A jednak to prawda – przejęcie Opla akceptuje sama kanclerz Merkel

Na motoryzacyjnym firmamencie szykuje się kolejna wielka fuzja. Opel,  niechcianie dziecko trzeciego koncernu na świecie (czytaj: GM; znajduje się pod skrzydłami giganta od 1929 roku) wreszcie amerykański potentat zdecydował się na sprzedaż Opla/Vauxalla. Przedstawiciele koncernów General Motors i Grupy PSA wydali krótki komunikat  o planach przejęcia niemieckiej marki  przez Francuzów. Plany zostały oficjalnie zaakceptowane przez rząd Angeli Merkel.

 

Ubiegająca się o kolejną reelekcję kanclerz  Merkel dała gwarancje co do miejsc pracy w niemieckich fabrykach Opla. Koordynatorem tych działań będzie Matthias Machnig,  sekretarz stanu ds. gospodarki.

A co na to związki zawodowe? Jak na razie pewne niezadowolenie wyraziła jedynie min. gospodarki Brigitte Zypries. I tyle! Wydaje się, że plany odnośnie przejęcia Opla poszły  zbyt dosłownie, by nie powiedzieć zgodnie z oczekiwaniami obu stron. Poparł je sam Karl-Thomas Neumann, CEO koncernu z Rüsselsheim.

Warto dodać, że plany dot. fuzji były zaskoczeniem dla fabryki Vauxhalla, marki bliźniaczej obecnej na Wyspach. W tych fabrykach bowiem pracuje aż 4,5 tys. robotników i kadry zarządzającej.  Nadal nieznane są jednak plany dot. GM i PSA w  polskich fabrykach Opla (Gliwice  i Tychy).
W tej sytuacji bardzo ciekawa rozgrywka czeka jurorów w kontekście wyboru najlepszego samochody w 2017 roku. Przypomnijmy: Alfa Romeo Giulia, Citroen C3, Mercedes klasy E, Nissan Micra, Peugeot 3008, Toyota C-HR, Volvo S90/V90.

Nowi, starzy styliści
Tak czy owak, przejęcie Opla bardzo wzmocni Grupę PSA, niekoniecznie samego Opla. Tu dodajmy, że sporo zmieniło się także w sekcji stylistów Opla. Od sierpnia roku ubiegłego nie jest już nim Mark Adams tylko Philip A. Zak. Mark Adams, od lipca ur. sprawuje jedynie funkcję wiceprezydenta GM Europe do spraw designu. Wspomniany Zak - oprócz Saaba, Opla i Vauxhalla - będzie obecny także przy tworzeniu najważniejszych modeli marki Saturn.

Z kolei szef stylistów Citroena Frederic Duvernier zaciera ręce na ten ruch obu koncernów. Dlaczego? Zarówno Opel, jak i Citroen (a także PSA) posiadają podobne modele, zwłaszcza w klasie najpopularniejszych kompaktów. Opracowanie wspólnego projektu, jak to często robi FCA (Fiat i Chrysler), Toyota (Scion, a nawet Subaru) czy Alians Nissan-Renault dość znacznie obniża koszty produkcji. To także metoda, aby mocniej dobrać się do Volkswagena, który już ogłosił,  iż jest największym koncernem samochodowym na świecie (ponad 150 tys. samochodów więcej niż Toyota).

Jeśli zostanie podpisana umowa, będzie to największa fuzja w motoryzacji ostatnich lat. Takie modele jak Astra, Insignia czy Corsa to już perełki stylistycznego sztychu. Cena przejęcia koncernu z Rüsselsheim jest oczywiście pilnie strzeżona tajemnicą. 

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg

Publish modules to the "offcanvas" position.