Dziś, w przededniu 80. rocznicy "Rzezi Wołyńskiej", prezydent Andrzej Duda i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wzięli udział w nabożeństwie ekumenicznym koncelebrowanym przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego. To hołd w stronę pomordowanych Polaków ofiar tzw. krwawej niedzieli z 11 lipca 1943 r., a także 100 tys. innych obywateli Polski z Wołynia i Galicji Wschodniej. Wielu z nich nie ma nawet grobów, a ich szczątki pokrył las; prace ekshumacyjne zostały wstrzymane przez stronę ukraińską.
fot. Jakub Szymczuk, KPRP
Rocznica "Rzezi Wołyńskiej" przypada dokładnie 11 lipca br., ale strony uzgodniły termin dzisiejszy, z oczywistych względów bezpieczeństwa. Ale czy to będzie sukces prezydenta Dudy? Strona ukraińska, kluczy, stawia żądania i używa słów sugerujących obopólną symetrię; nie mówi jednak choćby słowa "przepraszam" (ukr. вибачте). Arcybiskup Jędraszewski mówił w wywiadzie, że to wymaga czasu, a nie jednego dnia podczas uroczystości. Być może, ale to z pewnością najlepszy okres, aby wyrwać cierń w relacjach polsko-ukraińskich, później może dojść do zakażenia i utraty np. ręki. Rosja tylko czaka na rozerwanie tego łańcucha wzajemnych tragedii, balansowania na linie, niezrozumiałego dla przeciętnego obywatela języka dyplomacji, kłamstw dyplomatycznych.
W podobnym tonie wypowiada się red. Sławomir Sierakowski, felietonista Onetu. Według niego "(...) postawa polskiej strony była mądra i wrażliwa. Nie zmuszano nikogo do przeprosin. Ukraina do tego dojrzewa i trzeba jej na to dać czas".
Dlaczego doszło do "Rzezi Wołyńskiej"?
Czy to była czystka etniczna - w ujęciu prawnym ludobójstwo? Co do tego nie ma wątpliwości dr Tomasz Bereza, historyk z Oddziału IPN w Rzeszowie.* Według niego, było to działanie zaplanowane, jeszcze w 1939 roku przez Michajłę Kołodzińskiego, dowódcę Siczy Karpackiej (organizacja Obrony Narodowej Ukrainy).
*/ Rozstrzyganie konfliktu o przynależność państwową ziem wspólnie zamieszkałych przez Polaków i Ukraińców (a także Żydów), metodą barbarzyńskiego uniecestwiania niepożądanej grupy narodowościowej było zbrodnią w świetle prawa międzynarodowego, a także według norm cywilizacji chrześcijańskiej, do których Ukraińcy (z racji kultywowanych wyznań) się zaliczali. Aczkolwiek służąca tej zbrodni ideologia integralnego nacjonalizmu była pogańska./ źródło: Ewa Siemaszko, "80 lat temu na Wołyniu"/
Plan Kołodzińskiego zakładał wypędzenie ludności narodowości polskiej z terenów wołyńskich, nawet przy użyciu metod plemion barbarzyńskich. Efektem takich metod jest zastraszanie (panika, terror). Niestety, już na początku 1943 roku twardo wcielono to w życie.
Przypomnijmy, że już po rozpoczęciu wojny i napaści Niemiec na Rosję w 1941 roku, bokówki ukraińskich nacjonalistów rozpoczęły planowy pogrom Żydów, jak również Polaków. Metody były barbarzyńskie, w ruch poszły siekiery, widły, kosy, noże, bagnety - a przede wszystkim - nienawiść kreowana przez ukraińskie środowiska faszystowskie i neonazistowskie. Arsenał wiejskich siepaczy wycelowany był także w inne narodowości, ale głównie życie stracili zamieszkałych tam Polacy i Żydzi. Jakże często, "po sąsiedzku", Ukraińcy nie uznawali nawet "obcych" - mąż Polak, żona Ukrainka (lub odwrotnie). To przypomina także czystki etniczne podczas wojny na Bałkanach - Srebrenica (lipiec 1995 roku).
„Celem było pozbycie się wszelkimi możliwymi metodami Polaków z ziem spornych, uważanych przez nacjonalistów za ziemie etniczne ukraińskie. A w konsekwencji wywalczenie niepodległego państwa ukraińskiego, wolnego od mniejszości narodowych" – pisze dr Tomasz Bereza, Oddział IPN w Rzeszowie.

Warto dodać, że od 1918 roku nacjonaliści ukraińscy (społeczeństwo Galicji Wschodniej, Zachodnia Ukraińska Republika Ludowa) – po jednej stronie oraz polskie społeczeństwo Lwowa i lokalny Lwowski Komitet Ochrony Dobra i Porządku Publicznego - w skrócie odradzające się państwo polskie – po drugiej stronie... rozpoczęli walkę „na noże”. Niestety walkę tę nacjonaliści ukraińscy przegrali. Ale, jak to z sąsiadami bywa, często pojawiają ataki (o granicę, miedzę, a nawet stan majątkowy) licząc na tzw. fakty dokonane.*
*/ Po I wojnie światowej Ukraińcy nie zdołali stworzyć zalążka trwałej państwowości. Polska zaś odzyskała niepodległość. Liczna mniejszość ukraińska znalazła się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej, która stanowiła społeczność - zwłaszcza w południowo-wschodnich województwach - dominującą.
Najgorsze w tym ciągłym konflikcie, to, iż obie strony chciały mieć Lwów po swojej stronie. Niestety, odradzające się państwo ukraińskie i jego przywódcy nie widzieli w nim Polaków, ani Żydów. Przy okazji ścierały się opcje nacjonalistycznej Ukraińskiej Partii Ludowej (typowa konfrontacja z Polakami), a później górę wzięła opcja Dmytro Dońcowa (faszyzm i nacjonalizm).
Przy okazji barbarzyńskiego ataku Rosji na Ukrainę Władimir Putin podpierał się właśnie tymi określeniami (plus jego słynna "denazyfikacja"), usprawiedliwiając wszelakie barbarzyństwo, takie jak: mordowanie ludności cywilnej, ataki na budynki cywilne i szkoły, bestialstwo, gwałty, strzelanie w tył głowy, a także torturowanie i przemoc fizyczna (także seksualna) w stosunku do dzieci. To są metody faszystowskie przypisywane tyranom i dyktatorom, takim jak: Hitler, Stalin, Mussolini czy obecnie Putin. Każdy z nich zakończył swoje marne życie, za wyjątkiem cara Rosji.
Wróćmy jednak do czystek etnicznych jeszcze z 1941 roku, głównie w stosunku do Żydów (ale także Polaków). Prym wiodła w tym barbarzyństwie Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), co zdumiało nawet Niemców wykorzystujących nieludzkie metody śledcze (tortury, rozstrzeliwania, gwałty czy grabieże). Ślad do tego bestialstwa ukraińskich nacjonalistów prowadzi także poprzez kolejną zdziczałą i zwyrodniałą formację, jaką była SS-Galizien. Rok 1943 to już apogeum "Rzezi Wołyńskiej", a tzw. krwawa niedziela jej papierkiem lakmusowym - choć bardzie poprawne byłoby... odruchem szatana. Niektórzy historycy przychylają się do tezy, iż bezpośrednią winę za pogrom Polaków, palenie wsi, terror ponosi OUN Stepana Bandery (UON-B).
„Już przed wojną pisali wprost, że w przyszłym państwie ukraińskim nie ma miejsca dla ziemian i kolonistów polskich, którzy osiedlili się na tych terenach po 1918 roku. Najpóźniej jesienią 1942 roku w kierownictwie banderowskim zapadła decyzja, by w momencie wybuchu powstania polską ludność ze wszystkich ziem, które OUN-B uznawała za ukraińskie, wypędzić pod groźbą śmierci, przy czym od razu zamierzano zabić tzw. aktyw polski, czyli liderów lokalnych społeczności – nauczycieli, księży itp." – czytamy w wywiadzie prof. Grzegorza Motyki, historyka /źródło: przystanekhistoria.pl/
Trzeba też wspomnieć o „dobrych" Ukraińcach, którzy ostrzegali Polaków, sąsiadów o mającym nastąpić barbarzyństwie w ich wsi - a nawet ukrywających polskich sąsiadów (jak rodzina Ulmów z Markowej na Podkarpaciu). Jak wspomina dziś Maria Koszak, b. dyrektorka Szkoły Podstawowej w Staniszowie - była wtedy małą dziewczynką – ukraińskie sotnie, nocą 4 grudnia 1943 roku wtargnęli do domu jej rodziców (Bruchnal, obecnie Tarnowica w obwodzie lwowskim) i dokonali masakry na oczach dzieci. Ojca nie udało się zabić, ale matkę dobili widłami i zarąbali siekierami. Ona z siostrą i bratem przeżyli, zostali ukryci na dnie tapczanu.
- Terror trwał, psychoza strachu zadziałała, ale uchodźcy musieli przemieścić się za San. Tam czekali już Niemcy i wielu Polaków zostało przewiezionych do obozów koncentracyjnych, albo na roboty do III Rzeszy – mówi Maria Koszak

Niestety, zdziczałe sotnie ukraińskie, a także ukraińscy sąsiedzi nie zakończyli mordów i działań antypolskich. Terror trwał jeszcze dwa lata po zakończeniu II wojny światowej. Chichotem historii jest to, że kult Bandery nie osłabł, stawia się jemu pomniki, gloryfikuje honorowym patronatem, daje nazwy ulic.
Dziś wielu Polaków, rodziny zamordowanych tam ziomków (już drugie/trzecie pokolenie), odwiedzało (a po wojnie znów odwiedzi) cmentarz w Bruchanalu. Dla nas, znających tę tragedię Polaków, nie jest dziwne, że wspólne groby lub groby rodzinne mają jedną datę śmierci. Jak wspomnieliśmy było to 4 grudnia 1943 roku.
Rok 1945 – banderowcy schodzą do podziemia
Stalin, po wygraniu wojny i ustaleniu granic na Wschodzie przystąpił do kolejnej ofensywy - przymusowe przesiedlenia ludności ukraińskiej - z ziem obecnej Polski - na Ziemie Odzyskane. Co ciekawe, pomagali w tej akcji przesiedleńczej aparatczycy NKWD. Polacy z Galicji Wschodniej i Wołynia dostali propozycję nie do odrzucenia - ewakuację na tereny północno - zachodniej Polski. Tu trzeba wspomnieć o operacji wysiedleńczej „Wisła (Ukraińcy, Łemkowie, Bojkowie, Dolinianie musieli wyjechać na Ziemie Odzyskane). To była komunistyczna zbrodnia przeciw Ukraińcom i innym narodowościom zamieszkałych w Bieszczadach. W ten sposób przesiedlono transportowi wojskowymi ponad 140 tys. obywateli.
Ilu zginęło Polaków z rąk siepaczy?
Większość historyków mówi o liczbie 100 tys. ale dr Bereza twierdzi, iż 60 tys. to ofiary pochodzące z Wołynia, 40 tys. pochodziło z Małopolski Wschodniej. Są też inne badania (niepotwierdzone), iż mogło zginąć nawet 200 tys. Polaków. Do dziś większość zamordowanych nie ma swoich grobów, a Ukraińcy nadal nie zgadzają się na prace ekshumacyjne.
Dla dociekliwych - o tym powinniśmy pamiętać:
- I wojna światowa rozbudziła temat własnej państwowości – dotyczyło to zarówno Polaków, jak i Ukraińców. Co ciekawe, obie strony zgłaszały pretensje to tego samego terytorium (także Lwowa), na którym współżyli przez wiele, wiele lat w Galicji Wschodniej (zabór austriacki);
- Niestety, proklamowana, samozwańcza Zachodnioukraińska Republika Ludowa - po raz pierwszy - upadła w 1918 roku;
- Kolejna próba odzyskania tożsamości przez Ukrainę pojawiła się w 1920 roku - miała to być Ukraińska Republika Ludowa. Zalążek tego państwa na Ukrainie Naddnieprzańskiej uznała II RP, ale wspólne walki polskich oddziałów i ukraińskich (URL) nie sprostały bolszewickiej zarazie. W 1919 roku Związek Sowiecki wchłonął w swoje terytorium Ukraińską Socjalistyczną Republikę Sowiecką (USRS). Pozostałe tereny takiej jak: Wołyń, Polesie i Galicja Wschodnia (później zmieniono nazwę na Galicję Wschodnią), na mocy traktatu pokojowego zawartego przez Polskę, Związek Sowiecki i USRS (w Rydze) znalazły się w granicach II RP;
- Ukraińscy działacze niepodległościowi nie dali za wygraną. Już w 1920 roku utworzyli zbrojne skrzydło Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO), której celem było oderwanie od Polski Małopolski Wschodniej i utworzenie marionetkowego państwa ukraińskiego;
- Działania OUN propagowały faszystowskie doktryny nacjonalizmu ukraińskiego. Usilne dążenia do utworzenia państwa ukraińskiego cechowała bezwzględna i barbarzyńska metoda unicestwiania „obcych’ narodowości, głównie Polaków. Nacjonaliści ukraińscy niemal idealnie wpisali się w okres II wojny światowej, wierzyli naiwnie w pomoc III Rzeszy i samego Adolfa Hitler. Nadaremnie(!);
- Działalność "ounowców" była jedynie tolerowana przez Niemców, o ile nie naruszała ich interesów. Co ciekawe przywódcy OUN (UON-B, UON-M) tj. Bandera i Melnyk przygotowali podłoże ideologiczne pod zalążek państwa ukraińskiego (czytaj: poprzez unicestwienie Polaków... w pierwszej kolejności). W lutym 1943 roku UON rozpoczął planowe mordy Polaków, właśnie od Wołynia. Struktury UON i UPA – praktycznie wszystkie – brały udział w mordowaniu (katowaniu, rabowaniu) Polaków (Lachów), agresorem była też ukraińska ludność cywilna (nawet sąsiedzi) wciągana do zbrodni i barbarzyństwa nakazami;
- Mordy ludności polskiej - UPA i OUN - planowo wcielono w życie latem 1943 roku. W drugiej połowie roku eksterminację Polaków przeprowadzono w Galicji Wschodniej (aż do 1946 roku);
- Trzecie podejście utworzenia - niezależnej od Rosji - Ukrainy nastąpiło 24 sierpnia 1991 r. Ukraina proklamowała niepodległość, a kilka miesięcy później – wraz z Rosją i Białorusią – przyczyniła się do upadku b. ZSRR. Niestety, Ukraina musiała się pozbyć swojego arsenału atomowego. Ukraina posiadała trzeci co do wielkości arsenał nuklearny na świecie, którego pozbyła się w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, zapisane w Memorandum Budapeszteńskim podpisanym w 1994 r. Gwarancje na stole rokowań położyli: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i... Rosja.
Podsumowanie
Zbrodnia wołyńska nadal stanowi cierń w relacjach polsko-ukraińskich. Wielu Polaków ma żal, że kult Bandery i UPA ciągle trwa w świadomości Ukraińców. Wśród ukraińskich notabli krąży teza, iż "Rzeź Wołyńska" nie była ludobójstwem, tylko wojną polsko-ukraińską (?). Podobny wymyk stosuje Kreml i jego aparatczycy. Putin, w żaden sposób nie chce przyznać, że Katyń, Ostaszków czy Miednoje to nie było ludobójstwo.
Czy będzie przełom w relacjach polsko-ukraińskich? Jak na razie, nikt z Kancelarii Prezydenta RP nie miał parcia do odpowiedzi na to kluczowe pytanie.
redakcja autoflesz.com
wykorzystano cytaty: dr Tomasz Bereza IPN, Rzeszów
prof. Grzegorz Motyka, przystanekhistoria.pl
red. Ewa Siemaszko, "80 kat temu na Wołyniu"