi, iż tylko w celach badawczych.
Media, przynajmniej te mainstreamowe robią wszystko, aby pokazać drugiego producenta aut na świecie w jak najkorzystniejszym świetle, przygotowując nawet wprowadzające w błąd informacje o dominacji grupy Volkswagena w Polsce, milcząc na temat sprzedaży takich marek jak Scania, MAN, Lamborghini czy Ducati. Raz jeszcze przypominamy, że ani Volkswagen ani Skoda nie są liderami polskiego rynku w grupie aut kupowanych przez indywidualnego klienta. Ulubieńcem roku 2016 została Toyota (drugi Opel)!
redakcja autoflesz.com![]()