Kontynuujemy opowieść o polskich zamkach, pałacach, miejscach wartych zwiedzenia. Wakacje to wymarzony okres, aby dokładniej, z czerniakowskim luzem, zachwycić się takimi obiektami na mapie Polski. Jeśli na dokładkę akcenty motoryzacyjne stają się dodatkową atrakcją – to już lepiej być nie może. My tylko trochę pomagamy.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przed kilkoma dniami Lexus Polska zaprosił dziennikarzy motoryzacyjnych na premierowy pokaz najnowszej serii F- Sport w przepięknym kompleksie pałacowym w Chlewiskach k. Szydłowca. Zanim przejdziemy do dania głównego, czyli najnowszej serii: GS 450h, CT 200h F-Sport, GS 250 F-Sport RX450h - słów kilka o zespole pałacowo-parkowym w Chlewiskach.
Pałac Odrowążów – posiadłość Manor House
Historia tego przepięknego miejsca sięga XII wieku, dociekliwi powiedzą iż tylko dwie komnaty z portalem i piwnicami. Zgoda! Pewne jest, że w średniowiecznych inskrypcjach znajdujemy zapis, że pierwotnie pałac był siedzibą bogatego rodu Odrowążów. Potomkowie przyjęli nazwisko Chlewickich, stąd nazwa wioski Chlewiska. wiecej: http://zamki.res.pl/chlewiska.htm/
Byliśmy tu kilka lat temu na prezentacji Seata Exeo. Już wówczas, miejsce to robiło piorunujące wrażenie. Obecnie do dyspozycji gości stoi otworem Pałac Odrowążów, Stajnia Platera z XIX w., termy zamkowe, SPA, gabinety odnowy, Łaźnia Rzymska i sale konferencyjne. Ponadto można zwiedzać oranżerię pałacową, zabytkowy park czy ujeżdżalnię dla koni pełnej krwi. Szczególnie godnym polecania jest basen nowej ery, Ery Wodnika.
Basen nowej ery – Ery Wodnika
Jak zachwalają właściciele Zespołu Pałacowo-Parkowego to pierwszy w Polsce, piąty na świecie basen z jonami srebra! Nawet na wzgórzach Dylewskich Dr Ireny Eris jeszcze nie ma takiej niespodzianki. Sprawdziliśmy, krystalicznie czysta woda, specjalnie dotleniana i podgrzewana. Nie ma tu chemii i chloru znanego z wielkomiejskich pływalni. Fachowcy od basenowego obstalunku mówią krótko – nadtlenek wodoru i jony srebra pozwalają zapomnieć o bólach kręgosłupa.
Jednym słowem, po takim szaleństwie, wcierki z Viprosalu są zbędne. A czego nie ma, jeszcze nie ma – choćby takich masaży jak u Dr Ireny Eris (nie znaczy to, że nie ma w ogóle). Dlaczego to podkreślamy, bo ci co gnają na motocyklach mogą znacznie więcej powiedzieć o dolegliwościach kręgosłupa i strzykaniu w kolanach. Miastowi i wszyscy ci, co do stacji benzynowej za rogiem podjeżdżają (po papierosy) Lexusem, niewiele wiedzą o tych przypadłościach.
Wróćmy jeszcze na chwilę do zbawiennej wody z jonami srebra. Basen wkomponowano w Oranżerii Łaźni Rzymskich – to pierwszy, jak wspomnieliśmy, obiekt w Polsce, w którym zastosowana bezchlorowa, innowacyjną, bardzo zdrową dla człowieka metodę uzdatniania wody, oparta na nadtlenku wodoru stabilizowanym jonami srebra. Wierzymy na słowo pani z obsługi, że w efekcie końcowym nie ulatniają się tu żadne szkodliwe związki chemiczne, a jedynie tlen i woda. Osobliwy charakter tego miejsca utrzymuje drewniana zabudowa z modrzewia syberyjskiego.
Krystalicznie czysta, bezzapachowa woda z jonami srebra nie wywołuje żadnych alergii, natomiast chroni i pielęgnuje skórę. Jedno jest pewne, zbytniej przesady w tym nie ma. Warto spróbować, a dalsza jazda Harleyem będzie możliwa nawet do Polańczyka w Bieszczadach. Jako ciekawostkę dla dociekliwych podajemy, iż w Łaźniach Rzymskich codziennie udostępniane są dwie dwugodzinne sesje: popołudniowa sesja w kostiumach kąpielowych i wieczorna sesja... "Strefa Nagości". Już na sama myśl robi się gorąco!
Specjały tutejszej kuchni - sushi
Delicious! krzykną Anglicy. Raj dla podniebienia. Tutejsze smakołyki, polędwice, sałatki, a na deser piwo i markowe herbaty smakują wcale nie gorzej niż w restauracji Magdy Gessler. Możemy porównać, bo smakowaliśmy pyszności w jednym i drugim przybytku. Gdzie lepiej, Czytelnicy mogą już zagłosować.
Niespodzianką przygotowana przez Organizatora Lexus Polska było… sushi. Jeśli myślicie, że misternie przyrządzone smakołyki z japońskim chrzanem wasabi wystarczyło zgrabnie pałaszować pałeczkami, to jesteście w błędzie. Mistrzowie kuchni japońskiej uczyli dziennikarzy (i dziennikarki) kilku sposobów przyrządzani tego przysmaku. Wychodziło różnie, ale smakowało tak samo pysznie. Jak nam powiedział jeden z mistrzów kuchni japońskiej, zwyczajnie – po polski – nawet pół roku może trwać nauka przyrządzania tego przysmaku. Po chwili dodał: (…) dla najzdolniejszych!
Świetny pomysł, takie samo wykonanie, niezapominane wrażenie. O serii F-Sport już za chwilę w oddzielnym materiale. Zarówno sushi, jak i Lexusa nie można podawać na deser.












