Pałac w Nawrze czeka na lepsze czasy!

Pałac w Nawrze, to architektoniczny  diament leżący niemal przy drodze 551  w kierunku Chełmna. Tuż obok przepiękne sanktuarium pw. Katarzyny Aleksandryjskiej i NMP Wspomożycielki  Wiernych. Pielgrzym, turysta, czy miłośnik sztuki  znajdzie tu... zaniedbany dziś zespół parkowo-pałacowy z ruiną, która kiedyś przyjmowała wiele znanych osobowości dawnej Polski. Czy warto zwiedzić ten obiekt, który dziś jest tylko cieniem dawnej świetności? Naszym zdaniem warto, ale po kolei...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Byliśmy tu wprawdzie wiosną, odwiedzając przy okazji wspomniane sanktuarium pw. Katarzyny Aleksandryjskiej i NMP Wspomożycieli  Wiernych, a pałac - dziś powiedzielibyśmy ruina  umocniona -  wskazali nam mieszkańcy wsi. Wspomniany kościół  był dawniej świątynią, gdzie właściciele  pałacu, wsi  i włości modlili się, często  składając cenne wota na ołtarzu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Dziś, pałac jest zapuszczony, zamknięty na solidną sztabę z kłódką, mówiąc najprościej czeka na  lepsze czasy. Te mają nastąpić, bo gmina Toruń chce odbudować  siedzibę kilku rodów, dawniej odwiedzaną przez: Juliana Ursyna Niemcewicza, Józefa Wybickiego, Oskara Kolberga, Kornela Ujejskiego czy Józefa Hallera.
Tu warto przypomnieć - mała dygresja - najjaśniejsze postaci II Rzeczypospolitej  w innym pałacu Hutten-Czapskich w Smogulcu, dziś okrojonym z zabudowań,  spalonym przez Armię Czerwoną (tuż po II wojnie światowej), odliczającym miniony czas w III  Rzeczypospolitej.   Fakt jest po remoncie, ale tylko jeden z ocalałych fragmentów;  dlatego też dopisaliśmy jego piękną historię, jak również kościoła pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Wspomnieliśmy, że gmina Toruń znalazła pieniądze na odbudowę tego pałacu - wyprzedzamy nieco fakty - część ma pochodzić z funduszy UE, a nie z Polskiego Ładu. Ma powstać tu Muzeum Ziemiaństwa, problem tylko dotyczy... kiedy?   Na to pytanie pewnie zna odpowiedź marszałek Całbecki, ale mamy nadzieję, że stanie się to niebawem.

Tymczasem będąc w Nawrze, warto zapuścić się do przypałacowego parku, gdzie już w maju roku przyszłego wszystko będzie budziło się do życia, a żaby w pobliskim stawie ponownie rozpoczną godowy rechot (a dokładniej żabiec, tj. samiec żaby).  Kto wie, może to ostatni moment przed wielkim remontem.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Pałac dostał drugie życie
Pałac, dziś w ruinie,  powstawał przez kilka lat  w okresie 1798-1804,  a jego projektantem był  architekt Hilary  Szpilowski, płatnikiem zaś szambelan Konstanty Kruszyński. Śledząc dokument lokalizacyjny dojdziemy do wniosku, iż w tym miejscu najpierw lokowany był drewniany, podpiwniczony dwór, który spłonął. Park zaś był dopiero w projekcie pojętnego ucznia Petera Lennégo. Wybór miejsca zaś, zacny i reprezentacyjny. Aczkolwiek tuż obok, dosłownie „za płotem”  działa całkiem prężnie gospodarstwo Nawra – Hodowla Roślin STRZELCE.  

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / pałac od strony wschodniej z miniogródkiem

Dość często pałac w Nawrze nazywany jest „Pałacem Kruszyńskich”. Nawet dziś zachwyca formą i magiczną sztuka projektowania takich wiejskich rezydencji. To dwukondygnacyjny budynek, z wysuniętym portykiem kolumnowym w stylu jońskim i charakterystycznym tympanonem.  Od strony parku, dziś z miniogródkiem i oczkiem wodnym w dali,  widać  trójboczne ryzality (nie mylić z wykuszem).  Pałac kilka razy modernizowano, nadal stoją dwie symetryczne oficyny, jedną z nich zamieszkuje rodzina, która dba o porządek i „ma oko” na nieproszonych gości. Udomowione koty wygrzewające się w słońcu pilnują zaś, aby myszy nie grasowały w pałacu. Wszak i one muszą zarobić na miskę kociego przysmaku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / jedna z przypałacowych oficyn

Dawniej,  do pałacu prowadził gustowny podjazd, dziś to tylko klepisko,  chaszcze i skruszałe schody zarośnięte mchem i trawą.

Tylko trochę historii
Nawra tyka historią, jak stary zegar ścienny oddany do antykwariatu. Aura dawnych właścicieli przypomina, od czasu do czasu, patriotyczne momenty z życia maleńkiej wsi.  Właściciele pałacu, od początku jego lokalizacji, aż do 1945 roku angażowali się w patriotyczne zrywy, afirmując Polskę i polskość. Przypomnijmy tylko, iż społeczność chełmińska od wieków ma zakorzenione geny patriotyczne. Kiedyś przeciwstawiali się krzyżackiemu komturowi, zaś w 1806 roku pod wodzą Antoniego Kruszyńskiego,  właściciela nawrzańskich włości i uczestnika insurekcji kościuszkowskiej,  zdecydowanie przystąpili  do powstania przeciw pruskiemu zaborcy. Wieś mała, jak powiedzieliśmy wieś, w historii Polski odegrała istotną rolę; dziś dowiadujemy się iż  w powstaniu  listopadowym walczył sam  Józef Kruszyński odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

O początkach Nawry już pisaliśmy, przypomnijmy tylko, iż z potwierdzonych faktów historycznych wynika, że pierwsze wzmianki  o Nawrze sięgają roku 1248 roku (wg dokumentu Heidenreicha, biskupa chełmińskiego). Co było dalej, możemy tylko się tylko domyślić, nad tym mogą dalej popracować historycy.

Dopiero w XV wieku całą wieś kupiła rodzina  Konopackich, o której niewiele wiemy, ale już w latach 1635-1865 przechodzi w ręce rodziny Kruszyńskich. To oni mocno  zaangażowali się w nurt narodowo-wyzwoleńczy. Kolejnymi właścicielami zostają  Sczanieccy, praktycznie od  1865 - 1945 roku.

Armia Czerwona,  która stacjonowała tu po wyzwoleniu urządziła sobie niezłą „zabawę”, do ognia poszła znaczna część zbiorów bibliotecznych i woluminów. Wcześniej, uciekający przed czerwonoarmistami naziści wyrzucali na bruk biblioteczne książki, bibeloty, pergaminy. Luminarze kultury oceniają, że w tamtym czasie biblioteka Sczanieckich  była nie tylko  pokaźna i cenna, ale także należała do największych na obszarze dawnych Prus Królewskich. To  pokłosie wcześniejszych zbiorów bibliotecznych, jakie zgromadził Antoni Kruszyński (1706-1774), w tym cenne  dzieła Goethego,  Szekspira, Słowackiego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / pałacowy staw, gdzie obecnie kumkają żaby

Warto przypomnieć, że w bardziej odległym Kliczkowie, gdzie dziś jest okazały zamek rodziny von Promnitz,  Armia Czerwona podobnie zniszczyła bezpowrotnie księgozbiór, co więcej,  czerwonoarmiści w pijackim amoku urządzili sobie strzelanie do nagrobków. Nie inaczej było także na zamku w Mosznej,  gdzie nawet firany i parkiet z salonów palono w ognisku. Tak nas wyzwalano, grabiono, wykorzystywano, traktowano instrumentalnie zarażając doktryną komunizmu.

Zbliżamy się już do końca tej oficjalnej historii Nawry. W 1865 r. odbyło się huczne wesele  Bogusławy z Kruszyńskich z Michałem Sczanieckim. Nawra przeszła na młodą parę przedłużając rodzinną genealogię Sczanieckich. Pasja jednak pozostała w rodzinie, bowiem  Michał był nawet szambelanem papieskim i działaczem społecznym. Jego zbiory  numizmatyczne,  archeologiczne, kartograficzne, a także obrazy znanych mistrzów należały  do największych w Prusach Królewskich.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Jan, syn Sczanieckich  (1873-1952) godnie kontynuował dzieło ojca, miał w swoich zbiorach między innymi jedno z pierwszych wydań dzieł Kopernika „O obrotach sfer niebieskich”.  

II wojna światowa
Pod koniec 1939 roku pałac zajęli wysocy rangą oficerowie Wehrmachtu. Niestety, nawet oni nie przykładali wagi do takiego skarbu, pięknych pokoi, a nawet łazienek, które już wtedy miały podgrzewaną wodę. Naziści nie tylko wywłaszczyli ostatnich mieszkańców Jana i Irenę z Cichowskich Szczanieckich, ale także systematycznie niszczyli wnętrza. Spytacie, dlaczego? Otóż Jan Sczaniecki,  nie podpisał volkslisty i musiał znaleźć schronienie w pobliskiej Chełmży.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Pałac jeszcze w czasie wojny został przebudowany tak, aby pomieścił Niemki rodzące dzieci z dala od frontu. Tak powstał Dom Matki (Mutter Heim)*

*/ 12 grudnia 1935 roku w Berlinie przedstawiciele SS powołali do życia organizację pod nazwą „Lebensborn e.V.” (Lebensborn – źródło życia, e.V. – eingetragener Verein, stowarzyszenie zarejestrowane). Decyzję podjął sam Reichsführeri Heinrich Himmler. Niemki miały tu rodzić  aryjskie dzieci w ramach „narodowosocjalistycznej polityki rasowej”. / źródło: wikipedia.org/

W głębokim PRL-u
Do  1953 r. działał w pałacu dom  wypoczynkowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Później pomieszczenia przypałacowe wykorzystywano, jak w większości innych pałaców w Polsce, na magazyny i składy PGR. Od 1974 roku  instaluje się tu Zakład Doświadczalny Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PAN. W pomieszczeniach pałacu znalazło się też miejsce dla dzieci z TPD, w ramach letnich kolonii.

Niestety, kosztowne remonty i utrzymanie pałacu w pełnej sprawności przerosło możliwości najemców. W 1986 roku wyprowadzili się ostatni lokatorzy, a pałac systematycznie popadał w ruinę.  Dopiero w  1996 r. zabezpieczono konstrukcję dachu, konserwator zabytków doraźnie dofinansował pałac, pieniędzy wystarczyło tylko na dach. I tak jest do dzisiaj.

fot. ze zbiorów rodziny Sczanieckich/ jadalnia pałac Nawra

Spytacie zapewne o spadkobierców. Cóż dość długo walczyli z Temidą, gdyż Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin ciągle odwoływał się od wyroków. Ostatecznie sądy przyznały rację spadkobiercom i wydały ostateczny wyrok, zadowalający ostatnich dziedziców Sczanieckich.

Marszałek Piotr Całbecki, jeszcze w 2009 roku, podsunął pomysł, aby odkupić tę ruinę, wyremontować i urządzić tu  Muzeum Ziemiaństwa Pomorza i Kujaw. Spadkobiercy zaaprobowali ten pomysł. Teraz czekamy na finał, szczęśliwy finał.

 

- przeczytaj koniecznie:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.