MON rzutem na taśmę podpisał umowę na dostawę statków powietrznych dla rządu

W ostatniej chwili Ministerstwo Obrony Narodowej  podpisało umowę z amerykańskim  Boeingiem na dostawę samolotów dla VIP-ów. Termin i pieniądze przeznaczone na ten cel przyparły do muru ministra Macierewicza. Zgodę na parafowanie umowy wyraziła Krajowa Izba Odwoławcza, zanim rozpatrzono protest złożony przez inne firmy lotnicze biorące udział w przetargu. Kontrakt jest tajemnica handlową, ale wymienia się kwotę co najmniej  2,5 mld złotych.

fot. Boeing

 

To jednocześnie przełom w tej sprawie, gdyż ani rząd Donalda Tuska, później Ewy Kopacz,  nie doprowadził do finału tej sprawy, po rozwiązaniu 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego – po katastrofie TU-154M.

Parafowana umowa zapewnia dostawę trzech samolotów typu Boeing 737-800. Pierwszy z nich zostanie oblatany już  w listopadzie. Jak zapewnił Bartosz Kownacki, ma posiadać układy pasywne i aktywne, w tym niezbędne uzbrojenie podobne do Air Force One. Dziennikarze obecni na konferencji prasowej przyjęli to z uśmiechem, gdyż takie porównanie jest niepoważne. Z drugiej strony, co tak naprawdę jest poważne w MON...

Pozostałe dwa statki powietrzne wejdą do grafiku lotów jesienią 2020 roku. Tu pojawiła się ciekawostka, gdyż  b. minister obrony Tomasz Siemoniak  mówił (do kamery) aż o pięciu samolotach dla VIP-ów, dziwiąc się  - po co rządowi aż tyle statków powietrznych. Ironicznie wypowiedział się także o kolejnych zakupach dla MON w postaci 30 limuzyn bmw i Audi.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Obrony Narodowej wybrało mały samolot dla VIP-ów, typu  Gulfstream G-550 amerykańskiego koncernu General Dynamics (cena ok. 450 mln zł).  Ponadto już 10 marca - po unieważnieniu poprzedniego przetargu -  Inspektorat Uzbrojenia MON uruchomił kolejny przetarg „z wolnej ręki”,  celem był B737-800 (w wersji handlowej Boeing Business Jet - BBJ2). Oferty złożył  amerykański koncern i czesko-niemieckie konsorcjum Glomex-Lufthansa - obie dotyczą tego samego typu samolotu. Wybrano jednak tego pierwszego potentata.

Oczywiście nie obyło się bez protestów, jak przy wyborze słynnych Caracali.  Decyzję Inspektorat Uzbrojenia MON oprotestowały tzw. firmy pośredniczące: Aerospace International Group ze Słowacji, The Jet Business International z Wielkiej Brytanii oraz Altenrhein Aviation AG ze Szwajcarii. Warto przypomnieć, że podczas wyboru strategicznego dostawcy F-16,  także inne firmy uczestniczące w staraniach o tak ważny kontrakt, jak: Mirage, Grippen czuły się zawiedzione. Wyszło jak wyszło, do tego nie mamy nowoczesnej elektroniki i radiolokacji do niszczenia celów oddalonych o wiele kilometrów od słynnych "jastrzębi".

Mamy nadzieje, że parafowana umowa kończy z czarterami samolotów średniej wielkości typu Embraer 175 (jest ważna do  2017 r.)

Limuzyny i SUV-y dla MON
Zakup aż 30 luksusowych limuzyn, w tym bmw7 i Audi Q7, resort Antoniego Macierewicza przeprowadził z wolnej ręki bez przetargu. Oznacza to, że oferent wskazał na te właśnie marki nie bacząc na koszty. Wszystko dzięki wykorzystaniu  tzw. specustawy przyjętej przed szczytem NATO. Koszt takiej operacji to niemal 35 mln złotych; ciekawe czy z ubezpieczeniem AC?

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / najnowsze bmw7 na IAA we Frankfurcie

Opozycja wytyka ministrowi, że to kolejny nietrafiony zakup, zwłaszcza w takiej ilości, za tak duże pieniądze. Okazuje się, że nie jeżdżą nimi tylko szefowie MON, ale także urzędnicy niższego szczebla, nawet do... dyskoteki.  Park logistyczny MON obejmuje teraz takie cuda, jak:  bmw 7 (3 szt.), bmw X5 (aż 18 szt.), Audi Q7 (aż 11 szt.). Należy jednak wyeliminować limuzyny skasowane pod Toruniem czy niedawno w Warszawie (przy ul. Wioślarskiej).

Co ciekawe zamawiano najdroższe i  luksusowo wyposażone wersje samochodów. Dla przykładu model 740Li xDrive V8 450KM kosztuje 535.500 zł, zaś V12 610 KM aż 815.000 zł. Przygotowanie takiego modelu wyposażonego w specjalną łączność oraz zabudowaną sygnalizację świetlną i dźwiękową dla pojazdów uprzywilejowanych, wraz z oponami typu run flat może podnieś cenę nawet do miliona złotych za sztukę (należy doliczyć także ubezpieczenie AC). MON jak ognia unika odpowiedzi na pytania opozycji i dziennikarzy dotyczące szczegółowego wyposażenia, ewentualnego opancerzenia, a przede wszystkim ceny. To ciekawe, bo limuzyna b. prezydenta Obamy „Bestia” była prześwietlona na wskroś, bez uników i niedomówień.

Można też zadać inne pytanie, co na to pani premier, a może to minister obrony  rozdaje karty? Niedawna sytuacja, gdzie żegnano odchodzących do rezerwy najwyższych rangą generałów i... poklepywanie (gestykulowanie) ministra w rozmowie z prezydentem daje dużo do myślenia.

 

Źródło: tvn24, onet.pl

Z ostatniej chwili: rozstrzygnięcia w sprawie wyboru statków powietrznych dla rządu budzi nadal wiele  wątpliwości prawnych. Ostateczne orzeczenie KIO w tej sprawie spowodował, że firmy mocno zaangażowane w ten układ  mogą domagać się od MON wysokich odszkodowań, gdyż sposób wyboru amerykańskiego dostawcy jest trudno akceptowalny. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z red. Tomaszem Hypkim ze "Skrzydlatej Polski".

Zgodnie z orzeczeniem Krajowej Izby Odwoławczej, Inspektorat Uzbrojenia MON naruszył przepisy decydując się na negocjacje w sprawie zakupu samolotów dla VIP-ów tylko z Boeingiem. Jednakże podpisana umowa o zakupie trzech samolotów jest ważna, bo ta sama KIO zgodziła się wcześniej na jej zawarcie przed wydaniem ostatecznego orzeczenia w tej sprawie. Kuriozalna to sprawa, gdyż  the Jet Business International z Wielkiej Brytanii oraz Altenrhein Aviation AG ze Szwajcarii, choć nie były zainteresowane dostarczeniem wspomnianych samolotów, zgodnie z wyrokiem KIO,  mają dostać odszkodowania w wysokości 18,6 tys. zł każda! /źródło: www.money.pl/

Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę, że Boeingi kupiono w ekspresowym tempie, aby wykorzystać pieniądze z budżetu MON, które przepadały wraz z końcem marca. - Nawet nie dano szans odpowiednim służbom, żeby zajęły się tym przetargiem. To wszystko lipa - mówi były wicepremier.

Gen. Skrzypczak z kolei zwraca uwagę że maszyny będą kosztowały netto 523,6 mln USD (2,05 mld PLN). - Czy te maszyny są ze złota? Kiedy jeszcze za moich czasów negocjowaliśmy kontrakt, jedna maszyna miała kosztować 220-250 mln złotych - podkreśla. /źródło: fakt.pl/

 

Publish modules to the "offcanvas" position.