Zamek Książ - miejsca które warto odwiedzić podczas wakacji /artykuł archiwalny/

Karkonosze i Góry Sowie, do dziś skrywają wiele tajemnic, szczególnie II wojny światowej. Dlatego odwiedząjąc województwo dolnośląskie nie można przeoczyć "Doliny Zamków i Ogrodów", a w szczególności jednego z największych zespołów pałacowo-parkowych - zamek Książ. Łatwy dojazd trasą E34, moc atrakcji i najskrytsze tajemnice III Rzeszy przyciągają turystów jak magnes. Redakcja nie mogła sobie odmówić spędzenia tu całego popołudnia. Zapewniamy - było warto!

fot. Krzysztof Golec

Legenda głosi, że warowną siedzibę w Książu wzniósł rycerz Funkenstein. Podobno miało to miejsce w 933 roku. Jednakże pierwsze udokumentowane wzmianki podają, iż 1288-91 roku warownię na szczycie góry rozbudował książę świdnicko-jaworski Bolko I. Zaczyn grodu, nazwany wtedy Furstenberg (Książęca Góra) pełniła rolę strażnicy na handlowym szlaku z Czech na Śląsk, później do Gniezna.

Ale już wtedy, rożne koleje losu sprawiły, iż gród warowny zmieniał kolejnych właścicieli. I tak, Bolko Mały przekazał dobra książańskie Karolowi IV, królowi Czech z klauzulą dysponowania majątkiem przez ks. Agnieszkę (wdowa po Bolku Małym). W tym czasie gród zmienił nazwę na Furstenstein (Książęcy Kamień).

Po śmierci ksieżnej, na mocy koligacji dynastycznych, gród wszedł we władanie Władysława Luksemburczyka, króla Czech. Zresztą na krótko, bo podczas wojen husyckich twierdzo znów zmieniała swoich właścicieli.

Dopiero w 1463 roku Jerzy z Podiepradu osadził tu swojego powiernika. Ten jednak odsprzedał gród znanym rabusiom braciom Schellendorf. Sytuacja była na tyle groźna, że sam Maciej Korwin, król Węgier i Czech wysłał na odsiecz zbrojne oddziały, które zaprowadziły porządek. W dowód uznania namiestnik króla zostaje tu starosta, a od 1483-90, rozpoczyna się rozbudowa Książa, powstaje południowe skrzydło "Skrzydło Macieja".

Kolejni panowie na włościach

Później znów rozpoczyna się burzliwy okres Książa, który przechodzi z rąk do rąk (Władysław Jagiellończyk, Jan von Scheilenberg, Jan von Haugwitz, Konrad Hoberg). Od tej chwili zamek pełnił rolę głównej siedziby jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodów śląskich, a później niemieckich. Krzysztof Hoberg, syn Konrada, przeprowadził w latach 1548-58 pierwszą dużą modernizację i przebudowę gotyckiej budowli na renesansową rezydencję.

Podczas wojny trzydziestoletniej (1618-48) twierdza było wielokrotnie zdobywana. Wojska cesarskie, saskie i szwedzkie miały tu nawet swoje kwatery a warowny gród bardziej przypominał koszary niż wystawny zamek. Dopiero po ustaniu działań wojennych, zaczęto rozbierać pozostałości umocnień i fortyfikacji. Powstają wtedy pierwsze zaczątki słynnych ogrodów, stajnie i obiekty dla służby.

Majątek Hochbergów pomnaża kapitał Książa

W roku 1705 zamek na własność otrzymał Ernest Maximilian von Hochberg (wcześniej Hohberg). Za jego panowania renesansowa dotąd rezydencja zostaje przekształcona w barokowy pałac, powstaje "Sala Maksymiliana", dziedziniec honorowy i dwie stylowe wieże. Kolejni właściciele, Jan Henryk V (1773 r.) i Jan Henryk VI nadal rozbudowują Książ. Ten ostatni w stylu romantycznym, dobudowując tzw. stary zamek.

Księżna Daisy wie co zrobić z fortuną rodu von Pless

Wiek XIX to kolejny, udany okres panowania Hochbergów. Ród wreszcie otrzymał tytuł książęcy i przy sprzyjających okolicznościach status gigantów finansjery niemieckiej. Dodajmy, iż w samym Książu i iinnych włościach, na ich potrzeby pracowało niemal 9 tys. pracowników rożnych profesji. */

W tym okresie na zamku przebywa wielu znamienitych gości, co dziś upamiętniono na granitowych tablicach. Są także wpisy w zamkowej "Księdze Gości".

*/ Przed I wojną światową ród von Pless prowadzili bardzo wystawne życie. Byli właścicielami licznych kopalń, hut, elektrowni, cementowni, zamków w Pless, Fürstenstein (Książ) w Sorau (Żary), dworków na Riwierze, w Berlinie, lasów, pól, cegielni, młynów, hoteli.

W 1891 roku ma miejsce kolejny szczęśliwy splot okoliczności. Spadkobierca dóbr, Henryk XV, żeni się z Marią Teresą (Oliwia Cornwallis-West), zwaną Daisy*/. Nie byłoby w tym nic szczególnego, poza jednym - Daisy była pragnieniem wielu koronowanych głów ówczesnej Europy, należała do najpiękniejszych kobiet jakie zapraszano na salony. I choć sama pochodziła z zubożałej rodziny, to miała znakomite pochodzenie i kontakty. Dziś powiedzielibyśmy, że to taka księżna Diana. Tu znów analogia - małżeństwo z Henrykiem nie było szczęśliwe. Być może dlatego pan wyemigrował do Francji. Pozostała na włościach Daisy nie próżnowała, obdarzona fortuną męża przystąpiła do kolejnej rozbudowy Książa.

*/ Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless urodziła się w 1873 roku w Anglii. Pochodziła ze znanej rodziny Cornwallis-West, była blisko związana z dworem króla Edwarda VII i Jerzego V, spokrewniona z największymi domami arystokratycznymi Wielkiej Brytanii. Jej brat Jerzy był ojczymem Winstona Churchilla. Daisy była pacyfistką i altruistką. 

Powstaje wtedy część południowo-zachodnia, tarasy i przepiękny park. Księżna sprowadza oryginalne i trudne w pielęgnacji gatunki drzew (dąb węgierski, świerk serbski, sekwoja, świerk sitkajski, daglezja, cedr czy perukowiec podolski), modyfikuje system ogrzewania zamku, stale powiększa arboretum (Park Dendrologiczny). Dodajmy też, że księżna było altruistką, nie zawsze wierzącą w niomylność Adolfa Hitlera. Ponadto nie przywiązywała wagi do sztywnej etykiety panujacej na zamku.

Przed wybuchem II wojny światowej obaj synowie księżnej wyemigrowali do Wielkiej Brytanii. Hitler uznał to za zdradę. Dlatego po wkroczeniu wojsk niemieckich, księżna musiała przenieść się do willi w Wałbrzychu, gdzie zmarła w 1943 roku. Służba, obawiając się profanacji szczątków ze strony armii sowieckiej, kamufluje miejsce pochówku (pochowana w kilkumetrowym naszyjniku z pereł). Do dziś krążą tajemnice na ten temat. Podobnie jak o tym, co ukryto w podziemiach i lochach zamku.

fot. Krzysztof Golec \ Sala Maksymiliana, najpiękniejsza komnata na zamku utrzymana w stylu baroku wiedeńskiego. Tu kręcono sceny do filmu "Tajemnica twierdzy szyfrow"

W 1943 roku zamek przejmuje NSDAP

To jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic. Z rozkazu gaulaitera Hansa Henke, Książ otoczono kolczastym drutem, sforą wartowników i... zmową milczenia. Do zamku wkracza Organizacja Todta, która przygotowuje tu kancelarie III Rzeszy. Ale czy tylko?

W ramach akcji Brabant 1, ponad 3000 robotników z pobliskiego Gross-Rosen wykuwa podziemne korytarze mogące pomieścić baterię 37 mm armat, logistyczne zabezpieczenie a nawet dworcowe mijanki znane choćby z "Pętli Boryszyńskiej". Na dziedzińcu powstają specjalistyczne windy mogące bez problemu przenieść do podziemi każdą ciężarówkę (Knopp Protze, Kubelwagen) lub dostarczyć "zaopatrzenie" do hal produkcyjnych i laboratoriów. Spytacie jakich?

Według książki Bogusława Wołoszańskiego "Tajemnica twierdzy szyfrów", jak również innych badaczy, Niemcy produkowali tu ciekły wodór, broń biologiczną, chemiczna, jak również prowadzili ostatnie prace nad bombą atomową (brakowało zapalnika i ...czasu) i pojazdami o napędzie grawitacyjnym (poduszkowce). Podziemne korytarze (ok. 900 m długości, 50 m pod ziemią, zasypane i zaminowane zaraz po wojnie, ciągle kryją tajemnice. Logistyczną ciekawostką jest doprowadzenie dwóch linii kolejowych (Lubiechów, Świebodzice) do podnóża zamku.

Przewodnicy kompleksu pałacowo-parkowego skrzętnie omijają odpowiedzi na trudne pytania dotyczące wydrążonych w skałach podziemnych lochów i labiryntów. To zrozumiałe, ale niezależni badacze Książa mają na ten temat swoje teorie. Niektóre z nich wspominają o ukrytej Bursztynowej Komnacie, zrabowanych skarbach, a nawet złocie.

Turyści zadają też przewodnikom pytanie - czy na zamku był Hitler? Odpowiedź jest twierdząca - nie. Aczkolwiek z rozkazu NSDAP przygotowano przywódcy niemieckiego narodu wszystko, co było potrzebne do całkiem wygodnego przeżycia. O schronach odpornych na wybuch jądowy tylko napominając - jeśli bardziej wymagający poszukiwacz skarbów o to zapyta.

Niezależni badacze przypuszczają jednak, że hermetyzacja schronów, filtry powietrza i obrony przeciwchemicznej, zapasy wody pitnej i najnowsze agregayty prądotwórcze zapewniały przeżycie niemieckim generałom na całe 2 miesiące. Ponadto badacze tego okresu podają hipotezę, że w zasypanych podziemiach mogą znajdować się ciekawe frazy paktu Ribbentrop-Mołotow, jak również dane na temat maszyny kryptogaficznej. Z dużym prawdopodobieństwem wskazują oni na rozszyfrowane kryptogramy z pola walki, które mogłyby dostarczyć nowych dowodów na temat ostatnich dni III Rzeszy.

Zamek Książ - jeden z trzech największych kompleksów w Polsce

Zamek należy do trzech największych kompleksów pałacowo-parkowych w Polsce (po Wawelu i Malborku). Dojazd jest posty, jadąc trasą E35 (przedmieścia Wałbrzycha - Wałbrzych-Szczawienko) skręcamy na 4 km podjazd pogórza Bolkowko-Wałbrzyskiego. Samochód trzeba pozostawić na parkingu 3 zł/godz. (4 zł/godz. przy wejściu do zamku) lub przebyć drogę piechotą. Choć ceny nie są wygórowane (12 zł trasa Maksymiliana, 6 zł fotografowanie, wejście do podziemi 7 zł) nie znajdziecie tu przepychu i drogocennych mebli, obrazów Gierymskiego czy pałacowych sztukaterii znanych choćby z zamku w Łańcucie.

To co można było wywieźć, przetransportowali Niemcy jeszcze po 9 mają 1945 roku, resztę dokończyli Rosjanie.

Karkonosze i Góry Sowie, do dziś skrywają wiele tajemnic, szczegónie II wojny światowej. Dlatego odwiedząjąc województwo donośląskie nie można przeoczyć "Doliny Zamków i Ogrodów", a w szczególności jednego z największych zespołów połacowo-parkowych - zamek Książ. Łatwy dojazd trasą E34, moc atrakcji i najskrytsze tajemnice III Rzeszy przyciągają turystów jak magnes. Redakcja nie mogła sobie odmówić spędzenia tu całego popołudnia. Zapewniamy - było warto!

Krzysztof Golec, AutoFlesz |2009-08-22 16:18

Autor, zdjęcia: Krzysztof Golec  
Wykorzystywanie materiału i zdjęć, bez zgody autora i redakcji autoflesz.com - zabronione, chronione prawem autorskim 
podstawa: ustawa o prawie autorskim  i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631 
 
Od autora: po trzech latach wróciliśmy tu ponownie, wiemy znacznie więcej o tym kompleksie wchodzącym w skład tajemniczego planu RIESE ("olbrzym"). Kolejny fotoreportaż obejmujący tajne, podziemne miasteczko w gminie Głuszyca a także tzw. Tajemniczy Trójkąt (Osówka, Walim, Jedlina)  już wkrótce. To naprawdę wciąga... 

Publish modules to the "offcanvas" position.