Niemieckie lobby krąży nad polską rodziną motomaniaków, jak naiwna wiara w odzyskanie lokat z Amber Gold. Pisaliśmy już o kłopotach Mercedesa a teraz duma z Wolfsburga ujawnia kolejną fuszerkę produkcyjną. Podczas kolizji przy prędkości 64 km/h drzwi Volkswagena CC wypadają z hukiem, jak podczas interwencji brygady antyterrorystycznej w Wołominie.

fot. IIHS
Okazuje się, że hołubione niemieckie krążowniki z klasy premium, jak również te aspirujące do Ligi Mistrzów mają problemy z bezpieczeństwem. Pisze o tym Barry Park, niezależny dziennikarz z magazynu „Drive”.
Grupa Volkswagena nie może być spokojna, najnowsze badania amerykańskiego instytutu IIHS ujawniają zagrożenie, jakie może stanowić VW CC po uderzeniu w przeszkodę przy prędkości ok. 64 km/h. Jego drzwi wypadają, jak joker z rękawa oszustowi. Jakby tego było mało Audi A4, uchodzące za synonim luksusu i bezpieczeństwa otrzymało ocenę "niedostateczną". W szkole podstawowej przechodzi się z taka cenzurką z klasy do klasy, ale trudno później dostać się do renomowanego gimnazjum.
Należałoby zapytać, co się dzieje z niemiecką marką? Niedawno pisaliśmy o katastrofie i bublu wszech czasów jednostce 2.0 TDI. Dziś dochodzą zagadnienia bezpieczeństwa. Problem w tym, że jakoś cicho w motoryzacyjnej prasie o konstrukcyjnej fuszerce koncernu dowodzonego przez dr Winterkorna. Czyżby problem zamieciono pod dywan?
Jeden z ekspertów IIHS podkreślił, że tylko Volvo S60 (z 11 przebadanych aut klasy premium) sprzedawanych w Australii - dostało przepustkę do niesmiertelności. Kłopot mają za to producenci takich samochodów jak: BMW 3-Series Volkswagen CC, który stracił drzwi, wspomniany Mercedes-Benz C- Class, nowiutkie Audi A4, a także Lexus IS250/350 sedan. Ocena "marginalny" brzmi jak wyrok.
- CC jest pierwszym pojazdem, który całkowicie traci drzwi. Z kolei kiepska kinematyka Audi A4 powoduje zagrożenie, ale drzwi nie wypadły – mówi ekspert IIHS
- Drzwi powinny zostać niemal nietknięte w katastrofie, aby utrzymać ludzi w pozycji bezpiecznej – twierdzi ekspert
W Polsce nadal nie mówi się głośno o dokonaniach Renault, które ma najwięcej aut 5-gwiazdkowych, nie nagłaśnia się fuszerki chińskich klonów, które łamią się jak zapałki z Sianowa. Jedno jest pewne, bezpieczne auto musi kosztować. Gorzej, jeśli za domniemany prestiż, ale pozbawiony maksymalnego bezpieczeństwa, płaci kierowca i jego współpasażerowie - cenę najwyższą.
W PRL-u, gdy królował pf 126p nikt nie robił problemu, gdy koło zapasowe… znalazło się na tylnym siedzeniu. Dziś UE nakazuje wprowadzanie nowinek technicznych, nic nie mówi jednak na temat bubli zagrażających życiu – zwłaszcza tych z Chin.
- Niektóre samochody takie jak BMW, Mercedes-Benz i Volkswagen również są krytykowane za zbyt luźny pas bezpieczeństwa w przypadku kolizji – pisze Barry Park z magazynu Drive
Naszym zdaniem to dość śmiały obraz - "król jest nagi" można powiedzieć. A rzekoma klasa Golfa już dawno uleciała koncernowi z Wolfsburga spod kontroli.
Źródło: Barry Park, news.drive.com
