Amber Gold - to nie oszukani są winni

Można nie lubić Faktu i pisać swoje przemyślenia, wylewać pomyje na autorach i dziennikarzach (w komentarzach), a nawet pobłażać pijanym kierowcom i maszynistom. To jednak tylko medialny szum w kontekście najgłośniejszej afery (oszustwie) wszech czasów.  Ostatnio na łamach Faktu ukazał się ciekawy artykuł red. Kiedrzyńskiego. Warto przemyśleć, przynajmniej niektóre myśli i słowa - porażają, jak prąd elektryczny.

fot. Fakt

Wyszło dość niepozornie, jak „Myśli i słowa” w repertuarze Bajm i  Beaty Kozidrak. Jednak nikomu nie jest do śmiechu w sprawie Amber Gold, a premier po raz kolejny odniósł sukces w Sejmie. Czy aby na długo?

Mini i Clio nadal czekają na nowych właścicieli
Jak to zatem jest, czy chciwość zgubiła wierzycieli powierzających swe oszczędności prezesowi Marcinowi P. Czy dealerzy dokonujący flotowej sprzedaży MINI i Renault też zapomnieli, że za zamówione autka trzeba zapłacić? Notabene, do dziś „bujają” się naprędce szukając klientów na Mini i Clio (nomen omen nazwane Clio III Amber Gold 1.2), po znacznie obniżonej cenie. Pisaliśmy o tym jakiś czas temu, rzeczywiście cena na Mini i Renault była bardzo zachęcająca. Jednak pieniądze (nawet) uzyskane ze sprzedaży całej floty samochodów i zarekwirowanego samolotu upadłych linii OLT Express to kropla w morzu potrzeb. Dziś nikt nie wie, gdzie podziały się pieniądze i złoto, specjaliści mówią nawet o 180 mln złotych!

-  Ciągle słyszę, że ludzie, którzy powierzyli swoje pieniądze Amber Gold, są sami sobie winni. Byli bowiem chciwi i ta chciwość ich zgubiła. Wciąż się nie mogę nadziwić, jak można tak myśleć, pisać, mówić. Oto bowiem oszukani mają być winni temu, że ich oszukano – pisze red. Romuald Kiedrzyński

- Skrzywdzeni, których powinniśmy bronić, stają się winowajcami, a ich krzywda zostaje usprawiedliwiona. W imię czego? Ano kultu knajackiego sprytu i cwaniactwa, który w Polsce mylony jest z przedsiębiorczością – dodaje

Każdy w swoim życiu komuś zaufał, a ten wykorzystał to z kretesem
Trudno nie zgodzić się z psychologami, trzeba komuś ufać. Zgoda, ale większość z nas była kiedyś oszukana lub dała się oszukać, a nawet złupić. Często mamy skrupuły aby w sądzie walczyć a swoje.
Czy warto? Z całą pewnością, aby kiedyś móc spojrzeć w lustro. Wrogowi kiedyś wybaczysz, ale jeśli to zrobił zaufany, przyjaciel czy wspólnik – nigdy. Wielokrotnie też mówiliśmy, że odzyskanie pieniędzy jest praktycznie niemożliwe, choć politycy nadal widzą to inaczej, co gorsza nie mówią wprost, że była to piramida finansowa.

Przypomnijmy, takich cwaniaków, oszustów było już wielu, Grobelny, Bagsik i Gąsiorowski, Rzeźniczak, Paluch i… jeszcze paru innych przed i po nich się znajdzie. Problem w tym, że wielu ważnych i prominentnych ludzi wykorzystało zaistniałą sytuację, inni zostali porażeni prądem.

- (…)  zasada, która leży u podstaw tej ich swoistej przedsiębiorczości jest zawsze taka sama: kradnij i oszukuj, bo nikt nie będzie ci przeszkadzać. A nawet jak wpadniesz, to nic ci nie zrobią. Dlaczego ci „biznesmeni” są bezkarni, i czemu mogą robić kokosy na naiwności ludzi? – pyta red. Kiedrzyński

Auto Gaz Holandia

- Jednym z najbardziej niesamowitych zjawisk, jakie ujawniły się przy karierze pana P. jest ta niezwykła nieśmiałość, jaką prokuratura i wszystkie inne instytucje kontrolne wykazują wobec takich „przedsiębiorców”, jak on. Nic nie skontrolowano, niczego nie sprawdzono, a nawet jak sprawdzono, to nic nie zrobiono – pisze Kiedrzyński

Politycy nie stracili, wierzyciele zaś wszystkie swoje oszczędności
Wielu polityków uwikłanych w sprawę Amber Gold powtarza, że ludzie są sobie winni. Cynizm, brak odwagi, czy chęć przypodobania się swojemu generałowi. Zapytajmy, kto stracił: Michał Tusk, prezydent Adamowicz który zabiegał o dutki na film Wajdy o prezydencie Wałęsie. Nie – zwykli ludzie, których z całą  mocą oszukano i wykorzystano.

- Amber Gold nie ma już innego wyjścia, jak powtarzać, że ludzie sami są sobie winni. Tak, jak prezes Komisji Nadzoru Finansowego, instytucji która powołana została przecież do ochrony przed piramidami finansowymi – pisze Kiedrzyński

-  O zrujnowanych klientach Amber Gold raczył on powiedzieć w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” – „Przegranych pokerzystów nikt nie żałuje” – dodaje

Rzeczywiście, jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że to Marcin P. jest ofiarą chciwości klientów Amber Gold. Co mu grozi,  w świetle nowych zarzutów (twardych zarzutów) - do 15 lat więzienia. Nie sądzimy, aby i tym razem został skazany na tak długą odsiadkę. Jest przecież jeszcze prezydent RP. Podobnie, jak za czasów prezydenta Kwaśniewskiego w sprawie Starachowickiej, ma prawo łaski.

Wszyscy płacimy podatki, między innymi za to, aby „takich biznesmenów” eliminować z całą surowością prawa. Jak ty podatniku nie zapłacisz mandatu, to urzędnik z wydziały windykacji urzędu miasta przypomni  sobie o tobie nawet przed upływem 3 –letniego okresu przedawniania. W przypadku pana w czerwonym sweterku, prokurator generalny nawet nie pogroził palcem. Takie rzeczy działy się, owszem, w Ameryce w okresie słynnego Al Capone, ale i na niego Eliot Ness znalazł sposób. Kto teraz bedzie bronil wierzycieli? Cóż, nawet opozycja tylko dużo mówi...

Niemal cała Polska szuka złota
Co zatem pozostaje pokrzywdzonym. Na tę chwilę z pozwu zbiorowe robi się medialny szum, a detektyw Rutkowski szuka złota i… konta Amber Gold. Dopóki nie zapadnie wyrok, szanse na odzyskanie pieniędzy są znikome, a nawet żadne. Trzeba pamiętać,  że w pierwszej kolejności zadośćuczynienia żąda Skarb Państwa, później banki. Media za to mają co pisać, pokrzywdzeni mogą też napisać do… Faktu.  My podpowiadamy, również do Superstacji – Eliza Michalik zinterpretuje to obiektywnie.

Publish modules to the "offcanvas" position.