Skarby Dolnego Śląska - " Złoty pociąg", wciąga jak trąba powietrzna

Ferie nasza redakcja spędziła w Karkonoszach, które  zawsze dostarczają bardzo dużo ciekawych lekcji historii, a nawet zaskakujących  hipotez do zweryfikowania.  Dla wielu są też skarbnicą wiedzy a także tajemnic skrywanych w pobliskich Górach Sowich.  Jedną z nich jest historia o „Złotym pociągu”, o którym wspominaliśmy podczas pobytu na Zamku Książ.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ stacja Piechowice choć zamknięta od 12 grudnia 2012 r. ma kilka torów i bocznic kolejowych prowadzących do zakładów wojskowych (dziś Kerelma) produkujących części do rakiet V1/V2. Stąd ułożono prowizoryczne tory do sztolni odległej o 400-450 m góry Sobiesz.

Tajemnice Dolnego Śląska nadal absorbują czas wielu badaczy, historyków i  grup eksploracyjnych, od co najmniej kilku lat. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci jest dr Mirosław Figiel, historyk sztuki, b. pełnomocnik  wojewody dolnośląskiego ds. poszukiwań skarbów i ukrytych dóbr kultury. Jego wiedza na temat Bursztynowej Komnaty, podziemnego Wrocławia, Lubiąża, a zwłaszcza „Złotego pociągu” jest bezcenna. Co więcej, historyk odkrywa fakty, a w grudniu 2012 roku zakończył kolejny rekonesans w Piechowicach, pracując z grupą młodych ludzi  nad rozwiązywaniem tytułowej zagadki. Naszym zdaniem, to postać niezwykła, obdarzona zarówno wiedzą, jak i ekspresją w sposobie przekazu. Materiał z tego rekonesansu pokazano w niezależnej telewizji NTV1.pl

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ stacja Sobieszów, pierwszy etap transportu "Złotego pociągu" do Piechowic. Jesienią 1944 roku nie było tu zabudowań, teren odosobniony, idealny do maskowania. Jak opowiadali nasi informatorzy, na Sobieszów nie spadła nawet jedna bomba

Jak to zwykle bywa w naszej powojennej historii, wiele nieodkrytych dotąd skarbów kultury, miało i nadal ma swoich potencjalnych odkrywców. Dr Figiel jest jedną  z nich. Wiedział i nadal wie znacznie więcej niż może powiedzieć, ale już 2003 roku dostał propozycję z tych "nie do odrzucenia" – przestał świadczyć pracę, praktycznie z dnia na dzień. Choć wygrał sprawę w sądzie pracy w 2009 roku, musiał zrezygnować z pobierania pensji. Po trzech latach karencji (mija okres zwolnienia z informacji niejawnych)  rozpoczął wzmożoną aktywność badacza historii Dolnego Śląska. Naszym zdaniem, z korzyścią dla tajemnic Gór Sowich, z bólem dla antagonistów.

Co wiemy o „Złotym pociągu”
Informacje z tego tematu są przepisywane w Internecie, czasem „na żywca”. Nie będziemy zatem kopiować półprawdy. W zamian dołączamy własne uwagi i spostrzeżenia z kilkugodzinnego rekonesansu na zboczach masywu Sobiesz (w planach jeszcze wzgórze Grzybowcy, popularnie zwane "Grzybkiem"), największego wzniesienia Piechowic.

Zanim do tego wątku wrócimy, potrzebne będzie jednak krótkie remedium z okresu końca II wojny światowej. Piechowice (niem. Petersdorf) produkowały w pobliskiej fabryce - dzisiaj fabryka urządzeń elektrycznych „Karelma” – części i podzespoły do rakiet V1/V2.  Choć nie dotarliśmy do naocznych świadków tych wydarzeń, informacje te, jak kula śniegowa, są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Informatorów też trudno znaleźć, ale dziennikarze potrafią drążyć, a nawet "rozbić" jądro atomu. Warto przy okazji wiedzieć, że nie znajdziemy tu rdzennych mieszkańców,  zwłaszcza świadków historii jak w temacie o dużej skali wartości. Większość, zdecydowana większość, to ludność napływowa, nawet z Kresów Wschodnich.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ góra Sobiesz, największy masyw Piechowic 633 m n.p.m. Mijamy betonowe schrony, które kiedyś mogły służyć za wojskowe umocnienia, punkty oporu, miejsca przebywania więziennych strażników. Co ciekawe, mają wentylację, odwodnienie i ślady po instalacji elektrycznej.

Zakładając, że jest w tym nutka prawdy, to fabryka miała własny poligon doświadczalny, basen i… podziemne korytarze, sztolnie. Dziś, to właśnie te katakumby interesują badaczy najbardziej. Problem w tym, że w okresie III Rzeczpospolitej celowo podsycano dezinformację o tej historii. Tu warto wspomnieć o płk. Lesiaku i jego "szafie cudów", szarlatanach i kombinatorach próbujących ubić z elitami władzy dobry interes. Pojawiają się wtedy znane nazwiska: min. Żelichowski, wicepremier Kołodko, a nawet premier Oleksy. Dodajmy, niekoniecznie w tej kolejności. Wspomniany oficer służb specjalnych nigdy nie zaprzeczył, ani też nie potwierdził sensacji dotyczących „Złotego pociągu”.

Jesień 1944 roku – stacja Sobieszów-Piechowice
Zatem przejdźmy o krok dalej. Jesienią 1944 roku Niemcy przywieźli skarb Dolnego Śląska,  depozyty banków, muzeów i galerii, a także Prus Wschodnich. Dr Mirosław Figiel nie wyklucza, że mogła się tu znajdować „Złota Komnata”, a także dokumentacja kryptograficzna przewieziona z Książa. Pociąg z krytymi wagonami przypominającymi Gbs-t (w liczbie 12 szt.) podjechał na stację Sobieszów. To mała stacyjka z tzw. mijanką, zresztą od 12 grudnia 2012 roku nieczynna do odwołania. Transport do kolejnej stacji Piechowice (oddalonej o rzut beretem) nadzorowało co najmniej kilka drużyn esesmanów. Nasi informatorzy podają, że było to wczesnym rankiem, aby jak najmniej przygodnych osób o tym transporcie wiedziało. Jednak, jak to zwykle bywa, tajemnice szybko przestają być tajemnicami, chyba  że dotyczą strategicznych celów jak śmierć prezydenta Kennedy’ego,  gen. Sikorskiego czy Katynia.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ prawdopodobne miejsce ukrycie "Złotego pociągu". Dziś można tu spotkać eksploratorów z ciężkim sprzętem poszukujących ukrytych skarbów. Grupa dr Figiela - prawdopodobnie - nie jest jedyną, która jest o krok od odkrycia prawdy.

Tu musimy się na chwilę zatrzymać, gdyż transport pod silną eskortą esesmanów, zatrzymał się na stacji Piechowice. Nieprzypadkowo. Wspomnieliśmy o górze Sobiesz, która była naturalnym schronem z podziemnymi sztolniami i halami magazynowymi pobliskiej fabryki zbrojeniowej. Podobnie jak w przypadku kompleksu Osówka, Walim, Książ, Włodarz, Sokolec czy Soboń, sztolnie drążyli więźniowie z filii obozu Gross Rosen rozmieszczonych w Górach Sowich. Według wykazu obozu głównego w Rogoźnicy http://www.gross-rosen.eu/historia-kl-gross-rosen/, Sobieszów (niem. Hermsdorf) nie figurował jako filia, jednak znajdowały się tu baraki więzienne dla robotników przymusowych.*  To była katorżnicza praca, głodowe racje żywnościowe, a choroby i niedożywienie odbierały coraz słabiej tlące się życie. Więźniów dobijano nie dbając o pochówek.

Pojawiają się naturalne przeszkody terenowe
Wróćmy na chwilę na stację Piechowice. To więźniowie z pobliskiego Sobieszowa, aczkolwiek nie wykluczamy także filii z Jeleniej Góry (niem. Hirschberg) a także Cieplic (niem. Bad Warmbrunn) ułożyli pośpiesznie prowizoryczne tory w kierunku góry Sobiesz. W linii prostej, to jakieś 400-450 m do wrót tunelu. Jedyny problem, o jakim zapominają źródła i Mirosław Figiel to… rzeka Kamienna. Jak zatem poprowadzono naprędce montowane tory? Hipotez jest kilka, jedną z nich przedstawiła emerytowana nauczycielka, prosząc o anonimowość – pod rzeką. Co więcej, ta sama osoba potwierdziła kolejna hipotezę dr Figiela, dotyczącą podziemnego tunelu pod górą Sobiesz, aż na czeską stronę.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ rzeka Kamienna zimą jest bardzo płytka, latem potrafi wylać. Mostek na rzece zbudowany już w czasach PRL-u

Sprawdziliśmy, to jest możliwe, ale czasochłonne. Niemcy musieliby wiedzieć wcześniej, że taki transport dotrze na stację Piechowice. Więźniowie pracując nawet przez kilka tygodni, na trzy zmiany,  nie mogli wydrążyć takiego tunelu pod dnem rzeki. Zatem, ewentualne skarby mogłyby zostać przewiezione samochodami. Można tak założyć, ale nasi informatorzy bez wahania powiedzieli o pociągu, który wjechał, ale... już nie wyjechał.

Góra Sobiesz - w poszukiwaniu skarbu
Hipotezy ewentualnego przewiezienia skarbu w kazamaty góry Sobiesz są coraz ciekawsze. Wspomniany na początku dr Mirosław Figiel jest pewien, że to był prawdziwy pociąg, z lokomotywą i esesmanami. Informatorzy już nie są tacy wylewni i naszym zdaniem powtarzają znane historie z książek i innych przekazów - niekoniecznie prawdziwych. Wyczuliśmy, że coś ukrywają, nie mówiąc całej prawdy, może celowo.

- Pociąg  wjechał, a więźniów i kolejarzy obecnych przy transporcie i… rozmontowywaniu szyn  rozstrzelano. Esesmani wysadzili korytarze – powiedział jeden z nich

Naszym zdaniem, ktoś z nich przeżył. Tu pada też nazwisko SS-unterführera Hansa von Schrecka, sapera (choć zbieżność nazwisk z bohaterem kreskówki jest przypadkowa), który przygotował ładunki wybuchowe do zatarcia śladów.

Góra Sobiesz 633 m n.p.m. jest idealnym miejscem na taki przebieg wydarzeń, więcej można powiedzieć dopiero po odkryciu wejścia do tunelu i szybów. A może już zostały odkryte? Warto dodać, że Rosjanie wkraczający do miasteczka wiedzieli o skarbie. Na własną rękę drążyli tunel na długości ok. 600-700 m -  bezskutecznie.

Skały granitowe są idealnym materiałem na kazamaty, budowane w stylu kompleksu RIESE Osówka, Walim czy Rzeczka. Choć eksploratorzy z drużyny dr Figla twierdzą, że są jedynymi poszukiwaczami,  to na własne oczy widzieliśmy inną ekipę działająca w zimowej porze. Dodajmy nie wyposażoną li tylko w kilofy i łopaty. Wydaje się, że pielgrzymki w okolice prawdopodobnego skarbu będą coraz większe, szczególnie latem.

Potwierdzeniem faktu o zorganizowanych pracach więźniów na tym terenie, do ostatnich dni przed kapitulacją,  są pozostałości po niemieckiej obecności. Budynki przypominające wartownie, punkty oporu, bunkry, a także studzienki odwadniające, tylko potwierdzają to o czym piszemy.

Temat jest rozwojowy i wciąga jak trąba powietrzna. To idealny materiał na scenariusz kolejnego filmu o Górach Sowich, martyrologii więźniów z filii Gross Rosen i… ukrytych skarbach. Należałoby też się zastanowić, dlaczego tylko pewnej grupie ludzi udaje się rozwikłać tajemnice III Rzeszy. A może tylko im się wydaje, że są już tak blisko. Już w Książu słyszeliśmy, że spadkobiercy nazistów są najlepszymi strażnikami tajemnic Gór Sowich.

Autor: Krzysztof Golec, autoflesz.com

 

*/ obozy jenieckie KL Gross Rosen - poprosiliśmy pracowników naukowych Muzeum Gross Rosen w Rogoźnicy o wyjaśnienie ważnego, naszym zdaniem, tematu więźniów przymusowych pracujących w zakładach zbrojeniowych (dzisiejsza "Karelma"), jak i przy budowie sztolni. Przypominamy, że zarówno Piechowice, jak i Sobieszów nie figurują jako filie obozu KL Gross Rosen. W załączeniu odpowiedź:

W wydawnictwie Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce i Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa pt. "Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945. Informator encyklopedyczny", PWN Warszawa 1979,  obie miejscowości zostały uwzględnione z poniższymi zapisami:

s. 382: Piechowice, m. w woj. jeleniogórskim, na pd.-zach. od Jeleniej Góry.

  • poz. 3410: oddział roboczy jeńców nieustalonej narodowości obozu w Zgorzelcu - Kommando nr 325 Stalag VIII A Görlitz. Istniał pod koniec 1944 r. podstawa źródłowa: VHA Praha, Stalag VIII B, sygn. 19-I-32.
  • poz. 3411: Obóz pracy. Założony na przełomie 1941 i 1942. Mieścił się w barakach obok ob. fabryki "Karelma". W obozie przebywali więźniowie różnych narodowości (m.in. Polacy, Francuzi, Ukraińcy), w tym również kobiety. Więźniowie pracowali w fabryce zbrojeniowej. 14.IV.1944 hitlerowcy powiesili publicznie 3 więźniów. podstawa źródłowa: OK Wr., S/37/70.
  • poz. 3412: Obóz pracy. Założony w VIII-IX 1944, zlikwidowany w V. 1945. Mieścił się w barakach. W obozie przebywały Polki z dziećmi, przywiezione z powstania warszawskiego, przeciętnie 80 osób. Więźniarki i dzieci powyżej 10 lat pracowały w fabryce zbrojeniowej. W obozie zmarło 6 dzieci. podstawa źródłowa: OK Wr. Ds 19/67, S/7/71

s.461: Sobieszów, m. w woj. jeleniogórskim, obecnie w obrębie miasta Jelenia Góra.

  • poz. 4332: Oddział roboczy jeńców nieustalonej narodowości obozu w Zgorzelcu - Kommando nr 349 Stalag VIII A Görlitz. Istniał pod koniec 1944. podstawa źródłowa: VHA Praha, Stalag VIII B, sygn. 19-I-32.

 
z wyrazami szacunku,
Barbara Sawicka

 

Publish modules to the "offcanvas" position.