Dziś wiemy więcej o operacji Sprzymierzonych (Izraela i Stanów Zjednoczonych ) w Iranie. Pisaliśmy, że operacji lądowej nie będzie, ale do końca nie było to takie oczywiste, bo Donald Trump często zmieniał zdanie i nie chciał, aby siły Izraela kontynuowały wojnę także w Libanie. Już dwutygodniowe zawieszenie broni pomiędzy USA i Iranem pokazało, iż Benjamin Netanjahu nie zamierza zaniechać operacji w Libanie i chce wojny jak tlenu do życia. To tylko jeden z punktów spornych pomiędzy obu przywódcami.
fot. Jim Watson/AFP /East News
Dziś wiemy, że głównym reżyserem tej niepotrzebnej wojny w Iranie był właśnie Netanjahu, nad którym nadal ciążą oskarżenia (i wyrok) Międzynarodowego Trybunały Karnego w Hadze. Dlatego nie dziwi nas, że barkuje mu tlenu do zycia!
Okazuje się, że izraelski wywiad i armia izraelska przygotowywały plan inwazji lądowej w Iranie, który zakładał zmianę reżimu w Islamskiej Republice Iranu, odzyskanie wzbogaconego uranu (główny pretekst do wojny), zniszczenie floty morskiej i sił powietrznych Iranu. Niestety, zdaniem izraelskiego portal Ynet, to Donald Trump zablokował ten pomysł uwikłania się na dłużej w Iranie.
Netanjahu chciał być sprytniejszu od Donalda Trumpa
Plan obalenia reżimu Alego Chameneiego opracował Mosad, a jego twarzą miał być Netanjahu. Niestety narastały kontrowersje, gdyż generałowie i prezydent Izraela Icchak Herzog (jest w opozycji vs. Netanjahu).
Co ciekawe, w plan inwazji miały włączyć się iraccy Kurdowie, którzy już w poprzedniej wojnie w Iraku zostali - mówiąc delikatnie – oszukani.*
*/ Sprawa Kurdów w kontekście wojen w Iraku najczęściej odnosi się do wielokrotnego wycofywania wsparcia przez mocarstwa zachodnie (głównie USA) po tym, jak Kurdowie wypełnili swoje zadania militarne przeciwko Saddamowi Husajnowi.
Binjamin Netanjahu - jak czytamy w Ynet - uważał, że tym sposobem można rozwiązać problem irańskiej broni atomowej, irańskiego programu dronów nowej generacji, rakiet balistycznych oraz – co ważne - wsparcia ajaollahów dla Hezbollahu, Hamasu i finansowania grup terrorystycznych.
Niestety, ani Netanjahu, anie Donald Trump nie wzięli pod uwagę nastrojów wśród ludności cywilnej, a zbombardowanie szkoły w Minabie, gdzie zginęło ponad 170 cywilów (głównie uczennic) będzie jeszcze węzłem spornym po zakończeniu tej niepotrzebnej wojny.
Izrael szukał pretekstu do wojny
Plany inwazji rozpisano na czerwiec 2026 r. ale w Iranie wybuchły masowe protesty ludności, a reżim ajatollahów krwawo stłumił demonstracje; mogło zginąć nawet kilkadziesiąt tysięcy cywilów. Świat i jego przywódcy, jak zwykle, pogrozili palcem, a w Stanach Zjednoczonych administracja Trumpa, obaliła erę Nicolasa Maduro. Echa tej wyjątkowo precyzyjnej operacji poszły w świat. Zadowolony z rozwoju sytuacji w Iranie Donald Trump zapewniał cywilów (i opozycję) w państwie ajatollahów, że jego pomoc nadejdzie. Siły USA rozpoczęły przebazowanie swojej floty morskiej (lotniskowce, samoloty, wyrzutnie rakiet) na Bliski Wschód.
Punktem zwrotnym w tej operacji Sojuszników była wizyta Netanjahu (11 lutego, br.) w Białym Domu, wraz z szefem Mosadu, Dawidem Barneą. Obaj przedstawili prezydentowi USA plan wojny z Iranem. Jak podaje izraelski portal Ynet, Netanjahu już uwierzył, że ubił deal z Trumpem. Czyżby?
Wielokrotnie krytykowani wiceprezydent J.D. Vance I sekretarz stanu Marco Rubio byli jednak krytyczni do planu prezydenta Izraela. Swoją dezaprobatę miał wyrazi także szef CIA John Ratcliffe.
Donald Trump miał o czym myśleć, a swoiste déjà vu jednak nie spowodowało dobrych decyzji, aczkolwiek w sprawie inwazji lądowej postąpił słusznie… jeśli komentować ten zaskakujący obraz sytuacji na Bliskim Wschodzie. Czy już wtedy wiedział, że w Iranie powstanie chaos? Dziś mówi, że nie ma z kim rozmawiać, ale jego decyzje zmieniają się w niekontrolowany sposób.
Warto tu podkreślić, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przekonywał długo Trumpa do odwołania rozkazu na inwazję lądową z wykorzystaniem Kurdów. Erdogan nie lubi tej narodowości bez własnego państwa i wielokrotnie zapowiadał, że nie wyrazi zgody na powstanie państwa kurdyjskiego.
Dziś pomiędzy obu przywódcami nastąpiła szorstka przyjaźń, a służby w Izraelu i sam Netanjahu nie doceniły możliwości Iranu, efektu otwarcia puszki Pandory, wywołania wielkiego kryzysu gospodarczego w Europie i na świecie. Temat cieśniny Ormuz, jest praktycznie wałkowany codziennie, a ceny paliw (w tym gazu) nadal są niestabilne i wyjątkowo wysokie.
Co zrobi Donald Trump po klęsce II tury rozmów pokojowych w Islamabadzie?
Tego nie wie nawet jasnowidz z Czuchowa, ale wydatki poniesione na tę wojnę po stronie amerykańskiej ponad 25-27 mld dolarów (były plany zwiększenia wydatki Kongresu na 250 mld dol.) spowodowały poziom nasycenia. Amerykanom brakuje amunicji artyleryjskie, pocisków Tomahawk, skutecznych środków przeciwdronowych, a narastające zniechęcenie Amerykanów do tej niepotrzebnej wojny wywołuje także falę protestów w Europie.
Amerykanie nie wygrali i nie wygrają tej wojny (choć do kamery płynie taki przekaz), także przecenili swoje możliwości. Decyzje prezydenta Trumpa o zwycięskich postępach w Iraku są przesadzone i szkodliwe. Finansowo i gospodarczo uwikłani niemal cały świat w problemach paliwowych, żywnościowych, nie rozwiązują przy tym problemów i własnych interesów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ponadto prezydent Trump musi intensywnie myśleć ws. bezpieczeństwa narodowego, narastajacej niechęci Amerykanów, mocnym tąpnieciu ws. zaufania do prezydenta, musi też poazać, iz ceny paliw w USA to chwilowe zawirowania. Nie będzie to łatwe, bo efekt kuli snieznej już się rozpoczął. Rosnące ceny paliw, leków, nawozów czy żywności przed wyborami do Kongresu (wybory "połówkowe" 3 listopada ), stawiają prezydenta przed karkołomnym zadaniem. Strategia na tę wojnę w Iranie, a tak naprawdę jej brak powoduje, że czas płynie na korzyść ajatollahów. Pokojowe zawieszenie broni było błędem, ale dobrego rozwiązania tego gordyjskiego węzła, niezaplanowanej pułapki, chaosu - niestety trudno szukać w Białym Domu. Czy król Karol III pomógł w tej niewątpliwe ważnej sprawie dowiemy się wkrótce.
Wiele dyskusji toczy się też ws. III wojny światowej, czy już się rozpoczęła czy dopiero nowy porządek na świecie nastąpi, co zmieni zakończenie (ewentualne) wojny w Ukrainie. Mocarny tygrys kreślony słowami Putina jest coraz słabszy, a przeciwnicy Putina już głosno to mówią.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Najgorszy scenariusz dopiero przed nami, ewentualne użycie bomby atomowej, straszak Putina czy konflikt jądrowym NATO-Rosja... to były koniec życia na Ziemi, przynajmniej takiego jaki zaznały już trzy pokolenia obywateli (i Polaków). Ponadto rozpad NATO byłby spełnieniem oczekiwań Rosji, a obecnie krwawego dyktatora Putina. Czy warto iść tą drogą?
Warto też odnieść sie też do wizyty króla Karola III w Stanach Zjednozonych, choć to wizyta symboliczna z okazji 250- lecia niepodległości Stnów Zjednoczony, ale szczegóły są często ważne. Niestety, prezydent Trump popełi tu wiele niepoprawności w zakresie etykiety i o tym bardziej rozpisują się media niż o zakończenii wojny w Iranie.
Na koniec ceny paliw przed rozpoczęciem Wielkiej Majówki, niestety chłodnej, ale nie to jest najważniejsze.
Ceny paliw na stacjach Orlenu w województwie dolnośląskim: benzyna 95 6,12 zł/litr, ON 7,12 zł/litr, gaz CNG 7,35 zł.
redakcja autoflesz.com
Źródło: izraelski portal Ynet, msn.com