Z Łeby do Grąbkowa jest ok. 47 km, ze Słupska jeszcze bliżej. W poszukiwaniu pałaców Kaszub Północnych zajechaliśmy do Grąbkowa. Wieś, jak wieś, ale ma pałac, do tego z intrygującą historią. Pierwsze wrażenie nie było piorunujące, bowiem zieleń, pałacowy basen, a przede wszystkim dość słabo rozreklamowany pałac nie wywołał efektu wow. Ale tak było na początku, później wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki byłych właścicieli. A było ich sporo...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawi tego, co jest w środku weszliśmy na pałacowe pokoje. Spory pokój przyjęć (sala herbowa, z 75- calowym telewizorem, kominkiem i herbem b. właścicieli), recepcja, przepiękne zabytkowe schody, wiszące zegary, bibeloty i historia godna przeniesienia na plan filmowy. Tuż za naszymi plecami pojawił się pan w sile wieku, grzecznie zapytał o powód naszej wizyty. Zrewanżowaliśmy się równie grzecznie, czekając, co będzie dalej. Od słowa do słowa, zaciekawił nas odpowiadając, iż jest właścicielem tego pałacu. Zaproponował kawę, do tego ze śmietanką. Usadowił nas w zabytkowych (dobrze odrestaurowanych) szezlongach z widokiem na kilkuhektarowy park.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Oczywiście przedstawiliśmy się i nakreśliliśmy pokrótce cel naszej wizyty... rekonesans, bo dawne pałace odzyskujące blask to nasza druga pasja, po motoryzacji. Niewykluczone, że zostalibyśmy tu na dłużej, ale we wrześniu pałac był – mówiąc najprościej – nieczynny. Co więcej, zaprzyjaźnione ekipy filmowe kręciły tu historyczne spoty. To taka moda, którą już mogliśmy się zapoznać podczas zwiedzania jednego z najstarszych zamków w Polsce we Wleniu. Tam też ekipa filmowa kręciła historyczne spoty...
- Może za rok oddamy do użytku pozostałe pokoje, kuchnię i pałacowe plenery – powiedział pan Kazimierz, człowiek wielu pasji, koneksji, miłośnik sztuki
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Z ochotą przyjęliśmy zaproszenie. Właściciel od razy nadmienił, że sprawy dotyczące historii tego miejsca zna w niepełnym zakresie i od razu wspomniał o żonie (współwłaścicielce). Nie mogło być inaczej, gdyż jego żona jest mocniej osadzona temacie historii sztuki, do tego jest architektem, malarką, a jej obrazy wisiały w kameralnym pokoju naprzeciwko recepcji. Ładne! To pani Karolina Maria Gołębiowska szuka inspiracji, odkrywa zapomnianą historię, chce tu stworzyć prawdziwy raj na ziemi.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pałac Grąbkowo
Podobno już w roku 1277 wymienieni byli bracia: Bisbraunus, Tezlaus i Gneomarus de Grumbkow. Grąbkowo było główną siedzibą tego rycerskiego rodu do końca XVI wieku. Po nich majątek znajdował się w posiadaniu innych znanych rodów pomorskich o których za chwilę...
Nazwę Grąbkowo - ponoć - językoznawcy wywodzą od rosnących tu grabów. Według dociekań pani Karoliny, region ten (w dorzeczach rzeki Łupawy) zasiedlony był przez osadników (rolników) już kilka tysięcy lat temu. Najprawdopodobniej było to największe na Pomorzu osadnictwo pasterzy, którzy zajmowali się także rolnictwem, rękodziełem, a nawet produkcją miodów pitnych. Dziś właściciele pałacu także wykorzystują te wartościowe gleby pod uprawę ekologicznych zbóż.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Taki pałac, pomyśleliśmy, to musi być majątek, do tego kilkuhektarowy park, spokojne miejsce, sielanka dla gości. Cóż, z błędu wyprowadził nas właściciel, który powiedział, że jeszcze kilkanaście lat temu takie zapuszczone perełki można było kupić całkiem tanio. Problem w tym, co to znaczy tanio? Rozmawialiśmy z właścicielem z dwóch różnych perspektyw, to tak, jakby filozofować o kanonie piękna czy niedawno zwróconym Polsce obrazie Józefa Brandta „Wyjazd na polowanie”. Dla jednych to tylko kawałek płótna, dla znawców obraz wart - co najmniej - 2 mln złotych!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / fragment rafy koralowej...
Pan Kazimierz próbował nam powiedzieć, jak wielu kolekcjonerów, ludzi biznesu, a nawet oszustów pojawia się w tych stronach w poszukiwaniu właśnie takich pałaców. Dziś to dobra lokata kapitału, sposób na życie, moda na sukces. Nie ukrywajmy, pan Kazimierz Stępniak był dawnej na liście najbogatszych Polaków wg Forbesa, dziś nie chce zbyt głośno mówić o tym wydarzeniu. Chętnie za to pokazuje swój pałac, a o historii znacznie więcej powiedziałaby jego żona, która była w tym czasie na wernisażu w okolicach Szczecina.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto przy okazji dodać, że wiele takich palców, zamków choćby na Dolnym Śląsku (i Śląsku) ma nowych właścicieli i dostało nowe życie (pałac Roztoka, Kamieniec Ząbkowicki, Kliczków, Wojanów, zamek Książ, Grodziec, Karpniki czy pałac Staniszów).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Taki pałac to skarbonka, czasem bez dna
W pałacu nadal jest sporo pracy, aby przywrócić tę substancję, zapuszczoną, wręcz zniszczoną po b. kombinacie PGR. Rewitalizacja obiektu według oryginały i zaleceń konserwatora zabytków jest trudnym zadaniem, ale z pewnością ożywi moce produkcyjne całego gospodarstwa, folwarku, w tym samego pałacu. Właściciele już uczynili z tego miejsca atrakcję turystyczną, dążą - jak wspomnieliśmy - do ekologicznych upraw zbóż, a przy okazji chcą wypromować tę ostoję polskości popartej udokumentowaną historią. Takie szczytne cele popieramy, dlatego piszemy o Grąbkowie więcej, znacznie więcej niż można znaleźć w przewodnikach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nieco historii
Pierwsze wzmianki o Grąbkowie pochodzą z okresu panowania księcia pomorskiego Ericha (Eryk I Pomorski, książę pomorski z dynastii Gryfitów; 1382-1459), który – dziś powiedzielibyśmy – był „ojcem chrzestnym,” osadników Grumbkowa (dawna nazwa wsi), Runowa, Żychliny i Roganic. Z 1457 r. (najprawdopodobniej) pochodzi nadanie dla Piotra Grąbkowskiego, który jako lenno otrzymał wsie: Grąbkowo, Runowo, Życzlin i Poganice. Później było wielu właścicieli, między innymi Klaus von Massow, von Böhn, rody Paweleców, Plumpe i Stojentin, potomkowie Piotra Grąbkowskiego (w tym Joachim Ernst von Grumbkow).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rodowe nazwiska niewiele nam mówią, świadczą jedynie o majątku byłych właścicieli i szlacheckim pochodzeniu. O jednym z nich zaś było głośno podczas wojen napoleońskich. Wyprzedzamy nieco fakty, gdy mowa o wyjątkowym właścicielu tego folwarku - to gen. Gebhard Leberecht von Blücher, który pokonał Napoleona, doprowadził też do przywrócenia Prusom pozycji jednej z największych militarnych potęg Europy. Na koniec swojej kariery żołnierskiej uzyskał tytuł feldmarszałka i przyczynił się do abdykacji Napoleona w 1814 roku. Niestety, nie wiemy w jakich latach był właścicielem folwarku (podobno niezbyt długo), ale za swoje zasługi dostał od cesarza pałac w Krobielowicach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W latach 1797 - 1804 właścicielem majątku zostaje kolejny wojskowy mjr Gebhardt von Blanchem, ale niewiele inwestuje. Jednak dzięki kolejnemu właścicielowi baronowi Georgowi Ludwigowi Fabianowi von Puttkamerowi (lub Jerzy Ludwik Fabian) Grąbkowo stopniowo zyskiwało na prestiżu. Baron Puttkamer nakazał budowę okazałego pałacu w 1818 roku. Inne źródła podają, że jedynie przeprowadził głęboką modernizację, gdyż pozostawił południowe skrzydło i solidne fundamenty w niemal oryginalnym stanie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Niezależnie od źródeł, to co widzimy dziś jest imponującą, niemal ukończoną (wyremontowaną) według oryginału wizytówka pałacu Puttkamerów. Stylem, aranżacją wnętrz pałac nawiązuje do późnobarokowych rezydencji jakich było wiele w Prusach i Wielkopolsce. Jednym się to podoba, innym przeciwnie. Od początku XX wieku do do 1945 r. majątek należał do rodziny Livonius*, później pałac i zabudowania przejął PGR Grąbkowo. Niestety, pozostawił to gospodarstwo i pałac w opłakanym stanie. Przypomnijmy, że podobne historie dotykały także pałace (zamki) na Dolnym Śląsku np. Wojanów, Bożków czy Roztoka.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
*/ Livoniusowie uwielbiali różnego rodzaju nowinki techniczne; jako pierwsi w okolicy posiadali samochód marki Protos (niemiecka marka samochodów produkowanych w latach 1898–1926 w Berlinie); rodzina prowadzono wzorowe, ekologiczne plantacje warzyw i owoców. Posadzili również morwę, a liśćmi karmili gąsienice jedwabnika. . Na tyłach parku, w okazałej cieplarni hodowano wymagające odmiany róż (m.in. królową róż herbacianych Marechal Niel), chryzantemy i fiołki alpejskie. W przestronnych piwnicach znajdowała się również duża winiarnia, pomieszczenia na zapasy, przetwory owocowe, beczki z kiszoną kapustą oraz tzw. pakamery do przechowywania jabłek. / źródło: Karolina Maria Gołębiowska, architekt, palacgrabkowo.pl/
Przedwojenną sielankę przerwał kataklizm II wojny światowej. Małżonkowie von Livonius nie posłuchali rad swych bliskich i nie zgodzili się na opuszczenie swojego ukochanego domu. Artur von Livonius (70 lat), przypłacił tę decyzję życiem, po wkroczeniu Armii Czerwonej. Luiza, przeżyła męża o kilka lat, pochowana ją na starym (nieczynnym) cmentarzu, na górującym nad okolicą wzniesieniu Bromberg.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pałac Grąbkowo - idealne miejsce na wesela i przyjęcia okolicznościowe
Gospodarze zapraszają do świeżo odrestaurowanego założenia pałacowo-parkowego w Grąbkowie, niedaleko Słupska. Oferują 8 sal z oryginalnym wystrojem, pokoje hotelowe, sale balowe mogące pomieścić 200 weselników (w tym 22 pokoje 2-4 os). Zapewniają doskonałą kuchnię* oraz oprawę artystyczną uroczystości. Pałac otoczony 6 ha parkiem z 200- letnim drzewostanem, stawami i basenami. Dojazd ze Słupska 25 km, w bezpośrednim sąsiedztwie trasy Słupsk-Gdańsk.
*/ Obsługą gastronomiczną większych imprez, zajmuje się słupska restauracja i kawiarnia „Atmosphère”. Słynie ze znakomitej, podobno najlepszej w tym mieście kuchni. Być może już wkrótce można będzie to zweryfikować. Warto dodać, że pałac ma b. wysoką ocenę wg Google 4,7. Nasza ocena: 5 gwiazdek/ 5 możliwych.
Dziś ma nowych właścicieli, którzy przywracają folwarkowi, pałacowi, ogrodom należny im blask. Tu już odbywają się inscenizacje historyczne, bale przebierańców z dawnej epoki, warsztaty plastyczne, imprezy okolicznościowe (w tym przyjęcia i sesje ślubne), wernisaże. Kolejne pomysły zakręconych gospodarzy nadal czekają na realizację.
- przeczytaj także:
- Pałac Krobielowice – powstał jak Feniks z popiołów
- Zamek Roztoka powoli wstaje z kolan: warto zwiedzić i ofiarować cegiełkę na jego rewitalizację
redakcja autoflesz.com