Zamek w Bolkowie zimą – ciekawostki z piekła rodem!

Planując marszrutę na Kamieniec  Ząbkowicki do pałacu Marianny Orańskiej (z Kotliny Jeleniogórskiej) mijamy niejako -  po krętej drodze - Bolków. Warto zatem podjechać pod zamek, zostawiając samochód na strzeżonym parkingu. Zwiedzanie zimą ma swój urok, zwłaszcza gdy szczypiący mróz i skrzypiący pod stopami śnieg zmusza do energicznej wędrówki na tzw. Zamkowe Wzgórze. W średniowieczu zrzucano tu z urwiska przestępców, darując im haniebną karę przez powieszenie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Zamek w Bolkowie (niem. Bolkoburg) to ulubione miejsce pieszych wędrówek, jak również coroczne miejsce festiwalu Castle Party. Sam zamek, a w zasadzie ruiny w stanie umocnionym, lokowano na wysokiej górze (Zamkowe Wzgórze - niem. Burgberg, 396 m n.p.m.,). Urwiste zbocze, od strony Nysy Szalonej, przechodzi  w łagodny wschodni stok, aż do granic  miasta. Charakter obronny warowni próbowano w przeszłości sprawdzać kilkakrotnie, nie zawsze się udawało. Jak dotąd niewielu interesowało się wnętrzem, sztolniami czy górą Ryszarda - my z ciekawości tu wrócimy...

Łyk historii
Nieudokumentowane źródła podają lokowanie warowni na górze zamkowej już w IX w. z rozkazu pogańskiego księcia niejakiego Bolecka (ok. 807 r.). Zamek wznoszono etapami, a jego  pierwszym elementem była kamienna wieża wzniesiona w najwyższym punkcie wzgórza.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Z kolei udokumentowane wzmianki o zamku pochodzą z 1277 r. gdzie legnicki książę Bolesław II nadał stosowne dekrety lokalizacyjne. Bolesław II Rogatka zwany Łysym niezbyt dobrze zadbał o warowny zamek na Pogórzu Sudeckim (brak inwestycji). Dlatego dalszą rozbudowę podjął jego syn Bolko I Surowy, książę świdnicko-jaworski. Do końca XIV w.  zamek nie był obiektem większych ataków w celu jego zdobycia. Co ciekawe, w połowie XIV w. zamek podłączono w system fortyfikacji miejskich, dziś można to dokładnie zweryfikować od strony parkingu. Prywatne posesje niemal sąsiadują z umocnionymi ruinami.

Zamek miał wielu właścicieli
Meandry historii dość łagodnie obeszły się z zamkiem, aż do 1392 r. gdy przeszedł na własność królów czeskich. Wojny husyckie także ominęły zamek, choć miasto zostało splądrowane i podpalone;  ale w 1463 r. Jerzy z Podiebradów,  król czeski osadził w  zamku  Jana z Czernej, burgrabia  okazał się typowym watażką. Świdniccy i wrocławscy mieszczanie i kupcy sfinansowali wyprawy na bolkowskie włości, a  Jana powieszono. Zamek przeszedł wtedy pod władanie króla Węgier Macieja Korwina.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W 1490 (lub 1491 roku),  po śmierci Korwina,  na wzgórza zamkowe nacierał z powodzeniem Kazimierz II, książę cieszyński, ale oddał zdobycz jako lenno dla Władysław II Jagiellończyka, króla Czech. Solidna  budowla lokowana na wysokiej skarpie dawała odpór nieproszonym harcownikom, ale do czasu.

Na mocy dekretu  króla Ferdynanda, na początku XVI w. zamek przekazano wrocławskiemu biskupowi – na dożywotnie władanie. Dzięki mecenatowi, w latach 1539-1540 zamek zostaje gruntownie przebudowany według projektu Jakuba Parra, lombardzkiego architekta. Powiększono wtedy dziedziniec zamkowy z bastejami, umocniono warowny mur, a wieżę i budynki zwieńczono attyką.

Przyspieszmy nieco bieg historii. Od 1596 r. zamek przychodzi w ręce rodu Zedlitzów, o reputacji dalekiej od ideału. W okresie wojny 30-letniej zamek obronił się przed atakami żołnierzy gen. Stahlhanscha. Dopiero w 1646 roku Szwedzi - pod dowództwem  gen. Wittenberga - zdobyli bastion.

W 1703 roku zamek przechodzi w ręce cystersów z Krzeszowa i rozpoczynają się  gruntowne zmiany wnętrz zamkowych. - W roku 1703 otrzymali go wraz z 13 wioskami w zamian za pożyczkę w wysokości 142 tys. talarów udzieloną rodzinom Schaffgotschów i Zedlitzów – pisze Witold Papierniak w opracowaniu dot. Krzeszowa.

W 1810 roku miasto Bolków, jak i przyległy zamek przechodzą na własność  pruskiego skarbu państwa (edykt dot. sekularyzacji ). Jak to zwykle bywa, gdy nie ma gospodarza, mienie popada w ruinę. 107 lat administrowania cystersów, to był bardzo dobry okres dla miasta i twierdzy. Później pożary i silne wyładowania atmosferyczne z piorunami pomogły dziełu zniszczenia. W efekcie rajcy miejscy zezwolili na częściową rozbiórkę murów obronnych w celu pozyskania materiałów budowlanych (podobno na budowę dróg). Znamy to z wielu zamków i pałaców Dolnego Śląska, które służyły za źródło materiałów i kruszywa dla odbudowywanej Warszawy!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Zamek dalej podupadał, a napływający eksploratorzy i poszukiwacze przygód pogłębiali destrukcję budowli (np. rosyjscy żołnierze po wojnie napoleońskiej szukający skarbów w lochu głodowym). Nic nie znaleźli, ale zniszczyli fundamenty, fragmenty wieży, precjoza.

II wojna światowa
Od 1939 roku, po dojściu Hitlera do władzy zamek stał się własnością III Rzeszy, jak niedaleki Książ czy Kamieniec Ząbkowicki. Więźniowie z obozu Gross-Rosen budują tu  podziemne przejście (niewykluczone, że przejścia)  pomiędzy zamkiem w Bolkowie i Świnach. Mieścił się tu ośrodek badawczy i administracja tajnych zakładów firmy Vereinigte Deutsche Maschinenwerke produkującej podzespoły  lotnicze (między innymi żyroskopy do rakiet V2, a także siatki maskujące).

Ciekawostki
W październiku 2000 r. szczecińskie przedsiębiorstwo eksploracyjne przeprowadziło na terenie warowni próbne badania georadarowe, na okoliczność ukrycia tu Bursztynowej Komnaty. Hipoteza nie potwierdziła się, ale odkryto podziemne sztolnie, zasypane w pospiechu na początku 1945 roku.

Obecnie działa tu muzeum za sprawą założonego na początku XX w. Bolkowskiego Towarzystwa Opieki nad  Zabytkami. Ciekawostką zamku w Bolkowie są plenery, które od 2001 roku służyły filmowcom podczas kręcenia filmu „Wiedźmin”.

Kolejną ciekawostką, dość mocno eksponowaną, w kręgach mieszkańców jest hipoteza o skarbie, rzekomo złożonym tu przez Niemców. Esesmani rozstrzelali więźniów ukrywających w sztolniach skarb III Rzeszy, a wyjścia korytarzy zasypali i zabetonowali. Z kolei wg eksploratorów (w tym p. Bojko) szukających podziemnych korytarzy w bolkowskiej Górze Ryszarda, to nie skarb III Rzeszy tylko zrabowane dzieła mistrzów malarstwa z okolic Dolnego Śląska, złote naczynia i kosztowności, precjoza.

Oficjalnie nie podejmowano już prób georadarowych potwierdzających istnienie zasypanych sztolni. Jednak najstarsi mieszkańcy twierdzą, ze samozwańczy eksploratorzy badali ten teren jeszcze w czasach głębokiego PRL-u. Sporo informacji na ten temat miał posiadać b. premier Jaroszewicz, który jednak został bestialsko zamordowany wraz z żoną. Czy to kolejna półka szafy pancernej płk Lesiaka? To tylko hipotezy, które nadal czekają na weryfikację, jak "Złoty pociąg".

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.