Ten konwencjonalny ładunek zrzucany z bombowców jest najcięższym i najmocniejszym orężem Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o bomby konwencjonalne. Wywołuje rażące spustoszenie i destrukcję, jak bomba termobaryczna, mimo to Donald Trump zezwolił na jej użycie w Afganistanie. Dlaczego?
fot. USA Air Force
Pokaz siły
Afganistan to trudny, bardzo trudny teren dla potencjalnego agresora. Przekonali się o tym Rosjanie, obecnie Amerykanie i Sprzymierzeni, a wcześniej Anglicy (1842 r.). I nie chodzi tu bynajmniej o talibów czy wojowników tzw. Państwa Islamskiego, którzy ukrywają się w doskonale zaadaptowanych jaskiniach. Wcześniej, w pieczarach Afganistanu ukrywał się sam Osama Bin-Laden.
Prezydent Trump wcale nie rozkazał użycia tej bomby GBU-43 (Massive Ordnance Air Blast Bomb; MOAB) tylko dlatego, aby unieszkodliwić wojowników Al--Kaidy i ISIS, to było wymowne ostrzeżenie! Prezydent Stanów Zjednoczonych dał do zrozumienia, że żarty dyktatora Korei Pn. już się skończyły. Czy Hilary Clinton byłaby zdolna do podjęcia takiej decyzji?
Wspominane jaskinie, podziemne przejścia, to doskonały kamuflaż dla sprzętu wojskowego, a w przypadku Korei Pn. odgrywa także potężne znaczenie militarne. Ukryto tu sprzęt wojskowy, stacjonują tu wielokalibrowe działa armatnie 170 mm (M-1978 Koksan), najprawdopodobniej ukryto tu czołgi, śmigłowce bojowe a nawet samoloty i broń chemiczną/biologiczną. To spory arsenał, cel strategiczny, duma Kim Dżong Una. Można powiedzieć, że to kopia działań przywódców III Rzeszy, którzy z rozkazu Hitlera przenieśli zakłady zbrojeniowe, montownie pocisków V1/V2 i najprawdopodobniej niemiecką broń atomową, do głębokich podziemi w Polsce (Dolny Śląsk, kompleks Riese).
Generałowie Kim Dżong Una przeprowadzali już kilka próbnych wybuchów jądrowych, a nawet testowali rakiety do przenoszenia głowic z ładunkiem nuklearnym. I to pomimo ostrzeżeń płynących z Białego Domu. Koreański przywódca ma władzę absolutną, a nakłady na zbrojenia pochłaniają niemal ¼ dochodu narodowego (ponad 25 proc. PKB). Dla przykładu Stany Zjednoczone tylko 4,7 proc, Izrael ponad 7,1 proc. a Erytrea aż 20,9 proc. (dane z 2010 roku), Polska ok. 2 proc. Robione w ostatnich czasach zdjęcia satelitarne mogą udowodnić hipotezę, że Północ drąży tunele w stronę Południa. I to już niepokoi Stany Zjednoczone. Bomba GBU – 43 jest idealnym nośnikiem gigantycznej energii w celu zniszczenia takich fortyfikacji (pociski manewrujące Tomahawk są zbyt słabe na taką totalną destrukcję).
Masa aż 10,3 T
16- tonowa bomba, zrzucona na tunele i bunkry w afgańskiej prowincji Nangarhar dokonała olbrzymiej destrukcji zarówno w stosunku do siły żywej, jak i skalnych umocnień. Wybuch był widziany i słyszany z oddalonych od epicentrum wsi o 5 km, ziemia zatrzęsła się, a słup ognia wyssał wszystko co znalazło się pod ziemią. Wygląda na to, że "matka wszystkich bomb", to taka odmiana bomby termobarycznej, o której głośno w polskich mediach.
GBU-43 ma moc 11 ton trotylu! Niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze podziemnych korytarzy. Amerykanie mają co najmniej kilkadziesiąt takich bomb, jedna kosztuje nie mniej niż 16 mln dol. Trudno zatem spodziewać się by najpotężniejsza armia świata puściła z dymem miliony dolarów na terrorystów z ISIS.
Ze względu na rozmiary bomba została zrzucona ze specjalnie zmodyfikowanego samolotu transportowego C-130 Hercules, po czym była naprowadzana na cel za pomocą systemu GPS. Wybuch następuje tuż nad ziemią, odcina dopływ tlenu a podciśnienie wysysa nawet mrówki w skale!
Co ciekawe nie jest to największa i najmocniejsza bomba konwencjonalna w arsenale USA, większa jest bomba CBU-57 A/B Massive Ordnance Penetrator. Rosjanie mają w swoim arsenale jeszcze mocniejszą bombę konwencjonalną, która została skonstruowana w 2007 roku.
Zatem dlaczego jej użyto?
Z co najmniej trzech powodów: demonstracja siły, pokaz środków przenoszenia, determinacja Trumpa w walce z dyktatorami. Przypomnijmy, że Trump zdecydował o użyciu rakiet manewrujących Tomahawk na bazy reżimu w Syrii, po ataku gazem (sarin) na bezbronnych cywilów i dzieci.
Czy to ostudzi zapędy Kim Dżon Una na dalszą eskalację prób jądrowych? Rosja i Chiny już poparły Pjongjang. To staje się niebezpieczne nie tylko dla Półwyspu Koreańskiego, ale także dla świata.
redakcja autoflesz.com![]()