Ilekroć tu przyjeżdżamy, mamy co robić. Tym razem wizyta w Staniszowie miała miejsce tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Sypnęło śniegiem, szczypał mróz, wiatr omiatał dym w kominach. Nie było wyjścia, musieliśmy kolejny raz spojrzeń na tę przepiękną wieś okrzykniętą przed II wojną światową najładniejszą wizytówką Dolnego Śląska. Dlaczego, o tym postaramy się opowiedzieć.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Należałoby rozpocząć od historycznego wstępu, ale tyle już razy pisaliśmy o pałacach Staniszowa (aż trzy, jeden ciągle na sprzedaż), samej wsi i jej mieszkańcach, iż tym razem skupimy się na walorach – umówmy się - czysto estetycznych, mających przełożenie na zdjęcia, historię, życie wielkich rodów czy tajemnice. Dokładnie tak, bowiem Staniszów był własnością między innymi znanego książęcego rodu von Reuss*, zresztą wielopokoleniowego (mocno rozgałęzionego), który odcisnął swój ślad także w: Baszkowie (został zakupiony przez Henryka/Heinrich XII Reuss von Köstritz), Trzebiechowie (aż do końca II wojny światowej ale należał do rodziny von Reuss linii Plauen), Kruszynie k. Bolesławca (dziś należy do polsko-francuskich właścicieli) czy opisywanym Staniszowie** z zamkiem Henryka (dziś wstaje z kolan, dawniej był ruiną).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Opisujemy Staniszów, ale i pewnie jest jeszcze kilka innych wsi, kiedyś należących do rodu Reussów, o których (przynajmniej w tej chwili) wiemy niewiele.
*/ przy drodze do Wojkowa niedaleko Kowar jest wzniesienie z bukowym lasem – to miejscem wiecznego spoczynku ostatniego księcia z Kowar Henryka XXX von Reuss i jego małżonki Feodory oraz jego siostry, Marii Klementyny
**/Henryk XXVIII von Reuss przejął majątek Staniszowa 23 lipca 1884 roku, 2 czerwca 1887 roku rodzi się ordynatowi syn, nowy dziedzic Henryk XXXIV ochrzczony został w staniszowskim kościele, a rodzicami chrzestnymi byli: JKW ks. Wilhelm von Preussen i księżna Wszechrusi Maria Paulowna /źródło: Marek Hachulski, Staniszów/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wieś z książęcymi korzeniami
Rodzina von Reussów nie była pierwszymi właścicielami Staniszowa, gdyż pierwsza wzmianka o wsi datowana jest na 1305 rok (księga czynszów biskupstwa wrocławskiego), zaś wieś jako Stansdorf/ Stahnsdorf; 1395 rok), była własnością innych znamienitych rodów (von Stange, hrabiego von Schmettau od 1726 roku i jego córki Henrietty ). Wspomniana Henrietta Fryderyka (dokładnie Henrietta Fryderyka Otylia von Schmettow auf Stonsdorf), wniosła w posagu wieś swojemu oblubieńcowi ks. Henrykowi XXXVIII von Reuss (rotmistrz armii pruskiej). Odtąd była to już własność rodziny von Reussów, a Staniszów zaczął tętnić życiem, o czym wspominała sama księżna Czartoryska. Sam pałac ks. Henryk zaplanował w przepięknym fragmencie Górnego Staniszowa, w urokliwej "zatoce", niemal przy drodze na Sosnówkę. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż budowa pałacu przebiegała dość szybko w latach 1784-1787, niestety nie wiemy kto był głównym architektem tego rodowego pałacu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Tutejszy kościół zaś, dziś pw. Przemienienia Pańskiego pochodzi z XV w., mógł jednak powstać na fundamentach drewnianego kościoła z 1338 roku. Znawcy tematy, w tym poprzedni proboszcz ks. Mariusz twierdzą, iż może być jeszcze starszy. Ale to rodzina Reussów zezwoliła na współistnienie ewangelików i katolików.
Obecna rezydencja rodziny Dzida zajmuje łącznie 194 hektary (dawniej wyliczono ok. 200 ha), w którym znajdowały się również sztuczna grota, pustelnia śląskiego jasnowidza Hansa Richmanna, wiszące skały, zamek Henryka czy park w stylu angielskim.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Mieszkańcy Staniszowa o pałacu
Pałac von Reussów miał wielu gospodarzy po II wojnie światowej wspomina pani Maria Koszak, wieloletnia dyr. Szkoły Podstawowej w Staniszowie: Sanatorium dla dzieci z chorobami płuc, Państwowy Dom Wczasów Dziecięcych, Państwowe Pogotowie Opiekuńcze czy remiza Straży Pożarnej.
- Niestety, nikt z tych gospodarzy nie pomyślał o konserwacji czy utrzymaniu barokowego pałacu (późny barok) w stanie nieskażonym wirusami dewastacji. Niszczały boazeria, posadzki, parkiety, łuszczyła się farba olejna a grzyb siał spustoszenie. Później było już tylko gorzej, bo podniszczony obiekt długo czekał na kolejnego gospodarza - dodaje pani Maria Koszak
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Sprawę w swoje ręce wzięła rodzina Dzida, jakieś 20 lat temu, włożyła spore pieniądze w ratowanie i przywrócenie do stanu używalności.
Poważny klimatyczny hotel i SPA z basenem
Dziś to trzygwiazdkowy hotel, SPA, budynki zaadaptowane na pracownie, stajnia wyremontowana na pokoje hotelowe (z nazwami pór roku), park w stylu angielskim wracający do dawnej świetności czy ogród w stylu francuskim. Wnętrza nic nie zatraciły z dawnego XVIII uroku, gdyż współwłaścicielka Agata Rome-Dzida chciała zachować to, czym pałac dawniej elektryzował. To się udało, bo nawet posadzki przy wejściu do recepcji są oryginalne (nie zostały wymienione na meganowoczesne, panele z ogrzewaniem podłogowym).
fot. Pałac Staniszów
Ten pałac ma swój klimat, swoich stałych gości (nawet potomków najbogatszej rodziny Schaffgotchów na Dolnym Śląsku), ti jedyna w swoim rodzaju oaza spokoju i piękne widoki na Karkonosze (w tym Śnieżkę). Wszyscy, albo niemal wszyscy piszą teraz o pałacu Staniszów, ale nie wszyscy wiedzą, iż wieś leży na cieplickich ciekach geotermalnych, co więcej, ma wyborną źródlaną wodę. To dar, który trzeba szanować...
Widzielibyśmy jednak dawny baner nad wejściem głównym z logo pałacu ( i herbem rodowym von Reuss). Jeszcze kilka lat temu był taki „witacz”, dziś już pewnie leży gdzieś w pałacowej piwnicy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pałac po renowacji i odbudowie uhonorowany został tytułem Pomnika Historii, dziś należy do najpiękniejszych rezydencji rodowych w Kotlinie Jeleniogórskiej, inni mówią – na Dolnym Śląsku. W opinii gości i przewodników Google ocena: 4,5.
Naszym zdaniem jest jeszcze wiele do zrobienia, ale wymaga to czasu i niestety pieniędzy. Kto nie wierzy powinien zobaczyć ten pałac 20-25 lat temu, gmina Podgórzyn nie miała czym się chwalić, dlatego nie możemy aż tak surowo oceniać i wszystko stawiać w natychmiastowej wymagalności. Tutaj wychodzą przepiękne zdjęcia (także ślubne)... w parku angielskim, widać pracę ogrodnika, warto jednak zadbać o pomniki, zaciekające tynki, a nawet drzwi wejściowe z niesprawną klamką. To bzdety i imponderabilia, ale niektórych (co powiedzą złośliwie nawet o braku windy), to może drażnić.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pytaliśmy obsługę w recepcji czy właściciele pałacu zadbali o jego pisaną historię. To, co jest w internecie, to dla bardziej wyszukanego miłośnika historii już nie wystarcza. Warto zatem pokusić się o takie opracowanie z dobrymi zdjęciami, jak choćby wydanie książki np. autorstwa Marka Hachulskiego „Staniszów” czy opracowanie niedawno odwiedzonego przez redakcję "Pałacu Komierowo", rodzinnego pałacu Komierowskich herbu Pomian.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
To piękne miejsce na mapie odkrywców, eksploratorów, poszukiwaczy przygód czy gości poszukujących ciszy i spokoju. Wierzymy, że pani Agata Dzida podejmie ten temat, a może zechce porozmawiać nie tylko o historii sztuki i obrazach (tych jest tam sporo). Nas interesują jeszcze plany na kolejne lata, ciekawostki a nawet filmowe przygody z pałacem w tle. Ta dot. kręcenia scen "Tajemnice twierdzy szyfrów" nie była prawdziwa. Całkiem prawdopodobna zaś jest historia podziemnego przejścia pod Górę Witosza, ale jak dotąd nikomu nie opłaca się robić kosztownych eksploracji.
Wspominamy o tym dlatego, iż konkurujący „Pałac na Wodzie” jest aktualnie (od co najmniej roku) w rękach syndyka i jeśli nie znajdzie się inwestor (kupiec), to ten kolejny pałac rodowy von Reussów padnie na kolana. Jeszcze jedna zima bez ogrzewania, niezbędnej kosmetyki, przede wszystkim rozsądnych inwestycji, może złamać kręgosłup temu kompleksowi.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nasza ocena: 4,50/ 5,0 pkt. możliwych, ceny do przyjęcia, ale nie oszukujmy się, nastawione na niemieckich gości. Wnętrza zaprojektowane ze smakiem, znawstwem tematu, nawet rozpoczęto podawanie słynnego likieru staniszowskiego Echt Stonsdorfer Bitter.
Ocena końcowa: POLECAMY!
Zamiast zakończenia
Wspomnieliśmy, że Pałac Staniszów nie ma (nie miał) wiodącego architekta, ale dzięki historykowi sztuki, możemy – po raz pierwszy – wykonać jego opis.
- Pałac wzniesiono na planie regularnego czworoboku, wysoko podpiwniczony, dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem. Nakryty dachem czterospadowym z licznymi facjatkami. Skrajne osie fasady akcentują jednoosiowe ryzality nakryte dachami trójpołaciowymi – opisuje Małgorzata Maciejewska, historyk sztuki
- Skromny detal architektoniczny, obramienie otworu drzwiowego oraz opaski wokół okien. W fasadzie ogrodowej ładna serliana w profilowanej kamiennej oprawie. Nad nią herb von Reussów von Kostritz do których w XIX wieku Staniszów należał – dodaje Małgorzata Maciejewska
Kolejne dobra von Reussów
Wspomnieliśmy też na początku o kolejnych rodowych włościach von Reussów w Baszkowie. W 1860 roku zadłużone dobra przeszły w ręce majora armii pruskiej, księcia Heinricha XII Reuss von Kostritz (1829 - najprawdopodobniej 1868). Jeszcze przed transakcją kupna Heinrich XII zdążył poślubić Annę z Hochbergów. Para ta doczekała się syna Henryka (nosił numer XXVIII) i córki Magdaleny Reuss von Kostritz.
Henryk XII von Reuss nie nacieszył się, ani dziećmi, ani Baszkowem, zmarł stosunkowo młodo (miał około czterdziestu lat) a owdowiała Anna, w 1869 roku, ponownie wyszła za mąż poślubiając szwagra (młodszego brata Heinricha XII) także oficera armii pruskiej. Przejął on tytuł książęcy i został Heinrichem XIII Reuss von Kostritz. Już jako książę został adiutantem cesarza Wilhelma potem jego kariera wojskowa jeszcze nabrała rozpędu.
W 1880 roku został dowódcą brygady piechoty a w pięć lat później mianowano go generalleutnantem (w III Rzeszy generał-porucznik). Zmarł w 1897 roku, w Baszkowie. /więcej: Małgorzata Maciejewska, „Na przekór dniom” /
redakcja autoflesz.com