Odwiedzając sanktuarium św. Jana z Dukli, miejsce kultu i pielgrzymek z całej Polski i Europy, jesteśmy pod wrażeniem nie tylko samego kościoła, ale także jego patrona. Jak twierdzi sam proboszcz sanktuarium w Dukli, pustelnię św. Jana trzeba odwiedzić, a bardzo ortodoksyjni katolicy i wierni innych wyznań mówią – nawiedzić.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Sanktuarium w Dukli pw. św. Jana z Dukli
Legenda o tym miejscu krąży tu od wieków, dziś są różne szlaki, zarówno piesze, jak i rowerowe, zmierzające do tego miejsca, jednego z najbardziej uwielbianych przez naszego papieża JPII.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Wzgórze Zaśpit
Jak tu trafić?
Wszystko zależy od wybranej trasy, a także środka lokomocji. Niektórzy docierają do stóp góry zwanej Cergową najdłuższą trasą – pieszo, z kijami do nordic walking. Owszem to spory wysiłek i ładny przedział czasu. Inni, szczególnie na rowerach elektrycznych, docierają to od strony miasteczka (Dukli), jadąc w kierunku Trzciany. Jeszcze inni obciążeni limitami czasowymi na sanatoryjno-uzdrowiskowe posiłki przyjeżdżają tu samochodami, a nawet autokarami. Jadąc z Dukli drogą nr 19 w kierunku przejścia granicznego w Barwinku nie powinniście przeoczyć skrętu w prawo na wzgórze Zaśpit. Wszystko jest tu oznakowane, a do parkingu macie jakieś 2 km. Po zaparkowaniu auta (nadal darmowy) musicie nadal wspinać się na szczyt... jakieś 250-300 m.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na parkingu zauważycie stoiska z dewocjonaliami, w tym mapy terenu, toalety, dostępne w sprzedaży są również napoje. Ci, co nie zabrali pojemników na butelkę z pewnością zakupią to na tych stoiskach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/
Droga na szczyt jest wąska, ale asfaltowa (zakaz wjazdu nieupoważnionym), na poboczach są ławki i pierwsze stacje drogi krzyżowej. Po kilkunastu minutach zobaczycie wspomnianą i promowaną pustelnię św. Jana z Dukli. Rzeczywiście, żył jak pustelnik, żył jak chciał - choć nie wiedział, że wielki przebój... z życia zaśpiewa później sam Elvis Presley "My Way" - oddając się medytacjom, pokucie i Bogu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/
Legendy dotyczące tego miejsca są różne, ale niemal wszystkie opisują, że św. Jan żył tam ponad 3 lata, jak pustelnik, przyjaciel ptaków, guru dla otaczającej przyrody, by nie powiedzieć wizjoner...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Co wiemy o św. Janie z Dukli?
Przekazy nie są bogate, większość to hipotezy, a powtarzane przez Kościół tezy mają uwiarygodnić świętość Jana z Dukli. Prawdopodobnie urodził się na Podkarpaciu, w 1414 r. Jako młody chłopak zaufał Bogu, ale musiał zadbać o swoje wykształcenie. Skoro rodzice byli biedni młodzieniec wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych. Przekazy mówią, że pragnął być ascetycznym franciszkaninem, dlatego w 1463 r. wstąpił do zakonu bernardynów . Po uzyskaniu święceń zasłynął jako kaznodzieja, miał dar głoszenia kazań, był też gwardianem w klasztorach - w Krośnie i Lwowie. Swoją posługę(ponoć żyją jeszcze skromniej niż franciszkanie) wypełniał z wielką gorliwością, nie narzekał na częściową utratę wzroku oraz niedowład nóg.
f
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W zakonie bernardynów jako tzw. obserwant żył wyjątkowo skromnie. Rzadko wyruszał w świat, ale miał krótki epizod związany z Poznaniem, później powrócił do ukochanego Lwowa, by tam spędzić resztę życia. Zmarł w opinii świętości 29 września 1484 r.
Kanonizacja - to była formalność
Liczne łaski, otrzymywane za pośrednictwem sługi Bożego, ściągały do jego grobu nie tylko katolików, ale także prawosławnych, Ormian i innych wyznawców religii. W kościółku, o którym jeszcze napiszemy, jest ślad dot. ks. Karola Wojtyły, który wędrując z przyjaciółmi szlakami Beskidu Niskiego (1952 rok) prosił św. Jana z Dukli o błogosławieństwo. Czyżby już wtedy sługa Boży wiedział, że ks. Karol zostanie papieżem?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Twarde fakty mówią o innych nadprzyrodzonych mocach (wtedy) o. Jana. Dziś wiemy, że takie wota dziękczynne wiernych (a nawet królów) mnożyły się, jak te na Jasnej Górze w Częstochowie. Szczególnie głośne jest wstawiennictwo o. Jana za Lwów ( 1648 r.), który ocalał w czasie oblężenia Bohdana Chmielnickiego, hetmana, przywódcy powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej.
Te i inne dokonania o. Jana z Dukli spowodowały rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego, rozpoczętego w roku 1615, a prośbę o beatyfikację przesłał do Watykanu król Zygmunt III Waza, z całkowitym poparciem biskupów i szlachty. Niestety, proces wiele razy przerywano, ale został wreszcie ukończony 1731 roku. Za niewątpliwe zasługi sługi Bożego, papież Klemens XII (1733 r.) ogłosił ojca Jana błogosławionym. Obecnie jego święto przypada na dzień 8 lipca.
„Papież Klemens XII ogłosił Jana z Dukli błogosławionym w roku 1733, a sześć lat później patronem Korony i Litwy. Jan Paweł II kanonizował go w Dukli 10 czerwca 1997 r. Św. Jan jest również patronem archidiecezji przemyskiej, Lwowa, rycerstwa polskiego, jego postać widnieje w herbie Dukli” - czytamy w oficjalnym komunikacie Kościoła.
O sanktuarium św. Jana w Dukli
W Dukli, w sanktuarium św. Jana z znajdują się relikwie świętego przywiezione ze Lwowa przez ojców zakonnych.
„W Dukielskim sanktuarium, od 22 października 2011 r., znajdują się również relikwie krwi bł. Jana Pawła II. Są one czczone w każdą sobotę podczas nabożeństwa do Jana Pawła II. Tutaj również znajduje się pokój papieski, w którym papież nocował podczas pobytu w archidiecezji przemyskiej 9 i 10 czerwca 1997 r.” - czytamy w nocie o. bernardynów
Cudowne źródełko
Pustelnia św. Jana z Dukli ma też swoje cudowne źródełko, a nawet trzy, z których dwa są czynne, jedno – najprawdopodobniej wyschło. Wierni pytają dlaczego? Legenda mówi, że spragnieni i zmęczeni wierni doznawali cudów po wypiciu tej cudownej (cudownej) wody. Zdarzył się jednak przypadek, iż jakiś rabin żydowski... umył w źródełku swoje chodaki. Odtąd źródełko wyschło. Czy tak było, nie wiemy, ale przewodnicy opowiadają tą legendę, jak mantrę.
My również wypiliśmy wodę z cudownego źródełka. Jest zimna, jak ze sprawnej hotelowej lodówki, smaczna, orzeźwiająca. Czy działa cuda? Nadal nie wiemy, ale może któryś z Czytelników doznał uzdrowienia. Miejscowi, z Dukli, Certowej, Iwonicza-Zdroju wierzą do dziś w cudowną moc tego źródełka.
Czy warto odwiedzić to miejsce? Pytanie retoryczne. Warto, bez dwóch zdań. Nawet jeśli jesteś ateistą lub agnostykiem w coś wierzyć musisz. Ale przekonaj się sam!
redakcja autoflesz.com