Zamek w Pszczynie: jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce, perła księżnej Daisy

Wracając z historycznej stolicy Śląska Cieszyńskiego nie mogliśmy sobie odmówić odwiedzenia Pszczyny i jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce. Warto jednak zaplanować sobie - przynajmniej dzień na zwiedzanie -  bo sama Pszczyna, piękny rynek i dawna architektura tego miasta, jak również historia księżnej Daisy  warta jest zatrzymani w kadrze, jak najwięcej poznanych  ciekawostek. Tą główną jest z całą pewnością zamek w Pszczynie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie, wejście główne

Tak naprawdę to pałac, bo po kilku przebudowach nie ma znamion typowo obronnych,  jak opisywane przez redakcję ruiny  umocnione np. zamku Krzyżtopór. Jednak w Muzeum Zamkowym w Pszczynie,  ta piękna rezydencja,  figuruje jako zamek.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Sala lustrzana powstała w latach 70. XIX w. Lustra, każde o pow. 14 m2 przywiózł do Pszczyny z Paryża fabrykant Leopold Brot. Dawniej sala ta  pełniła funkcję jadalni... (Nikon D850)

Do dokładniejszego opisu lokowania zamku w Pszczynie powrócimy za chwilę. Przypomnijmy, iż w XV wielu stał tu gotycki zamek, co potwierdza w swoich pracach wielu historyków i badaczy tego okresu. Prawdopodobnie na dawnych fundamentach zbudowano zamek, ale już w stylu renesansowym, aby ponownie w XVIII wieku dokonać istotnych modernizacji w stylu barokowym. Zamek - bądź strażnica -  opisywana  przez przewodnika z pszczyńskiego muzeum mogła tu być znacznie wcześniej, co wyjaśnimy za chwilę.*   

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Sala lustrzana

W XIX wieku następują kolejne modernizacje w stylu francuskiego baroku. Aktualny wygląd, pałac zawdzięcza jednemu z najbogatszych rodów na Śląsku. Nieprzyzwoicie bogaci Hochbergowie byli właścicielami pałacu w Pszczynie od 1847 roku. To oni nakazali ostatnią jego przebudową w latach 70. XIX wieku. Późną wiosną, gdy odwiedziliśmy pałac (zamek), słynna Brama Wybrańców na  terenie Muzeum Zamkowego w Pszczynie była  trakcie  prac remontowo-konserwatorskich. **

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Sala lustrzana (Nikon D850)

*/ I połowie XV wieku w Pszczynie lokowano murowany, obronny zamek, który w 1433 roku – silami straży zamkowej i miejscowych watażków - odparł najazd husytów...

**/ Remont rozpoczęto w grudniu 2021 roku. Projekt zakłada  wykonanie adaptacji i aranżacji pomieszczeń skrzydła wschodniego budynku Bramy Wybrańców,   z przeznaczeniem na sklep muzealny;  dodatkowo podjęto prace renowacyjne elewacji oraz remont dachu. Zakończenie inwestycji planowane jest w I połowie  2023 roku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Sala lustrzana

Brama Wybrańców – nadal w remoncie (zwana też budynkiem "warty"). Warta, została wybudowana w roku 1687 a projekt opracował znany architekt Consilio Milius, budynek zaś wzniesiono w miejscu dawnych ruin z 1629 roku. Nad bramą widnieją herby fundatorów: hrabiego Baltazara Promnitza i jego żony Emilii Agnieszki von Reuss. W tamtym czasie Brama Wybrańców służyła straży pałacowej, a doszukując się typowo wojskowej nazwy powiemy tylko tyle, że dotyczyła wyłącznie  tzw. wybrańców, czyli grona kandydatów (z reguły wojskowych) mających pojęcie o posługiwaniu się bronią.***

***/ pewne podobieństwa możemy zauważyć wśród Gwardii Szwajcarskiej, pierwszej przybocznej straży papieskiej...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Sala lustrzana

Straż pałacowa została zlikwidowana dopiero w 1875 roku, a w budynek ten przeznaczono na inne cele.

Oficyna Dworska – tuż obok Bramy Wybrańców natkniemy się na Oficynę Dworską wzniesioną na przełomie XVII/XVIII w. Tu były stajnie i mieszkania dla służby. Obecną formę oficyna zyskała w 1869 roku, po gruntownym remoncie przeprowadzonym wg planów architekta Aliviera Pavelta (pełnił funkcję nadwornego architekta Jana Henryka XI Hochberga (1857-1907).  

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Brama Wybrańców i Oficyna Dworska

Zamek w Pszczynie - księżna Daisy
Aktualna linia rezydencji wzorowana jest na francuskich pałacach, głównie dzięki wspomnianej już rodzinie Hochbergów. Dlaczego taki wybór? Jednym z powodów była najprawdopodobniej księżna Daisy, dokładnie ta sama, która była baronową także na  zamku w Książu.

Jej historia jest bardzo ciekawa, zwłaszcza ta dotycząca ostatnich dni księżnej, która musiała opuścić rodowy zamek w Książu po rozpoczęciu II wojny światowej. Tam w Książu k. Wałbrzycha szykowano rezydencję dla samego Adolfa Hitlera, a baronową zwyczajnie... wyrzucono bez możliwości powrotu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie i charakterystyczne magnolie (ulubione krzewy księżnej Daisy)...

Maria Teresa Oliwia Cornwallis-West (krótko: Daisy von Pless ) pochodziła z niezbyt bogatej,  angielskiej rodziny. Jako  18-letnia dziewczyna nie wniosła praktycznie nic w posagu, za wyjątkiem czarującej osobowości i antycznego piękna opisywanego przez św. Tomasza z Akwinu czy Albrechta Dürera.

Daisy w 1891 roku oddała swą rękę, ortodoksyjnemu,  trzydziestoletniemu księciu Janowi Henrykowi XV Hochbergowi  von Pless, jednemu  z najbogatszych książąt w Niemczech. Wtedy księżna nie zdawała sobie sprawy, że jej małżeństwo z bogatym – wtedy sekretarzem ambasady niemieckiej – było typową transakcją handlową.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie 

Książę Hochberg podczas podróży poślubnej do Paryża kupił młodej żonie legendarny (ponoć kilkumetrowy) naszyjnik z czarnych pereł, który po jej śmierci w Wałbrzychu zaginął (dokładniej - został rozszabrowany przez hieny cmentarne).
Para, prosto z Paryża, przyjechała do Pszczyny, która nie wywołała  efektu „wow” u młodej mężatki, dlatego oboje zdecydowali, że na stałe osiedlą się w Książu, w zamku rodowym Hochbergów.  Sielanka nie trwała jednak długo, księżna rozwiodła się z mężem w grudniu 1922 roku, otrzymała jednak Książ i małą rentę od męża. Zmarła dzień po swoich urodzinach w 1943 roku i została pochowana – najpierw w pałacowym mauzoleum – a później szczątki przeniesiono na cmentarz ewangelickim w Szczawienku (dziś już nie ma śladu bo jej grobie).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie - Salon wielki

Czy księżna była szczęśliwa? To podchwytliwe pytanie, ale spójrzmy na dzisiejsze celebrytki szukające milionerów.  Dla  nich  zwykle liczą się pieniądze, miłość jest chyba na drugim planie. Niestety, księżna nie przywiązywała zbyt dużej wagi do pozostawionego jej majątku, była filantropką, pracowała nawet na rzecz potrzebujących, poprosiła o pracę pielęgniarki w Berlinie. Najstarsi wałbrzyszanie pamiętają księżną z jak najlepszej strony, to taka księżna Diana "Królowa ludzkich serc".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie - Salon myśliwski księcia

Co po niej pozostało? Z całą pewnością pamięć. W Pszczynie nawet jest jej ławeczka wykonana z brązu. Podobno jej dotknięcie przynosi szczęście, ale pewnie więcej powiedzieliby o tym mieszkańcy Pszczyny - szczęściarze,  iż mają taką patronkę i do tego zamek.

Początku zamku w Pszczynie 
Choć myślimy o pałacu, w obiegowej opinii nadal mówi się o zamku w Pszczynie. Jego początki sięgają bowiem... XI wieku. W tamtym okresie – umówmy się – była strażnica, raczej nieprzypominająca klasycznego zamku (zameczku z bajki). Z kolei XI wiek to czasy na ziemiach polskich rodu Piastów. Książęta piastowscy postanowili wznieść gród, strażnicę, fortyfikację – całość miała strzec szlaku handlowego łączącego Morawy z Rusią Kijowską. Pamiętajmy, że Pszczyna (i jej pierwotny zamek) – zgodnie z wolą Piastów – miała też spełniać  funkcję myśliwską, co w XX wieku kultywował jego ostatni właściciel książę Hochberg.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Przed zamkiem w Pszczynie - ławeczka ks. Daisy. Księżna była znana z działalności charytatywnej oraz pacyfistycznych poglądów. Ławeczkę wykonał Joachim Krakowczyk, absolwent  Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu na zlecenie miasta. Ławeczkę odsłonięto w 2009 roku.

Na przełomie XIV i XV wieku zamek  myśliwski w Pszczynie staje się własnością Heleny Korybutówny, która poślubiła Jana II Żelaznego, księcia raciborskiego (1407 r.).   
- Z jej inicjatywy, otrzymany od męża zameczek, poddany został gruntownej przebudowie. Z małego obiektu stworzono obronną budowlę wyposażoną w dwa budynki, dwie wieże, mur i wał obronnym. Do tego dołączyła jeszcze fosa i most zwodzony – czytamy w podroztrwa.pl

Książęta cieszyńscy już w XVI wieku stracili płynność finansową i nowym właścicielem zamku został węgierski potentat Aleks  Thurzo. Dziś powiedzielibyśmy tylko, że zainwestował sporo pieniędzy, inni powiedzą, że wyprał "kasę".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie od strony parku...

Już z tego krótkiego opisu można wnioskować, że zamek w Pszczynie często zmieniał swoich właścicieli. Rok 1765 to kolejna zmiana, tym razem ród Promnitzów ( z Dolnego Śląska) staje się właścicielem włości. To oni, w istotny sposób, zmienili (wspomniany wcześniej) gotycki zamek obronny w siedzibę magnacką, przy czym zamek stracił walory obronne.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Zamek w Pszczynie od strony parku...

Pożary w roku 1679 i 1737  sprawiły, że ponownie odbudowany zamek już stracił całkowicie cechy obronne i stał się typowa siedzibą magnacką;  w wielu opracowaniach dodawany jest wątek  - barokową siedzibę magnacką.
Kolejnymi właścicielami  zamku w Pszczynie zostali przedstawiciele rodu Anhalt-Köthen-Pless. Zamek - umówmy się - będący już pałacem z zespołem pałacowo-parkowym i tzw. zwierzyńcem dotrwał niemal do naszych czasów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zamkowa para kaczek krzyżówek, wita gości...

Powiedzieliśmy „niemal”, bo kolejny ród książąt Hochberg von Pless zmienił ponownie bryłę zamku. Pałacowe komnaty, nowatorskie ogrzewanie, czy wspomniana wcześniej  "Sala lustrzana" budziła podziw gości przebywających na zamku (pałacu). Jednym z nich był cesarz Wilhelm II podczas I wojny światowej.

Po I wojnie światowej Pszczyna wróciła do Polski, a o jej przyłączeniu do Macierzy  zadecydował plebiscyt po III powstaniu śląskim. Przypomnijmy, po II wojnie światowej zamek nie ucierpiał aż nadto, a jego wyposażenie, cenne zbiory, dewocjonalia, obrazy nawet nie zostały zniszczone (rozkradzione) przez Armię Czerwoną czy  szabrowników.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / 

Zamkowe (pałacowe) wnętrza
Praktycznie wszystkie najważniejsze komnaty pokazujemy na zdjęciach. Jeśli traficie tu we wtorek, to już powinniście być szczęśliwi – to dzień bezpłatnego zwiedzania, oczywiście w muzealnych kapciach, bez możliwości robienia zdjęć z fleszem. Panie opiekujące się przepięknymi wnętrzami subtelnie  zwracają uwagę na duże torby, także fotoreporterskie - chodzi o bezpieczne przejście w korytarzach i przy oglądaniu cennych mebli oraz ceramiki.  Nie róbmy z tego problemu, pamiętajmy, iż niemal wszystkie komnaty z przełomu XIX i XX wieku mają oryginalne wyposażenie (tak przynajmniej twierdzą pracownicy).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  sypialnia cesarza

Jak powiedzieliśmy wcześniej - w trakcie II wojny światowej - pałac nie został uszkodzony (zbombardowany),  aczkolwiek powybijane szyby, dziury w dachu czy niemal nietknięte wyposażenie po bytności Armii Czerwonej,  to ewenement na skali zniszczeń w powojennej Polsce. Jako ciekawostkę podajemy, że w bibliotece Muzeum Zamkowego w Pszczynie można obejrzeć Biblię Marcina Lutra (tzw. weimarska);  wydanie z 1708 r. Dzieło wydrukował Johann Andrea Endter’s Sell Sohn und Erben w Norymberdze. Na podstawie badań stwierdzono,  że starodruk był częścią biblioteki książąt pszczyńskich z linii Anhalt-Köthen-Pless.

Wspomnieliśmy o księżnej Daisy, która mieszkała w komnatach pałacowych i nawet pisała pamiętniki. Dziś puryści doszukują się niepełnego wykształcenia księżnej, która ponoć robiła kardynalne błędy w swoich pamiętnikach pisanych w ojczystym języku (po angielsku).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Księżna wspomina w swoich pamiętnikach przyjazd ważnych gości do rezydencji. Ponoć podjazd był wyłożony specjalną mieszanką betonu, która tłumiła stukot żelaznych obręczy kół powozów. Dla bardzo ważnych gości wykładano czerwony dywan, jak podczas rozdania Oscarów w Los Angeles. Dodatkowo  na przybycie gości bito w dzwon, a lokaj w liberii otwierał drzwi  powozu, drugi – drzwi główne do pałacu. Dziś zastanawiamy się, czy wtedy też gości witały kaczki krzyżówki, jak te na zdjęciu maszerujące po  dziedzińcu zamkowym.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Już na samym początku zwiedzania piękne schody i gobelin z XVII wieku, który był prezentem od carycy Katarzyny II;  to już robi wrażenie. Następnie szerokim  korytarzem wchodzimy do najpiękniejszej komnaty zamkowej "Sali Lustrzanej", która w 2014 roku przechodziła istotne konserwacje (zawiesia żyrandoli i mechanizm ich podnoszenia). Powiemy szczerze, tak przepięknej sali (komnaty) trudno doszukać się na polskiej mapie pałaców, zamków i ogrodów.****

****/ Prawdopodobnie tak wyposażona sala istniała w Kamieńcu Ząbkowickim, pałacu Marianny Orańskiej. Dziś pałac jest pieczołowicie odrestaurowany, po wojnie wywożono tą najcenniejsze eksponaty, alabastrowe chody czy marmurowe płyty do odbudowywanej Warszawy (Pałac Kultury i Nauki).

Apartament ks. Hochberga  składa się  z czterech pomieszczeń: sypialni, gabinetu, salonu myśliwskiego (trofea przywiezione z Afryki) oraz salonu narożnego. Warto dodać, że do  zamku  w Pszczynie przyjeżdżała arystokracja z całej Europy na polowania. Jednym z najważniejszych gości był cesarz Niemiec Wilhelm II, który przyjeżdżał na odpoczynek i wspomniane polowania (żubry i jelenie) własnym pociągiem.

 W Sali lustrzanej (wcześniej była tu jadalnia) uwagę zwracają ogromne,  oryginalne kryształowe lustra przywiezione z Paryża.  Tu podejmowano ważnych gości, serwując wykwintne dania (z dziczyzny). Podobno pałacowa kuchnia słynęła z wyszukanych dań według francuskich przepisów kulinarnych. Dziś śmiało dalibyśmy szefowi kuchni słynną gwiazdkę Michelin – a może nawet dwie. O koncertach, jakie tu dawali wirtuozi skrzypiec i fortepianu tylko nieśmiało nadmieniamy.

Dziś także odbywają się tu koncerty, w których w roli głównej występowali: Hanna Banaszak, Włodzimierz Nahorny, Kałudi Kałudow, Martin Garcia Garcia i wielu innych znakomitych mistrzów muzyki.  Aczkolwiek do dziś szefowie Muzeum Zamkowego w Pszczynie czekają na Rafała Blechacza i jego recital fortepianowy.

Wspomnieliśmy wcześniej o cesarzu Wilhelmie II. Dla niego przygotowano osobne salony, sypialnię i łazienkę; może całość nie  jest tak okazała jak w Wilanowie, ale cesarz nie skarżył się na zaniedbania czy niewystarczające luksusy...

 

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.