"Cudze chwalicie, swego nie znacie, sam i nie wiecie co posiadacie". Rzeczywiście słowa Stanisława Jachowicza dość wiernie oddają to, co mamy na wyciągniecie ręki. Jedni szukają słońca w Meksyku, inni pragną zaszczepić się poza kolejnością, jeszcze inni wracają do korzeni. Tegoroczna zima, zwana już kolejną "zimą stulecia", wymusiła na redakcji krótką opowieść o tym sakralnym monumencie. Rzecz będzie o kościele św. Mikołaja, najstarszej budowli sakralnej Fordonu, kiedyś ważnego miasta w dziejach Polski, dziś dzielnicy Bydgoszczy (od 1 stycznia 1973 roku).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Nikon D850, sztuczne oświetlenie głównego ołtarza
Jak większość tego typu obiektów sakralnych, również i tu pierwszy drewniany kościół został zbudowany po drugiej lokacji miasta z rąk Władysława Jagiełły (1424 r.); pierwszej dokonał Władysław Opolczyk już 1382 roku. Dziś mamy niemal na każdym osiedlu Nowego Fordonu przynajmniej jeden kościół, dawnej mieszkańcy Fordonu jeździli do pobliskiego Wyszogrodu - do kościoła św. Marii Magdaleny. Dziś nie ma po nim śladu, a teren wokół Wyszogrodu wykupił pod budowę przebojowy deweloper. Ani Kościół, ani miejski architekt nie oponował, ślad historii znika na naszych oczach pod cegłami wymyślnych apartamentów z widokiem na Wisłę.
Wróćmy jednak do Fordonu, który po zniszczeniu i splądrowaniu Wyszogrodu przez Krzyżaków (1330 rok.) zaczął spełniać coraz ważniejszą rolę, zwłaszcza w kontekście praw lokacyjnych wydanych przez Władysława Jagiełłę. Kolejne spustoszenie wywołali Szwedzi rozprawiając się ze szlachtą chełmińską na przedpolach Wyszogrodu (w 1655 roku). Szwedzi założyli tu obóz wojskowy, jego zadaniem była kontrola barek przewożących towary w głąb Rzeczpospolitej. Bojówki rajtarów szwedzkich łupiły miasteczko, siłą odbierali żywność, paszę i zboże; a na miasteczko nakładano podatki i kontrybucję. Tuż przez odbiciem miasteczka przez hetmana Stefana Czarneckiego, Szwedzi podpalili Fordon i ponownie zrównali z ziemią Wyszogród.
Zniszczeniom nie oparła się wtedy świątynia św. Mikołaja, ratusz, przystań rzeczna czy składy celne.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / nocne zdjęcie, wejście główne
Skoro miasto się rozwijało, a wyszogrodzki kościół wypalili Krzyżacy do fundamentów, trzeba było pozwolenia biskupa na postawienie bożnicy w pobliskim Fordonie. Parafia św. Mikołaja stanowi bowiem kontynuację średniowiecznej parafii wyszogrodzkiej, aczkolwiek obejmowała swym zasięgiem takie wsie jak: Łoskoń, Pałcz, Wyszogród oraz wsie dawnej parafii wyszogrodzkiej: Siersko (obecnie Siernieczek), Jarużyn, Miedzyń i Strzelce.
Warto tylko dodać, że w końcu XVIII wieku Fordon był małym miasteczkiem, miasteczkiem wielokulturowym. Spis powszechny ujawnił, że zamieszkiwało tu jedynie 861 mieszkańców, w tym aż 528 Żydów. Dlaczego? Otóż w 1555 r. król Zygmunt August wydał akt królewski zakazujący Żydom osiedlania się w pobliskiej Bydgoszczy.
Dziś trudno znaleźć twarde dowody na lokowanie świątyni w obecnym kształcie, bo modernizowano ją kilka razy. Wiemy za to, iż patronem ponownie został św. Mikołaj – biskup i filantrop. Można jednak przyjąć, iż już w 1598 Baltazar Miaskowski, sufragan włocławski, ówczesny proboszcz fordońskiej parafii, rozpoczął budowę murowanego kościoła w I połowie XVII wieku. Datki na tę świątynię hojnie dawali mieszkańcy, szlachta a nawet potomkowie królewskich rodów. Kościół z niewielkimi zmianami przetrwał do 1927 roku, wówczas pozostał jako jednonawowy, bezwieżowy. Ze starych rycin wynika, że lokowano go poza granicami miasta, wówczas był to plac dla wyczekujących na przeprawę przez Wisłę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / oświetlenie dzienne...
W połowie XVIII wieku w kościele znajdowało się pięć ołtarzy: główny przedstawiający Zmartwychwstanie Pańskie oraz boczne: św. Anny (w kaplicy), Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, św. Barbary i św. Józefa. Przed kościołem, na terenie cmentarza, postawiono kolumnę z postacią św. Jana Nepomucena. Założono także szkołę parafialną oraz przytułek dla ubogich. Co ciekawe, podobnie jak katedra w Koronowie, kościół w Fordonie stoi naprzeciwko Zakładu Karnego z zaostrzonym rygorem.
Po powrocie Bydgoszczy do Macierzy w 1920, Fordon dość szybko przeorientował się pod względem narodowościowym. Dość znacznie przerzedziły się populacje ewangelików i Żydów. Ci ostatni mieli tu swoją synagogę, która obecnie została częściowo wyremontowana i czeka na nowego właściciela.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wobec takich zmian katolicy starali się o przyznanie im kościoła św. Mikołaja na własność. Jednak, jak na tamtejsze czasu, świątynia była zbyt mała. Już w 1923 rozpoczęto starania o rozbudowę kościoła a stosowny projekt wykonał architekt Stefan Cybichowski. Wykorzystał on mury pierwotnego kościółka, aczkolwiek zachował neobarokowy charakter jednonawowej (trzyprzęsłowej) świątyni. Dobudowana wieża nakryta została barokowym hełmem, a zegar odmierzający czas (dobudowany przy ostatniej modernizacji) nadal jest sprawny.
Prace modernizacyjne wykonano w latach 1927–1928, dodano jedno przęsło. Wieżę wzniesiono w 1929 roku, a w środku zawieszono trzy dzwony (z rozebranej wcześniej drewnianej dzwonnicy). Prace wykończeniowe trwały do 1930 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / przepięknie rzeźbiona ambona - dar Stefana i Ireny Niewiteckich...
Krwawe akcenty II wojny światowej
We wrześniu 1939 kościół trafił pocisk, najprawdopodobniej zrzucony przypadkowo przez lotnictwo niemieckie Luftwaffe (są jednak inne wersje tego wydarzenia). Niemieckie władze okupacyjne zamknęły kościół wraz z nakazem nieodprawiania mszy św. Musimy pamiętać, że 2 października 1939 r., przed frontem kościoła, odbyła się publiczna egzekucja, w której zginęli m.in.: ks. prał. Henryk Szuman, ks. Herbert Raszkowski, burmistrz miasta i mieszkańcy Fordonu.
Kto był odpowiedzialny za tę zbrodnię? Długo nie trzeba szukać - to Selbstschutz, rozkaz rozstrzelania padł nie tylko w dniu 2 października, ale także 12 i 19 października 1939 roku (także Dolina Śmierci). Czystkę dokonano także na Żydach i innych rodzinach fordońskich. CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ tablica pamiątkowo niewinnych ofiar rozstrzelanych przed kościołem 2 września 1939 r.
Tuż po wojnie
Staraniem nowego proboszcza, w obliczu wielu trudności zapoczątkowano prace remontowe i drobne inwestycje. Wstawiono wówczas nowy ołtarz św. Barbary, zaprojektowano nowe oświetlenie i nagłośnienie, wyremontowano organy. Freski widoczne na zdjęciach wykonał prof. Konrad Dargiewicz z Torunia (1959 r.).
Konstrukcje tego typu mają odwieczny problem p.poż. W czerwcu 1980, po uderzeniu pioruna, spłonęła wieża kościelna. Jej remont trwał dwa lata, a barokowy hełm pokryto blachą miedzianą (dziś pokryła się patyną). Szeroko zakrojone prace modernizacyjne przez blisko 28 lat prowadził ks. proboszcz Roman Buliński. Odnowiono wtedy wieżę, naprawiono zegar i zaplanowano zewnętrzną iluminację świetlną.
Wnętrze kościoła
Wnętrze kościoła zakończono sklepieniem kolebkowym z lunetami na gurtach, całość podparto na przyściennych kolumnach. W kaplicy zastosowano drewniany strop kasetonowy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
We wnętrzu kościoła znajdziemy wyposażenie z lat 20. i 30. ubiegłego wieku, jak również elementy barokowe pochodzącego ze starej świątyni. Już przy samym wejściu, szczególną uwagę zwracają: ołtarz główny, piękne freski sufitowe, witraże, pięknie rzeźbiona ambona (dar państwa Niewiteckich), obrazy oraz feretrony.
Koniecznie trzeba zobaczyć witraż przedstawiający św. Wojciecha związanego z Wyszogrodem, jak również witraż z postacią św. Marii Magdaleny, patronkę kościoła wyszogrodzkiego. Obecnie miejsce to pełni rolę kaplicy akademickiej oraz siedziby Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus”.
Zabytki ruchome:
- złoty gotycki kielich z 1585, z renesansowym ornamentem;
- kielich barokowy z 1734;
- srebrna, kuta monstrancja barokowa z 1745;
- kielich barokowy i wiele innych.
Organy Sauera
Organy zostały zbudowane przez firmę organmistrzowską Wilhelma Sauera z Frankfurtu nad Odrą. To znany konstruktor, którego dzieła znajdziemy także w innych kościołach.
Pierwotnie ten instrument znajdował się w kościele ewangelickim w Fordonie, ale po 1945 r. został przeniesiony do kościoła – już katolickiego - przez bydgoskiego organmistrza Józefa Sobiechowskiego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / organy Sauera
W latach 2009-2010 firma organmistrzowska "Ars Organum" Adama Olejnika z Głogusza k. Sulechowa przeprowadziła kompleksowe prace konserwatorskie. Gruntownej renowacji poddano wszystkie elementy instrumentu: stół gry, trakturę, wiatrownice, miech wraz z kanałami powietrznymi, piszczałki oraz szafę organową. Ponadto, na nowo dokonano nastrojenia. Koncert inaugurujący instrument po remoncie odbył się 10 października 2010 roku.
Ciekawostki
O Wyszogrodzie i Fordonie krąży wiele legend. Trudno wszystkie przywołać, ale uważny czytelnik dotrzeć do źródeł. O szczególnej legendzie, kultywowanej do dziś... chcemy opowiedzieć. Fordon miał swój herb, który wykonano w pracowni grawerskiej w Toruniu. Co ciekawe herb towarzyszył miastu praktycznie do 1972 roku (w 1973 roku Fordon zostaje już dzielnicą Bydgoszczy), choć nie ma żadnej mocy urzędowej. Za to fordonianie są z niego dumni, ale ciekawostką są nadal białe róże!

Inną ciekawostka, niestety tragiczną w skutkach jest także pokazowy mord przed kościołem św. Mikołaja dokonany 2 września 1939 roku. Wspomnieliśmy, że rozstrzelano wtedy księży, burmistrza Wacława Wawrzyniaka i kilku innych mieszkańców miasteczka. Jedna z nich przed śmiercią krzyknęła „Niech żyje Chrystus. Niech żyje Polska”. Pani Rozalia Falkowska, żona miejscowego organisty twierdzi, że okrzyk ten słyszeli wszyscy spędzeni siłą na rynek Polacy. Gdy bezwładne ciało osunęło się na granitowe płyty przed kościołem, wydarzyło się coś nieprawdopodobnego – trwałe ślady krwi były widoczne jeszcze dość długo. Niemcy nie mogli tego usunąć i nakazali wymianę płyt.
Zaś, pod warstwą tynku można jeszcze zobaczyć przestrzeliny z niemieckiej broni, która była na wyposażeniu Selbstschutzu (karabin Mauser Gewehr 98).
Okiem ministranta i wiernych
Do mszy służą tu nie tylko ministranci, ale także ministrantki. Według listu Kongregacji wprowadzenie posługi kobiet (dziewcząt) przy ołtarzu jest obecnie możliwe, jeśli wymagają tego prawdziwe potrzeby parafii i dobro wiernych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pięknie grają zabytkowe organy a oprawa organisty jest do samego końca, niektórzy mówią, iż do ostatniego parafianina. Dlaczego, bo w przeciwieństwie do organisty, pan kościelny tuż po błogosławieństwie celebrującego mszę św. księdza wyłącza niemal natychmiast dodatkowe światła, po czym dość szybko kluczy drzwi główne. Podobne zachowanie obserwowaliśmy w katedrze farnej w Kamieniu Pomorskim (tu są jedne z najpiękniej brzmiących organów w Polsce). Tam rolę klucznika pełni siostra zakonna, ale pozwala dokończyć sesję fotograficzną.
Kościół jest skromny, ale po remoncie wygląda nastrojowo, wręcz kameralnie. Obecny proboszcz ks. kan. Karol Maria Glesmer bardzo mocno otworzył się na współpracującą z kościołem młodzież. Nie stawia także przeszkód i udostępnia kościół filmowcom, jak to było pod koniec roku 2020 dla grupy produkcyjnej Wojtka Smarzowskiego, kręcącego tu klapsy do nowego filmu pod roboczym tytułem W2.
redakcja autoflesz.com
W materiale wykorzystano fragmenty opracowania: "Historia parafii, kościoła św. Mikołaja i Fordonu" - Tomasz Rusiniak, Henryk Wilk