Tam trzeba być – Palmiry k.Warszawy, straceni tylko dlatego, że byli Polakami

Palmiry to mała miejscowość na skraju Puszczy Kampinoskiej, zaledwie 20 km od Warszawy. Dopiero po zakończeniu wojny,  w 1945 roku dokonano pierwszych ekshumacji. Naoczni świadkowie wiedzieli o tym miejscu dość dużo. Ale trzy odważne kobiety  Stefania Siwiec, Jadwiga Boryta-Nowakowska i Zofia Rybicka przypominały o tragedii  sprzed lat. To one i gajowy Adam Herbański mocno przyczynili się do rozpoczęcia ekshumacji.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Na cmentarzu w Palmirach spoczywa 2115 (aczkolwiek liczba ta może być znacznie wyższa) obywateli polskich, wśród ofiar są także Żydzi pochowani w charakterystycznych mogiłach  z Gwiazdą Davida. Gajowy Adam Herbański, jeden z najważniejszych świadków zbrodni w Palmirach, zeznawał  po wojnie w sprawie tej tragedii. Niemcy pod groźbą aresztowań zakazywali robienia zdjęć i wchodzenia w rejon potajemnych egzekucji.

- Prace ekshumacyjne prowadzone były bez jakichkolwiek funduszy, aż nadszedł moment odkrycia mogiły Mieczysława Niedziałkowskiego i Macieja Rataja, wtedy dostaliśmy większy zastrzyk pieniędzy od Stronnictwa Ludowego i od PPS  - mówiła Jadwiga Boryta-Nowakowska

Wśród ofiar byli prawnicy, lekarze, publicyści, przemysłowcy, artyści,  oficerowie i podoficerowie, rzemieślnicy (a także NN). Spotykamy tu groby polityków: Mieczysław Niedziałkowski, poseł na Sejm z ramienia PPS-u aresztowany 23 grudnia 1939 i Maciej Rataj, działacz ludowy, marszałek Sejmu RP, Jan Pohowski (wiceprezydent Warszawy), Halina Jaroszewska (posłanka i senator) a także wybitny sportowiec Janusz Kusociński, zdobywca złotego medalu na olimpiadzie w Los Angeles w 1932 r. w biegu na 10 km.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / grób Macieja Rataja

Zginęli tylko  dlatego, że byli Polakami. Obecnie znajduje się tam także Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry, gdzie zgromadzono liczne pamiątki z tego okresu. Na ekranie monitora wyświetlany jest także  film z egzekucji, ofiary prowadzone na rozstrzelanie przez gestapowców były przywiązywane do barierek z drzewa, zakładano im czarne opaski na oczy, a pluton egzekucyjny z karabinu maszynowego strzelał z bliskiej odległosi. Rozstrzelanych wrzucano do wczesnej wykopanych dołów i zalewano wapnem.

Wspomnieliśmy o filmie, pochodzi on  serialu „Polskie drogi” ze sceną egzekucji w Palmirach.

- W rzeczywistości więźniów rozstrzeliwano z broni długiej, a nie z broni maszynowej jak na filmie. Pluton egzekucyjny składał się z kilkunastu esesmanów i policjantów – mówił  Bartłomiej Grudnik z Muzeum Pamięci

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W Palmirach zdecydowana większość ofiar to Polacy, na tabliczce podano imię i nazwisko oraz wieku i zawodu, ale są też groby NN. Identyfikacji dokonywano na podstawie znalezionych dokumentów, rzeczy osobistych, notatek, a nawet zdjęć.

Josef Meisinger – główny koordynator egzekucji w Palmirach – został schwytany przez Amerykanów w Tokio. III Rzesza wysłała go do Japonii w 1941 r. jako attaché wojskowego. Zbrodniarz został osądzany w Norymberdze, skazany na śmierć przez powieszenie.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.