Coraz bardziej napięta sytuacja na Ukrainie, w Polsce brak poboru, zaniechania na płaszczyźnie przeszkoleń wojskowych - to tylko niektóre bolączki wojska dowodzonego przez min. Siemoniaka. Kolejna, do wpajanie Polakom, że nic nam nie grozi, jesteśmy bezpieczni, ocali nas NATO! Czyżby?
fot. wojsko_polskie.pl
Jakby tego było mało, niechybne i niechlubne wycofanie się z Afganistanu, a wcześniej z Iraku dobitnie wskazuje, że polska armia wymaga stymulowanego wsparcia. Niestety, nie zapewni nam tego ani NATO, ani polska polityka zagraniczna – zwłaszcza ta reprezentowana przez b. min. Sikorskiego.
Sankcje to tzw. wyparcie, liczą się interesy
Dziś wygląda to tak, że polscy animatorzy i powiedzmy szczerze – megalomani – na wysokich stanowiskach błędnie rozpoczęli dialog z Ukrainą i Rosją. Polska polityka zagraniczna nie liczy się wcale, a raczej nikt nie liczy się… z nią. Dziś każdy, a może większość polityków klasy Angeli Merkel, Baracka Obamy czy Davida Camerona wie, że rozwiązanie konfliktu ukraińskiego jest trudne, jeśli nie bardzo trudne.
Izolacja Rosji, sankcje, szumne zapowiedzi o dozbrojenie armii ukraińskiej to tylko epitafium dalszych nieprzewidzianych wydarzeń. Ponadto trudno podcinać gałąź, jeśli się siedzi na niej mocno okrakiem i to od dłuższego czasu. A chodzi o interesy i motoryzację rzecz jasna. Najwięksi producenci, w tym Mercedes-Benz, PSA, BMW, Renault-Nissan czy wreszcie Volkswagen zabiegali i nadal zabiegają o kolejne fabryki na terenie Rosji. To także olbrzymi rynek zbytu, czyżby nasi spece od robienia dziury w mózgu zwykłym Polakom zapomnieli o tym?
Klincz w stosunkach z Rosją na własne życzenie
Począwszy od b. min Sikorskiego źle rozegraliśmy tę partię szachów, nadal stroną wiodącą, sprytnie manewrującą, jak atomowa łódź podwodna, jest Władimir Putin. I czy to się komuś podoba czy też nie, Rosja jest potęgą, przynajmniej militarną i atomową. I o tym powinien wiedzieć zarówno b. minister spraw zagranicznych a obecnie Marszałek Sejmu. Tak złych relacji z Rosją nie mieliśmy od dawna, nawet b. min. Fotyga nie doprowadziła do takiego klinczu w relacjach z naszym wschodnim sąsiadem.
Już śp. prof. Karski mówił wyraźnie i ze zrozumieniem, że z sąsiadami trzeba sobie ułożyć bilateralne stosunki. Robienie sobie nadziei, iluzji, że Ukraina może wejść do struktur NATO czy samodzielnie decydować o zgłoszeniu akcesji w Unii Europejskiej, bez udziału Rosji, było teorią kosmiczną przypominającą… kolonizację Marsa. Mimo to więksi i mniejsi - z co najmniej kilku obozów politycznych – pokazywali się na Majdanie, co więcej, pod flagą Bandery.
- Powoływanie się na sojusze, umizgi do przyjaciół za Oceanu, nieliczenie się z sąsiadem na Wschodzie, w tym szkolne błędy, źle ogniskowane w czasie i bez dobrze dobranej przysłony na osi Warszawa- Mińsk, to kardynalne błędy polityków – wspominał prof. Karski
"Polska powinna stać się pomostem między narodami Europy Zachodniej i jej wschodnimi sąsiadami"– czytamy w pracy prof. Karskiego o tym samym tytule, Łódź 1997
Jednak nasi decydenci, wcale nie wybrani wolą większości narodu, myślą inaczej. Brak nam też takich osobowości jak prof. Krzysztof Skubiszewski czy prof. Adam Rotfeld. W zamian posyła się na afisz ludzi nieprzygotowanych, skaczących z jednej partii do drugiej, wyłaszczonych o megalomańskich zakusach, ale z oksfordzką znajomością języka i przeszłością wojennego watażki.
Lansowany od czasów Aleksandra Kwaśniewskiego mit o demokratycznej Ukrainie, mocne zaangażowanie się w Pomarańczową Rewolucję, dziś w świetle ujawnionych faktów dot. pracy b. prezydenta na rzecz ukraińskiej spółki gazowej wydaje się wysoce niezręczne, aby nie powiedzieć dwuznaczne. Tak to ocenił b. premier Donald Tusk /źródło: info.wyborcza.pl/
Jeszcze mocniej skomentował ciąg kolejnych zdarzeń ks. Isakowicz-Zaleski, który mocno przypomniał zapominany przez polskie media - wspierające obecny stan sił politycznych - fakt ludobójstwa na Wołyniu, gdzie zginęło ponad 100 tys. Polaków! */
- Na razie wszystkie najważniejsze decyzje, w tym rozejm podpisany w Mińsku, zapadają bez udziału Polski. Polska w tym układzie się nie liczy. To ogromna porażka polskiej dyplomacji - powiedział ks. Isakowicz-Zaleski
Według księdza Polska jest postrzegana jako słabe i niekonsekwentne państwo, do tego skłócone i podzielone.
*/ dokładna liczba ofiar nie jest znana, według szacunków polskich historyków ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 100 tysięcy Polaków. 40-60 tysięcy zginęło na Wołyniu, 20-40 tys. w Galicji Wschodniej, co najmniej 4 tysiące na terenie dzisiejszej Polski. Terror UPA spowodował, że setki tysięcy Polaków opuściły swoje domy, uciekając do Centralnej Polski. Zbrodnia wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
W opinii znawcy problematyki polsko-ukraińskiej, historyka prof. Grzegorza Motyki "choć akcja antypolska była czystką etniczną, to jednocześnie spełnia ona definicję ludobójstwa". Celem było bowiem zniszczenie na Wołyniu w całości, a na innych terenach w części, polskiej grupy etnicznej. /źródło: Polskie Radio, onet.wiadomości/
Przepraszamy Węgrów za fochy partyjnych baronów
Dziś wygląda to tak, że animozje, złe intencje, waśnie, powodują że nawet w stosunku do premiera Węgier stroiliśmy fochy. Nie tylko europejskie media wrzały, iż polityka Viktora Orbána wobec Kremla stanowi zagrożeni dla solidarności UE. Co więcej, działania wojenne na Ukrainie skazują na powolną marginalizację Grupy Wyszehradzkiej. Doszło nawet do tego, że premier Węgier skrytykował Donalda Tuska i część krajów UE za izolowanie Rosji.
Czy miał rację? Każdy może mieć swoje zdanie… Prawda jest jednak taka, że szef Rady Europejskiej ma założony kaganiec za 300 tys. euro!
Unia nie mówi jednym głosem
Oczywiście to są tylko słowa, Unia Europejska już jest na kolanach i tylko trzeba czasu, aby runęła jak Kartagina w 146 roku p.n.e.. Premier Zjednoczonego Królestwa Cameron, nie od dziś mówi o wyjściu ze struktur unijnych, w podobnym tonie docierają echa z Hiszpanii i Włoch. Mówiąc wprost, polityka izolacji Rosji i prezydenta Putina nie jest wszystkim państwom Unii Europejskiej na rękę, a dokładnie ich przywódcom.
Ponadto, Amerykanie potrzebują Rosji, a dokładniej poparcia Rosji w sprawie zażegnania konfliktu w Państwie Islamskim. Kolejna kwestia to poparcie Rosji w sprawie kontroli nad reaktorami atomowymi w Iranie. Kogo się zatem boi Władimir Putin? Wygląda na to, że tylko… samego siebie i (co najwyżej) Chin.
Krym to tylko zarzewie konfliktu
Wracając do Ukrainy, problem jest złożony i wielopłaszczyznowy. Aneksja Krymu stała się faktem, wielcy tego świata pokrzyczeli, a Putin i tak kończy tę partię szachów z dużą przewagą strategicznych figur. Prawda jest jednak taka, że Krym przez stulecia nie był historycznie związany z Ukrainą, co więcej, Nikita Chruszczow przekazując półwysep "dla kaprysu" popełnił w 1954 roku błąd prawny. **/
Niestety, w wojnie domowej giną ludzie, cywile, żołnierze, a w naszym kraju najważniejszym punktem programy są słupki wyborcze i zamiatana pod dywan afera znanego dziennikarza tvn.
W tej sytuacji, gdy przebojowa dotąd premier Kopacz straciła rezon odżywa "gabinet cieni", za czasów b. premiera Tuska odstawiony do szafy. Aczkolwiek rozpoczęły się dość rozsądne zabiegi o nakłady na armię i… przywrócenie szkoleń wojskowych. Tylko dlaczego tak późno?
Rusza akcja przyjmowania przez WKU zgłoszeń chętnych do odbycia szkoleń wojskowych. Sztaby przyjmują dobrowolne zgłoszenia mężczyzn w wieku od 18 - 50 roku życia. Trwa także pobór specjalistów po 50- tym roku życia, co może być odpowiedzią armii na zapowiadane przeszkolenie ukraińskich podoficerów. Armia, niestety nie jest monolitem, a większość emerytowanych generałów mówi różnym głosem.
**/ rosyjskie władze już rozpoczęły przygotowania o "sprawiedliwość historyczną" dla potomnych. Po aneksji Krymu szykują stosowny projekt ustawy o nielegalnym przekazaniu półwyspu Ukrainie w 1954 r. przez Nikitę Chruszczowa, ówczesnego I sekretarza KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Z projektem ustawy zapoznała Walentina Matwijenko, przewodnicząca Rady Federacji, wyższej izby rosyjskiego parlamentu
Polskie piekło
Ponadto jedynie przypominamy, że nadal nie dotrzymano terminu oddania II nitki metra w Warszawie. Hanna Gronkiewicz-Waltz, myli prawo bankowe z prawem budowlanym i już zastrzega, iż nie wypowie żadnego nowego terminu w tej sprawie. I całe szczęście, bo spalony most Łazienkowski, to tylko pokłosie niekompetencji, braku przestrzegania elementarnych przepisów p.poż., a mówiąc najkrócej – braku gospodarskiej kontroli - jak w telewizyjnym imperium Polsatu. Tu nie podskoczy nikt wyżej siedzenia prezesa Solorza-Żaka, drugiego na liście, najbogatszego Polaka magazynu Forbes.
Winnych zaniedbań, przynajmniej na razie nie ma, wiadomo jednak, że koszt remontu mostu zamknie się sumą nie mniejszą jak 100 mln złotych. Cisza, jak makiem zasiał, także w sprawi ukończenia gazoportu w Świnoujściu (miał być oddany w drugiej połowie 2014 roku).
Bezrobocie kwitnie, młodzi wyjeżdżają za chlebem, służba zdrowia już na łopatkach, kopalnie nierentowne, najdroższe w Europie autostrady. Tylko ropa nadal tanieje, a u nas tego nie widać na stacjach paliw. Kto zatem dobrowolnie zgłosi się na szkolenie wojskowe? Obecnie patriotyzm, walka za Polskę, to dla młodych ludzi abstrakcja, zwłaszcza jeśli widzą patologie i nieudolność rządzących. A miało być tak dobrze, niestety - po raz kolejny - wyszło jak zwykle…
- przeczytaj także:
- Ukraina a sprawa polska
- Ukraina nie godzi się na podwyżki cen gazu po aneksji Krymu
- Ukraina: minister Sikorski - cudotwórca czy sprytny manipulator
- Tragedia nad Ukrainą - zestrzelony Boeing 777
redakcja autoflesz.com