Janusz Piechociński zabiera głos w sprawie polskiej motoryzacji

Janusz Piechociński, nowy wicepremier, ostro zabrał się do pracy. W sobotę spotkał się z przemysłowcami w Mysłowicach, padały propozycje ratowania przemysłu motoryzacyjnego w Polsce i deklaracje męskiej rozmowy z Sergio Marchionne (CEO Fiata i Chryslera). Czy to wróżenie z fusów, czy chęć ratowanie sektora na poważnie? Przyjrzyjmy się faktom.

 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Prognozy na 2013 rok nie są optymistyczne, ale nie chcemy używać słowa – kasandryczne. Może rzeczywiście uda się tym razem, jednak same chęci nie wystarczą.

- Polska, tak naprawdę nigdy nie była mocna w dziedzinie motoryzacji, a kryzys mamy od II wojny światowej – powiedział niedawno Marcin  Daniec na występie w Bydgoszczy

Polityczne decyzje spowodowały powolną agonię polskiej motoryzacji
Straciliśmy szansę, dzięki nieprzemyślanym i nietrafionym decyzjom władz. Takim papierkiem lakmusowym była właśnie żerańska FSO, gdzie strategiczne decyzje zapadały tylko w biurach koreańskich notabli z Daewoo. W tym czasie nie było nawet biura konstrukcyjo-rozwojowego, bo polscy inżynierowie poszli w tzw. odstawkę. Ale taka to już nasza narodowa cecha, stawiamy na niewłaściwych partnerów, którzy obiecują gruszki na wierzbie a okazują się być zwykłymi oszustami.

Dziś nawet Sergio Marchionne i FIAT obdarowany subwencjami rządowymi za czasów panowania Waldemara Pawlaka potrafi wyciąć niezły numer – zabiera nową Pandy do Pomigliano d’Arco i na dokładkę kończy produkcję Pandy Classic, tłumacząc iż jest nierentowna. Czyżby?

Dobrymi chęciami wysłane jest tylko piekło
Decydenci, przynajmniej polscy przebąkują o rozpoczęcie produkcji nowego modelu w Tychach. Zgoda, tylko w jaki sposób chcą przyciągnąć azjatycki kapitał. Pisaliśmy już, że do 2015 roku, najprawdopodobniej zakończy się produkcja Forda Ka, który powstaje na tej samej taśmie co „pięćsetka”. To już jest sygnał, że kolejny gracz na polskim rynku chce wykolegować swoich partnerów.

- Na przełomie stycznia i lutego wybieram się do koncernu Fiata na bardzo poważne dyskusje - powiedział Janusz Piechociński podczas sobotniej konferencji prasowej w Mysłowicach na Śląsku

Czy to znaczy, że wcześniej nie toczyły się poważne dyskusje?
Czego zatem spodziewa się min. Piechociński. Sergio Marchionie powiedział wyraźnie – to polscy reprezentanci tyskiej fabryki wychodzili przed orkiestrę. Włosi nie chcieli więcej niż to, co zapisano w umowie. To urzędnicy byli hojni, a teraz podniesiono larum.  Zostawmy to boksowanie, bo zadawane są nieczyste ciosy, jak podczas sprzedaży Stoczni Gdańskiej, dywersyfikacji gazu, czy wprowadzeniu katarskiego kapitału na polski rynek. Dziś winnych nie ma, są  tylko ofiary.

ShellJakie zatem argumenty ma nowy wicepremier – żadne.  Przypominanie i wspominanie tego co było już nie działa, przynajmniej na tak rasowego gracza jak boss Fiata.

Próby reanimacji już były - nadal brak konkretów
Wicepremier wspomniał o nowym modelu samochodu. Wiemy jedynie, że to małolitrażowy kompakt. Takie przymiarki już były np. dla bankruta FSO.  Przypomnijmy też rozmowy z indyjskim gigantem Mahndra & Mahindra, TATA czy chińskim Gelly. Były nawet rozmowy o MINI, Infiniti i Nissanie. Problem w tym, że nad Wisłą przekazywano tę ostatnią informację jak mantrę, a Robert Raithoffer (CEO bawarskiego koncernu) zaprzeczył, jakoby takie rozmowy były prowadzone.
Zgłębiliśmy jednak informacje prasowe. Ślad BMW znów prowadzi na Dolny Śląsk, gdzie Toyota (Laskowice i Jelcz) daje pracę setkom Polaków. To akurat jeden z nielicznych pozytywnych meandrów polskiej motoryzacji.

Przypomnijmy, że w maju tego roku Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia usiłował przekonać Niemców do inwestowania w Polsce. Skromna delegacja pojechała w tej sprawie nawet do Bawarii. Wtedy chodziło o montownie samochodów elektrycznych - niestety, dziś wszystko spaliło na panewce.

Jak to zwykle bywa ojców sukcesu jest najwięcej, klęska zawsze jest sierotą
Janusz Piechociński tego faktu może nie pamiętać, bo w tym czasie bardziej był zaangażowany w  kampanię wyborczą PSL niż w dyskusje o motoryzacji. Jednak szybko się uczy. Na spotkaniu, wskazał na narzędzia naprawcze dla polskiej motoryzacji np. ustawę o programach naprawczych i restrukturyzacji.

Cóż, o problemach przedsiębiorstw pracujących dla motoryzacji, totalnym zastoju sprzedaży nowych samochodów czy kłopotach kooperantów i podwykonawców polski rząd wiedział od kilku lat. Nie zrobiono nic lub prawie nic. EURO 2012 było iskrą w oku. Najważniejsi ludzie zajmujący się tym tematem odeszli, jeden na zasłużona emeryturę, drugi obraził się na swoich ludowych trybunów, trzeci (min. Olechowski) zajmuje się zupełnie czymś innym. więcej: meandry zwolnień pracowniczych w tyskiej fabryce

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.