W Polsce jest zaledwie kilka pałaców i zamków nazywanych przez wielu najpiękniejszymi. Nikt jednak nie potrafi powiedzieć, ocenić, przekonać czytelnika, które z nich są perełkami. Dlaczego, bo takich porównań historycy sztuki - zwyczajnie - nie robią. Podobnie z kościołami, zwłaszcza tymi zaprojektowanymi przez wielkich, uznanych architektów, jak Karl Friedrich Schinkel czy jego najzdolniejszy uczeń Friedrich August Stüler. My dotarliśmy do jednego z nich, który powstał z fundacji rodziny Narzymskich w Jabłonowie-Zamek.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Dlaczego warto "dotknąć" tego bardzo ciekawego okresu historii Polski, udokumentowanego przecudnym obiektem sakralnym (kościół pw. św. Wojciecha) czy pobliskim pałacem Narzymskich (obecnie Zgromadzenie Sióstr Pasterek). Warto też odwiedzić leżące tuż obok sanktuarium w Rywałdzie, ponoć łaskami słynące. Powodów do obrania azymutu na Jabłonowo jest - co najmniej - kilka, a każdy będzie dobry jeśli zobaczycie ten kościół zaprojektowany przez najzdolniejszego ucznia arch. Karla Schinkla tj. Friedricha Augusta Stülera... na własne oczy. Warto, bo żadna kopia czy rycina w książce nie odda tego co natura zachowała dla potomnych. To mniej więcej tak, jakby obejrzeć wystawę obrazów Caravaggio i innych mistrzów na Zamku Królewskim w Warszawie, w krótkim spocie pokazanym w "Wiadomościach".
Ale wróćmy do głównych bohaterów. Wielu amatorów, a nawet historyków sztuki próbuje ich porównywać, który był lepszy, bardziej znany, by nie powiedzieć rozchwytywany.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Pokuśmy się o inne porównanie i przenieśmy się na Daleki Wschód. Czy można dla przykładu porównać sztuki walki i powiedzieć, który z wojowników klasztoru Shaolin był najlepszy, który z aktorów filmów akcji posiadał rzeczywiste geny kung-fu? Yip Man (Ip Man) a może Bruce Lee, ten ostatni przecież był jego uczniem. No właśnie, gdyby nie kino akcji, wielkie nazwiska i przeogromny boom na filmy z Bruce’em Lee każdy powie, że to twórca stylu Jet Kune Do był najlepszy. Ale trzeba wiedzieć, że w czasach Ip Mana i wojny z Japonią zakazano uprawiania kung-fu czy wing chun. Co więcej, późniejszy gigant Bruce Lee dostał nauczkę od najstarszych mistrzów Ip Mana za... pochodzenie (wtedy był za młody, aby uczył go sam mistrz). Wiecie za co dostał "łomot", jego dziadek był Niemcem, tylko tyle... Trudno zatem porównać mistrzostwo architektury i kung-fu chińskich, najlepszych wojowników. To dwa światy, aczkolwiek jedną z największych, rozpoznawalnych karier zrobił właśnie Bruce Lee. Schinkel i Stüler zaś mają swoje pomniki historii, zarówno w Polsce, jak i Europie. O jednym nich dziś opowiemy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Są też znawcy sztuki, co oceniają dzieła Stülera nieco wyżej niż jego mistrza Schinkla, ale każdy może sam ocenić dzieła obu architektów.
Naszym zdaniem obaj są świetni i nie rozstrzygniemy, który był lepszy. Jedno jest pewne, Schinkel przyjmował różne - komercyjne - zlecenia, więc tworzył pod określone gusta zamawiającego. Nie wszystkie swoje dzieła mógł też obejrzeć za życia, jak np. pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim. Co więcej, wzorował się nawet na niektórych rozwiązaniach zamku w... Malborku.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / obraz nieznanego malarza w prawym bocznym ołtarzu
Zanim opiszemy tę perełkę architektury, którą w 2014 roku odrestaurował (z dotacją Ministerstw Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu) poprzedni proboszcz parafii w Jabłonowie-Zamku ks. kan. Janusz Kowalski, słów kilka o samym Jabłonowie.
Jabłonowo
Niektórzy mylą Jabłonowo i Jabłonowo-Zamek. Często także w nawigacjach np. firmy Navitel w ogóle nie ma Jabłonowa, zaś jest Jabłonowo-Zamek (warto zatem znać kod miasta, aby wklepać do nawigacji i po problemie). Zatem, jeśli jedziemy od strony Radzynia Chełmińskiego drogą nr 543, to najpierw mijamy tablice terenu zabudowanego Jabłonowo-Zamek. Tu mamy zarówno pałac Narzymskich, jak i kościół św. Wojciecha z parafią, którą zarządza ks. Sławomir Sobierajski, mianowany niedawno, przez biskupa diecezji toruńskiej, na proboszcza. To on przyjął nas w progach świątyni, udzielając stosownego pozwolenia na zrobienie zdjęć, opowiedział też na co zwrócić uwagę.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / obraz nieznanego malarza w prawym bocznym ołtarzu
Jabłonowo, przynajmniej tak wynika z posiadanych dokumentów kościelnych (i dostępnych woluminów), początkowo było własnością książęca; aż do 1220 roku należało do książąt piastowskich.*
*/ Według źródeł historycznych Jabłonowo było już wzmiankowane w dokumencie łowickim z 1222 roku /źródło: sołectwo Jabłonowo-Zamek/
Ostatni właściciel Jabłonowa z rodu Piastów, książę Konrad I Mazowiecki (ten co sprowadził Krzyżaków do Polski) nadał majątek (wraz z ziemią chełmińską), wywodzącemu się z zakonu cysterskiego w Oliwie, biskupowi Chrystianowi. W trakcie, gdy Chrystian dostał się do niewoli pogańskiej (wraz z utworzonym przez siebie zakonem Braci Dobrzyńskich, zwanych też Kawalerami Jezusa Chrystusa, chrystianizował Prusów) ziemia chełmińska dostała się zakonowi krzyżackiemu. To oni, za zgodą papieża Grzegorza IV podzielili (1238 r.) teren na cztery diecezje - choć bp. Chrystian wróciwszy z niewoli nie uznał takiego stanu rzeczy i nadal uważał się za jedynego biskupa diecezji. Nie doczekał wyjaśnienia sporu i zmarł w 1245 roku, a Jabłonowo przeszło w krzyżackie ręce i zostało poddane jurysdykcji komturii brodnickiej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / zabytkowa chrzcielnica
W połowie XIV wieku majątek, z nadania wielkiego mistrza znalazł się w rękach Rudigera von Lugendorfa. Prawdopodobnie w rękach niemieckich włości pozostawały, co najmniej, do czasu inkorporacji Prus do Polski (1454 r.). Jednak dopiero w XVI wieku znalazły się w rękach przedstawicieli rodu Wichulskich (Stanisława i Hartmana), których potomkowie przyjęli nazwisko Jabłonowskich. Tu warto odnieść się do opisywanego przez nas Smogulca i rodu Czapskich, szczególnie Bogdana, który także przyjął dwuczłonowe nazwisko Hutten-Czapski (część potomków rodu przybrała w XVIII w. przydomek Huutten, powołując się na pochodzenie od nadreńskiej szlachty von Huttenów).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / ambona
Kolejne rody Dąbrowskich, a w XVII w. Działyńskich herbu Ogończyk zaistniały w historii Jabłonowa, ale nie tylko. Wojewoda chełmiński Jan Działyński darował Jabłonowo grudziądzkiemu konwentowi jezuitów. W 1773 roku zakon został rozwiązany a jego jabłonowskie dobra objęła rodzina Sumińskich herbu Leszczyc. Następnymi właścicielami majątku w początkach XIX wieku była wywodząca się z Chorwacji rodzina Karwatów herbu Murdelio, którzy w posiadanie Jabłonowa weszli na drodze koneksji rodzinnych (Michał Karwat był żonaty z Zofią z Sumińskich). Syn Michała Feliks Karwat, żonaty z Marianną z Lewald Jezierskich herbu Rogala, raczej dobrym gospodarzem nie był, bo w 1832 roku za długi majątek wystawiono na przymusową licytację. Ze środków własnych wykupiła go żona Feliksa, Marianna i przeznaczyła Jabłonowo na posag swych córek: Elżbiety i Otylii.
- W większości źródeł jest błędnie podane imię "Otolia"... Ktoś popełnił literówkę, a reszta bezmyślnie to przepisuje. W nekrologu Otylii z Karwatów Narzymskiej figuruje prawidłowa pisownia bo chyba podpisani pod nim "matka, mąż i córka wiedzieli jak ma na imię – tłumaczy Małgorzata Maciejewska
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / balaski ołtarzowe wykonane z marmuru
I teraz dochodzimy do najciekawszego wątku historii Jabłonowa, tego co możemy dotknąć, zobaczyć, porównać z faktami historycznymi. W 1835 roku Otylia Karwat poślubiła Stefana Narzymskiego herbu Dołęga (1797-1868). Para ta doczekała się dwóch synów, którzy zmarli w dzieciństwie oraz córki Marianny Deograty (jej portrety wiszą w ramce w pałacu Narzymskich, aktualnie Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Pasterek w Jabłonowie-Zamek).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Marianna Narzymska, posażna jedynaczka, w 1873 roku (w Jabłonowie) poślubiła księcia Feliksa Ogińskiego herbu Oginiec. Wprawdzie pan młody był już wdowcem (po Olimpii von Ronne) i był od niej szesnaście lat starszy, ale za to posiadał mitrę książęcą, spory majątek i był mistrzem ceremonii na dworze Jego Cesarsko-Królewskiej Mości, a także wicereferendarzem Kancelarii Stanu. Ciekawostką jest fakt, iż był również spokrewniony z Michałem Kleofasem Ogińskim, autorem słynnego poloneza "Pożegnanie Ojczyzny". Niestety, małżeństwo Marianny i Feliksa pozostało bezdzietne. Książę zmarł w 1893 roku, księżna w 1914, oboje pochowani są w krypcie w kościele w Jabłonowie.*
*/ Do krypty grobowej mogliśmy wejść, dzięki ks. proboszczowi i potwierdzamy imię Otylii, a nie Otolii, jak podają inni pisarze
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jesteśmy przekonani, że tak szczegółowe przedstawienie historii Jabłonowa i obecności wielu możnych rodów w tym mieście, ze szczególnym uwydatnieniem rodziny Narzymskich, zaspokoi ciekawość wielu czytelników korzystających z naszego redakcyjnego przewodnika. Wierzymy, że nowy proboszcz i urzędnicy magistratu poprowadzą ten nurt historii dalej, w celu wypromowania wspaniałego dzieła Augusta Stülera. Warto przecież znać swoje korzenie i historię gminy.
Wprawdzie została jeszcze część dotycząca pałacu, obecnie rezydencji s. Pasterek, ale przedstawimy ją nieco później. Sam pałac, widoczny z daleka, także został zaprojektowany przez Friedrich Augusta Stülera. Warto tylko dodać, że miejsce to skrywa nadal wiele tajemnic, zarówno tych dot. samego pałacu, jak i kościoła (leżącego poniżej wzniesienia) pw. św. Wojciecha. Jedną z ciekawostek jest rzekomy tunel łączący pałac z kościołem. Niestety siostry nie potwierdziły tych rewelacji. Rozumiemy, ale to smaczek dla eksploratorów i badaczy tajemnic...
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Warto dodać, że w Jabłonowie urodził się dr Jan Zagierski, chirurg. Jego ojciec był ogrodnikiem księżnej Marianny Ogińskiej, on sam zaś brał udział w wojnie obronnej 1939 roku. Jako lekarz-ochotnik prowadził szpital polowy nad Bzurą, potem pracował w chełmskim szpitalu, działał w konspiracji (Polska Armia Powstania, Gryf, współpracował z AK).
Kolejną ciekawostką jest śp. „Kora” Olga Jackowska, wokalistka zespołu Maanam, która w młodości, po przeprowadzce do Jabłonowa Pomorskiego, chodziła tu do szkoły podstawowej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
W Jabłonowie urodził się też Józef Chyliński, podpułkownik piechoty Wojska Polskiego, członek ruchu oporu podczas II wojny światowej, jeden z dowódców Pomorskiego Okręgu Służby Zwycięstwu Polski (później Związku Walki Zbrojnej i w końcu Armii Krajowej).
Z kolei w Jabłonowie-Zamek bł. Maria Karłowska wykupiła pałac Narzymskich pod przyszły Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Pasterek.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Kościół pw. św. Wojciecha w Jabłonowie-Zamek
Gdy byliśmy tu po raz pierwszy, było już ciemno, mimo to ksiądz proboszcz wypatrzył obcy samochód parkujący na plebanii i zaprosił do środka kościoła. Jeśli będziecie tu przejazdem, to musicie wiedzieć, iż typowego parkingu przykościelnego tu nie ma. Ale ksiądz zezwala na parkowanie (przed i po mszy św.) na placu plebanii. To pierwsza ważna informacja, druga dotyczy samego kościoła. Kiedyś nie było tu drogi nr 543, ale nie było też samochodów, dziś to dość ruchliwa arteria nawet dla tirów i aut dostawczych. Mówimy o tym dlatego, że sztuką jest objęcie w kadrze całego kościoła bez obiektywu szerokokątnego, zawsze coś utniecie, pominiecie, nie będziecie mieli dość miejsca na ujęcie całego obiektu. Dlatego byliśmy tu po raz drugi i wykorzystaliśmy świetną Tokinę 16-28, co zobaczycie na zdjęciach. Jedyne czego nie mieliśmy... słońca i błękitnego nieba.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Trzecia ważna sprawa, to loteria.... Kościół (jak zdecydowana obecnie większość miejsc sakralnych) jest na ogół zamknięty, ale proboszcz bezproblemowo pokazuje tę perełkę do kamery. Przyznacie, to dość rzadki dziś zwyczaj, bo kościoły - jak powiedzieliśmy - zwykle są zamknięte poza oficjalnymi godzinami celebry. Dodajmy jednak, iż podobnie zachował się ksiądz proboszcz w Smogulcu, który udostępnił kościół do zrobienia sesji zdjęciowej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / empora organowa i organy z pracowni nieznanego organmistrza...
Można jeszcze wymienić czwartą niespodziankę, którą spotkacie na miejscu po przybyciu późnym popołudniem (szczególnie pod koniec listopada). Zazwyczaj kościół jest nieoświetlony w środku (słabe światło zastane), zatem dość trudno operuje się tu kompaktem czy lustrzanką o niskim ISO, zaś wykorzystanie lampy błyskowej nie zawsze daje pożądany efekt (zalecamy nawet statyw). Nam ksiądz nawet podświetlił ołtarz główny i dodatkowo zapalił LED-owy żyrandol, mimo to używaliśmy ISO 5000.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Krótka historia kościoła
Obecnie stojący kościół (murowany), to najprawdopodobniej - co najmniej - czwarta jabłonowska świątynia, jako że parafia we wsi istniała już w końcu XIII wieku. Poprzednie kościoły były drewniane i ulegały bądź zniszczeniu, bądź spaleniu, zwykle przez nieznanych sprawców. Wiadomo, że pożary w 1661 i 1757 r. strawiły dwie kolejne świątynie, no ale przed nimi też jakieś istnieć musiały. Ostatni z drewnianych kościołów wzniesiono we wsi w 1816 roku i pięćdziesiąt lat później został on rozebrany na polecenie Stefana Narzymskiego, który ufundował murowaną świątynię. Owszem fundator zacny, żarliwy katolik, bogaty, ale jak nam powiedziała siostra ze Zgromadzenia, do powstania tej świątyni dołożyli się też parafianie. Warto o tym pamiętać.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / dwuspadowy dach, nad prezbiterium wielopołaciowy, w 2014 roku wymieniono więźby dachowe a całość pokryto dachówkami o konstrukcji łupkowej...
Świątynia powstała w latach 1860-1866 według dokładnych planów Augusta Stülera, ale zbudowana została pod osobistym nadzorem kierownika budowy Narzymskich inż. Karola Lorentza.
- Kościół jest budowlą neogotycką, jednonawową z nieznacznym transeptem oraz nieco węższym od korpusu nawowego, wielobocznie zamkniętym prezbiterium – wylicza Małgorzata Maciejewska, historyk sztuki
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
- W fasadę wbudowana jest, kwadratowa w przekroju, czterokondygnacyjna wieża nakryta wysokim, ostrosłupowym hełmem z iglicą. Ostatnia kondygnacja wieży ma plan wieloboczny i przepruta została wąskimi oknami zamkniętymi ostrołukiem. Narożniki wieży są ujęte w szkarpy zwieńczone pinaklami. Wejście główne do świątyni prowadzi przez przyziemie wieży i osadzone jest w neogotyckim, profilowanym portalu zamkniętym wimpergą z żabkami i sterczynami - tłumaczy
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
- Ściany świątyni oplatają dwuskokowe szkarpy zwieńczone fialami. Okna, wysokie, zamknięte ostrołukiem wypełnionym maswerkową dekoracją. Szczyty transeptu trójkątne, krawędzie dekorowane czołgankami, na zakończeniach szkarp osadzono pinakle. Bogaty detal architektoniczny odwołuje się do sztuki gotyku (fryzy arkadkowe, pinakle, maswerki, czołganki) – tłumaczy Małgorzata Maciejewska
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Wnętrze: jednonawowe, z prezbiterium wyodrębnionym ścianą tęczową, nakryte sklepieniem krzyżowo-żebrowym. Ściany, artykułowane pilastrami i półkolumnami o kapitelach z motywami roślinnymi. Wyposażenie pochodzi z okresu fundacji kościoła i jest utrzymane w jednolitej stylistyce neogotyku.
Ołtarze
Główny: neogotycki, trzyosiowy o bogato dekorowanej elementami architektonicznymi nadstawie podzielonej na trzy osie i trzy kondygnacje. W najniższej ostrołukowe nisze zawierają posągi świętych na osi głównej tabernakulum. W części środkowej posągi świętych biskupów (Wojciech i najprawdopodobniej Stanisław) flankuje postać Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, nad którym unosi się Duch Święty oraz Bóg Ojciec.
Ambona neogotycka zdobiona postaciami Ewangelistów. Neogotycka chrzcielnica - sześcioboczna część czaszy zdobiona motywem trójliścia, pokrywa ażurowa, kształtem nawiązująca do korony.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / ołtarz boczny z obrazem pędzla nieznanego autora...
Ołtarze boczne: noeogotyckie. Po prawej stronie obraz z Madonną i Dzieciątkiem, najprawdopodobniej też z osobą fundatora. Postać NMP i Dzieciątka wskazują na malarstwo flamandzkie, kolorystyka też raczej północna. Trudno w tym przypadku o konkretne wymienienie autora tego obrazu, można jedynie założyć, iż to XVII/XVIII wiek.
Dlaczego kościół pw. św. Wojciecha? Według legendy związane jest to z postojem jaki w Jabłonowie zrobił poczet wiozący z Prus do Gniezna szczątków św. Wojciecha. Zresztą uważny pielgrzym, turysta, miłośnik historii znajdzie obelisk poświęcony temu faktowi.
Od strony prezbiterium, na zewnątrz świątyni znajdziemy grobowiec rodziny Narzymskich. Niestety nie jest on udostępniony do zwiedzania, ale nam udało się - dzięki proboszczowi - zobaczyć to miejsce ze szczątkami fundatorów.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Organy – trudno dziś dociec, z jakiego okresu pochodzą i kto je zaprojektował. Siostra ze Zgromadzenia Sióstr Pasterek, która gra na nich podczas mszy św., szukała daty ich powstania. Bezskutecznie. Wiemy jednak, iż wymagają remontu, bo nie wszystkie dźwięki grają jak powinny. Ale to są koszty, z którymi będzie musiał się zmierzyć ks. proboszcz.
Warto dodać, że kościół św. Wojciecha ma bardzo wysoką ocenę od przewodników Google - 4,9. Ponadto osobowość ks. proboszcza, jego zainteresowanie tematem, jak również bezpośredni, bez wyniosłości, sposób rozmowy z gośćmi (parafianami) zasługuje na uznanie.
- przeczytaj koniecznie:
- Kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej i bł. Marii Karłowskiej
- Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim - ciekawostki perełki Dolnego Śląska
Autorzy: Małgorzata Maciejewska, historyk sztuki, "Na przekór dniom"
Krzysztof Golec, autoflesz.com