Wodospad Mumlavy – jeden z cudów Karkonoszy widziany z poziomu roweru elektrycznego

Byliśmy po czeskiej stronie kilka dni w jednym z apartamentów Harrachova. Właścicielka, Czeszka od urodzenia, spytała co już zdążyliśmy zwiedzić, zobaczyć, sfotografować? Pytanie niby proste, ale odpowiedź już niekoniecznie. Podkuliliśmy  ogon i odpowiedzieliśmy: "všechno před námi". Czeszka ciągnęła  dalej za język i dopytała o wodospad Mumlavy. Okazuje się, że to obowiązkowe miejsce dla każdego turysty, rowerzysty,  a zimą narciarzy biegowych.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

No i takim sposobem dotarliśmy następnego dnia do wodospadu (a jakże rowerem), przepiękny widok, liczne kaskady i meandry tego wartkiego potoku spiętrzają się w jednym, cudownym miejscu. To tu, od dawien dawna, stoi Mumlavská bouda (niem. Mummelfallbaude) – czeskie schronisko turystyczne, położone na wys. 786 m n.p.m. w dolinie Mumlavy. Później wybudowano nowe „U Lisaka”, gdzie częstują tradycyjnymi daniami czeskiej kuchni (i wybornym czeskim piwem).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jedna z kaskad wodospadu

Nadmieniamy tylko, jest też mocne piwo 12 proc. (cena ok. 65 koron), ale nie dotyczy to kierowców (czasami sprawdzają rowerzystów na zawartość alkoholu). Wystarczy dojść krokiem trapera ok. 5 km/h od parkingu dla samochodów osobowych (przy dworcu autobusowym), aby po 20-24 min. usłyszeć szum (szmer wodospadu). Dla niewtajemniczonych, są wyrysowane szlaki na mijanych drzewach (żółty i niebieski). Niebieski bezpośrednio prowadzi do wodospadu i schroniska, ponadto jest łagodniejszy i przyjazny rodzinom z małymi dziećmi i... rowerzystom (asfalt, "lisia ścieżka", las mieszany).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jedna z kaskad wodospadu

Podobno Niemcy mówią o tym wodospadzie, że „szumi”. Być może stąd pochodzi nazwa - od niemieckiego wyrazu „mummeln”, co znaczy mamrotać, mruczeć. W każdym razie zamknijcie oczy i wsłuchajcie się w ten szum kaskad Mumlavy. Jeśli jest po deszczu, a tak było podczas naszej eskapady, wodospad wygląda przepięknie. Jeśli jesteście zapalonymi fotografami-amatorami, to z pewnością wykonać niejedno zdjęcie z efektem innym, niż "pstrykcze" turyści  tj. płynące mleko.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jedna z kaskad wodospadu i Merida One Twenty

Co ważne, jeśli macie jakieś 500 koron, to można wypożyczyć rower elektryczny i nieco poszaleć... pod górę wodospadu. Tak też zrobiliśmy, a widoki, kaskady i dopływy Mumlavy dostarczyły niezapomnianych wrażeń i kilka ciekawych zdjęć. Można też dojść, dojechać do kolejnej budy "Czeskie śniadanie", gdzie krzyżują się kolejne szlaki i dopływy Mumlavy; ale nie każdym szlakiem pojedziecie rowerem, nawet elektrycznym.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Merida One Twenty

Wodospad Mumlavy nie jest on tak popularny wśród polskich turystów, jak Kamieńczyk, Szklarka czy wodospad Podgórnej, ale ma jedną zasadniczą zaletę – tu nie musicie płacić za wstęp (przy wodospadzie Podgórnej też nie zapłacicie). Warto dodać, że na trasie wartkiego biegu Mumlavy są tzw. niecki, gdzie można nawet popływać. Uwaga, w niektórych miejscach jest głęboko tzw. nebezpecne hrnce (nawet do 3 m). Niestety za parking - przy dworcu autobusowym) trzeba zapłacić ok. 50 koron.

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.