Rząd, b. minister Nowak, jak również PKP Intercity chwaliło się (i nadal chwali) Pendolino. Z tego chorału wyłamał się jedynie minister od drogich zegarków. Dziś nie ma ministra, nie ma też obiecanej poprawy stanu technicznego na kolei.
fot. autoflesz.com
Podzielenie PKP na ponad 42 spółki odbija się czkawką, ale warto przy okazji pochylić się nad sentencją: (...) Rzeczpospolita, to postaw czerwonego sukna... (Henryk Sienkiewicz "Potop").
Na razie jest cisza przed burzą, niemal wszyscy czekają co zrobi min. Bieńkowska mająca zarówno władzę, jak i unijną kasę. Z kolei - ładnie brzmi ale nie jest do śmiechu - ponad 130 mln euro długu mają PKP SA. Pan prezes Jakub Karnowski zapowiada, że w ciągu kilku lat sprywatyzowanie niektórych spółek i wejście na giełdę pozwoli wyjść na prostą. Problem jest jeden - coraz mniej pasażerów chce jeździć pociągami. Nie mamy danych, jak to wygląda w PKP Cargo, ale kolej nie przewozi tylu towarów co kiedyś.
250 mln pasażerów w 2013 roku
W 2013 roku, ponad 250 milionów pasażerów przewiozły wszystkie spółki kolejowe w Polsce. To mniej o ok. 4 mln w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Pasażerów przejmują inni przewodnicy (PKS, prywatni przewoźnicy, a przede wszystkim Polski Bus).
Przypomnijmy, że w 1990 r. pociągami jeździło 790 mln pasażerów rocznie, ale wtedy były jeszcze PKP (faktycznie Polskie Koleje Państwowe). Słabnącą kondycję mają zarówno Przewozy Regionalne, jak i PKP Intercity. Zdaniem analityków tej sytuacji nie odmieni kupione za ciężkie pieniądze Pendolino czy obiecywana każdego roku poprawa czystości wagonów, a przede wszystkim... toalet. Polacy chcą normalności, punktualności i bezpieczeństwa od przewoźnika; dziś nadal jest Sajgon. Sytuację na kolei porównuje się nawet do PLL LOT i słynnego już zakupu Dreamlinerów. Czy słusznie?
Szkolnictwo zawodowe
Sporym błędem po 1989 roku było zbagatelizowanie szkolnictwa kolejowego. Przypomnijmy, że niemal na potęgę likwidowano Technika Kolejowe i ZSZ. Dziś niemal 60- letni specjaliści nie mają następców, a sami nie "wdrapią" się na słupy trakcyjne. Zaniedbano też szkolenie maszynistów i nastawniczych, a brak kadry o specjalności „Drogi i mosty kolejowe” powoduje przyspieszone bicie serca podczas mijanki na takim obiekcie. Wystarczy powiedzieć, że jeden z głównych mostów kolejowych na Brdzie (most Wschodni) w pobliży Dworca Głównego w Bydgoszczy nie był remontowany od czasów II wojny światowej.
Co wybrać - podróż koleją czy jazdę autobusem. Autostrady są za drogie!
Wróćmy na chwilę do Euro 2012. Miało być pięknie, przejeźdnie i po europejsku, wyszło jak zwykle. Jeszcze w okresie PRL-u można było nawet dojechać pociągiem z Ustrzyk Górnych do Cisnej czy z Gdańska do Olekszyna k.Gniezna. Dziś pozostały tylko chaszcze i spróchniałe podkłady kolejowe, szyny już dawno sprzedano na miejscowym złomie.
Autostrady, owszem budujemy, ale są za drogie. Co więcej, mocno opóźnione w stosunku do planu na Euro 2012. Całkowicie zaniedbano flotę starych, ale sprawnych parowozów, bo niby plują zanieczyszczenia do atmosfery. Zgoda, tylko iż w Rosji, a nawet Stanach Zjednoczonych stoją na ZW (zapasie wojennym).
Czy jest rozwiązanie tego szachowego patu?
Jednym z takich posunięć mają być koleje aglomeryczne np. BiT City pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem. Kolejne, to turystyczne atrakcje mp. modernizacje linii kolejki wąskotorowej (Żnin-Biskupin) czy Bieszczadzka Kolejka Leśna.
Kolejne rozwiązania sypia się jak z rogu obfitości, wystarczy pojechać do bydgoskiej PESY, największego producenta pojazdów szynowych w tej części Europy. To tu praktycy, a nie pomazańcy z partyjnego rozdziału, wiedzą co i jak zrobić. Wystarczy posłuchać...
redakcja autoflesz.com