Obiecaliśmy podczas pobytu w Beskidzie Niskim powrócić do miejsca kultu św. Jana z Dukli. W sanktuarium i klasztorze oo. bernardynów z XVIII w. przebywał nasz papież, znajduje się tu wiele pamiątek po ojcu św., to wreszcie jeden z najcenniejszych ośrodków kultu św. Jana z Dukli.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak tu dotrzeć?
Wystarczy wybrać malowniczą trasę z Iwonicza Zdroju. Niestety, obowiązuje tu zakaz poruszania się (tą wąską drogą, brak skrajni, bardzo wąsko) dla samochodów powyżej 3,5t oraz autobusów – aby dojechać do Dukli (ok. 17 km przez Cergową). Wjeżdżając do Dukli od razu znaki poinformują nas o kierunku prowadzącym do sanktuarium. Tam jest duży parking (bezpłatny jeszcze) i żabi skok do świątyni, która jest widoczna już od rogatek miasta. Można też samochód zaparkować przy rynku, ale aktualnie jest w remoncie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ołtarz główny sanktuarium
Nieco dłuższa trasa to droga nr 19, wiedzie przez Miejsce Piastowe (rondo), kilka kilometrów dalej znajdziemy stację Orlenu (planowane jest uruchomienie punktu ładowania aut elektrycznych).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ołtarz główny, stalle, ławki wykonali snycerze rzeszowscy: Kazimierz Krementowski i Maciej Czyżewski...
Krótka historia tego miejsca kultu św. Jana z Dukli
Nie jest to kościół aż nadto stary, ale dzięki hojności Józefa Mniszcha – właściciela Dukli ofiarowany Bogu.* Ten pierwszy, ale drewniany kościółek powstał na wzgórzu już w 1741 r. Co ciekawe, jego syn Jerzy August okazał się równie hojnym darczyńcom i wybudował w latach 1761-1977 murowany kościół, jak i klasztor oo. bernardynów. Prace budowlane wykonano pod okiem Jana Zydla z Rzeszowa, mistrza murarskiego.
*/ Projekt świątyni wyszedł prawdopodobnie spod rąk arch. Leopolda Andrysa, nadwornego mistrza Jerzego Augusta Wandalina Mniszcha – fundatora kościoła
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kilka lat później świątynie nawiedził pożar, który strawił zarówno kościół, jak część domu zakonnego. Mozolnie, ale jednogłośnie mieszkańcy Dukli pomogli w odbudowie; to co dziś widzimy pochodzi z przełomu XIX i XX w. Warto docenić istniejące do dziś polichromie wykonane przez mistrza Tadeusza Popiela.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Późnobarokowa fasada świątyni
Okazała, późnobarokowa fasada kościoła z dobudowanymi wieżami (i dzwonami), przyozdobionymi barokowymi hełmami została wykończona dopiero w 1777 roku. Gdy przybyli tu ojcowie bernardyni - zmuszeni do opuszczenia Ukrainy (Lwowa), przywieźli ze sobą szczątki św. Jana z Dukli. Wówczas świątynię rozbudowano w latach 1890-1902, a relikwie świętego złożono w dobudowanej kaplicy - dziś św. Jana z Dukli. Równocześnie zakonnicy wznieśli, przy pomocy społeczeństwa i darczyńców, przyległy budynek klasztoru.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tron papieski
Według przewodników, wnętrze kościoła posiada cechy neorenesansowe z podwójnymi pilastrami i kolumnami wspierającymi gzyms z belkowaniem. Nawa główna posiada półkoliste arkady, a wnętrze nakryto sklepieniami krzyżowo-kolebkowymi.
Wyposażenie wnętrza wprawdzie pochodzi z XVIII w. i przełomu XIX/ XX w., ale było remontowane – posiada cechy późnobarokowe i neorenesansowe.* W sanktuarium nie ma jednego wiodącego stylu architektonicznego, ale dziś nie chodzi o styl, tylko mit św. Jana.
*/ Według przewodników w latach 1899-1904 budowla została zmodernizowana w stylu neorenesansowym
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / organy z prospektem organowym pochodzą z XX wieku, wykonano je w pracowni Aleksandra Zydla ze Lwowa. Nie były modernizowane...
W Kościele rzymsko-katolickim jest kilku Janów, dlatego przy każdym z nich używa się przydomka, nazwiska, albo nazwy miejscowości z której pochodził.
W środku kościoła znajdziemy kilka cennych dzieł podkarpackich mistrzów. Dla przykładu ołtarze w nawach głównych pochodzą z XVIII w. (w stylu rokoko). Kaplica św. Jana z Dukli jest zamykana kratą, ale tu - jakże często - udzielane są sakramenty chrztu św. Jak wspomnieliśmy znajdują się tu doczesne szczątki świętego, przeniesione tutaj w 1974 r. z kościoła bernardynów w Rzeszowie.* Cennym wyposażeniem są tu cztery konfesjonały późnobarokowe z XVIII w. Na ścianach wewnętrznych sanktuarium znajdziemy epitafia wykonane z marmuru, przedstawiające hrabiowskie rody: głównie Mniszchów i Potockich (XVIII w).
*/ Na ołtarzu kaplicy św. Jana z Dukli mamy srebrną trumienkę, gdzie złożono relikwie świętego. Do 1946 roku znajdowała się ona w kościele bernardynów we Lwowie, po wojnie w Rzeszowie, od 1974 roku w sanktuarium w Dukli
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Kaplica św. Jana
JPII w Dukli
Tuż przed kanonizacją świętego Jana (1997r.) Duklę nawiedził ojciec święty Jan Paweł II. Spędził tu noc z 9 na 10 czerwca, o czym przypomina pokój papieski, są też liczne pamiątki po papieżu. Dla chętnych istnieje możliwość zwiedzenia pokoju papieskiego; tron papieski umieszczono po prawej stronie ołtarza głównego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Kaplica św. Jana
Krzyż pojednania
Przed sanktuarium znajduje się Krzyż Pojednania. Figura poświęcona jest ofiarom wojen a stylizowany krzyż oraz postać Jana Pawła II i św. Jana z Dukli mają przypominać drogę do świętości obu ważnych postaci Kościoła.
Wcześniej w tym miejscu był pomnik upamiętniający bitwę o Przełęcz Dukielską, jedna z najbardziej krwawych bitew II wojny światowej, gdzie zginęło ponad 200 tys. żołnierzy (rosyjskich, niemieckich, czeskich, węgierskich). Ciężkie działo samobieżne na postumencie, które zaciągnięto tu długo przed wizytą JPII znajduje się na terenie pałacowym (pałac Tarnowskich).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak wspomnieliśmy, a dniach 9-10 czerwca 1997 r. ziemię dukielską nawiedził Jan Paweł II. 9 czerwca odwiedził sanktuarium, a następnego dnia podczas mszy św. w Krośnie dokonał aktu kanonizacji św. Jana z Dukli.
Ciekawostki o św. Janie z Dukli
Jan z Dukli, to postać wyjątkowa, szczególnie bliska historii Kościoła katolickiego. Praktycznie wszyscy zastanawiają się, dlaczego wybrał drogę pustelnika, a życie oddał Bogu? Cóż, tak chciał...* W młodości jednak pokazał, że potrafi siłę zwyciężyć modlitwą i wstawiennictwem do Boga. Sienkiewicz w "Potopie" poświęcił sporo miejsca innemu zakonnikowi, przeorowi Jasnej Góry, ks. Kordeckiemu. Tymczasem o Janie z Duli, tak naprawdę wiemy niewiele, nieco więcej powiedział papież Klemens XII w procesie beatyfikacyjnym (1733). Dlaczego tak późno (św. Jan zmarł prawdopodobnie w 1484 roku we Lwowie)? Nie ma jednej, jedynej odpowiedzi...
*/ Warto przy okazji odświeżyć sobie pamięć i wysłuchać świetnej piosenki "Żyłem jak chciałem", Stachursky
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto jednak przypomnieć, że podczas najazdu tatarskiego na Lwów w 1473 roku, kiedy garstka oblężonych obrońców klasztoru bernardynów traciła już nadzieję, zakonnik wyszedł do walczących i pobłogosławił ich Najświętszym Sakramentem. Zwyciężyli!
Zanim wstąpił do zakonu franciszkanów, w swojej górskiej pustelni pokutował, żył jak chciał, nie zapomniał jednak o matce. Niestety, przekazy mówią, że nie poznała syna, pustelnika, kaznodziei. Podobno wygoniła go z domu wyzywając od żebraków. To był impuls – wstąpił do zakonu franciszkanów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
My odwiedziliśmy jedno z kilku miejsc dobrowolnego odosobnienia św. Jana - to pustelnia na wzgórzu Zaśpit (dawniej Korodół) niedaleko wioski Trzciana. Dziś to miejsce kultu, poświęcone przez JPII, słynące z uzdrowień, łaskami płynące. Pustelnia św. Jana powstała dużo, dużo później, po śmierci bernardyna - wstąpił później to tego zakonu, gdyż franciszkanie nie żyli w ascezie (takiej jaką sobie wymarzył). Według pielgrzymów, miejsce to otacza kult św. Jana, a Kościół uznał pustelnię za miejsce objawień. Przypomnijmy jednak, iż do dziś nie uznano objawień w Medjugorie za zgodne z prawdami wiary. Nie inaczej było z o. Pio, który został kanonizowany dopiero w 2002 roku (34 lata po śmierci zakonnika).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Niezależnie od stanu posiadania i wiary pielgrzymują tu do pustelni św. Jana ludzie (turyści, kuracjusze sanatoriów) z całego świata, o czym mogliśmy przekonać podczas naszego pobytu. Cóż, nie widzieliśmy wprawdzie, żeby ktoś przybył o kulach a wyszedł stąd na własnych nogach, ale wiele podziękowań za doznane łaski można wyczytać z księgi dziękczynnej wyłożonej w kościółku. Wpis, z prośbą o zdrowie dla najbliższych zawarł tam sam JPII (wtedy jeszcze ks. Wojtyła). Zatem, to nie mit czy kit, jak mówią młodzi; wiara jest powierzeniem się tajemnicy większej od człowieka.
Przypomnijmy, że niewierny Tomasz, później św. Tomasz dotarł aż do Indii, głosząc Ewangelię. Tam oddał życie za wiarę (do dziś czczony jest jako patron Indii).
"Brak wiary w siebie jest chorobą. Jeśli stracisz panowanie nad tym, wątpliwości staną się twoją rzeczywistością" - John Flanagan, "Płonący most"
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com