Minister Antoni Macierewicz już czuje, że tym razem grunt pali się jemu pod nogami. Po raz kolejny próbuje odwrócić kota ogonem, oskarżając zdymisjonowanych dowódców – mówiąc oględnie - o nieudolność. Czas pokaże kto ma rację, problem jednak jest większego kalibru niż sądzono – prezydent Andrzej Duda już postawił ultimatum, albo zaprzysiężenie zrekonstruowanego rządu – bez min. Macierewicza, albo brak podpisu prezydenta. Impas trwa... a dziennikarze dmuchają w balon, jak przed każdym meczem polskiej reprezentacji.
fot. Thierry Charlier AFP
"Złoty fundusz" - raczej złota pomyłka
Sytuacja wydaje się patowa, a sprytny minister od "naprawy armii" już wymyślił plan awaryjny mówiąc o jakimś "złotym funduszu", który zdaniem pana ministra był oficjalnie wpisany w dokumenty dot. ścieżki rozwoju kadrowego oficerów Wojska Polskiego. "Złoty" to już był, ale pociąg, który okazał się wielką porażką panów Piotra Kopera i Andreasa Richtera.
Otóż minister, po raz kolejny się myli, w armii nawet przed b. min. Siemoniakiem i Klichem nie było czegoś takiego. Jeśli już, to istniał „Fundusz przyspieszonego rozwoju”, co potwierdził gen. Polko.
O tym powinien wiedzieć szef resortu, a nie prostować swoje rewelacje na temat „złotego funduszu” w programie red. Rachonia „Minęła dwudziesta”. To mniej więcej taka pomyłka, jak reanimacja przez Forda modelu Edsel. Wtedy, w kampanii reklamowej brał udział Bill Cosby i Frank Sinatra, a do każdego sprzedanego modelu oferowano żywego... kucyka. Dziś takim "kucykiem" - z całym szacunkiem - miała być podkomisja smoleńska. Podobnie jak w 1957 roku, tak i teraz nie wypaliło! Pan minister miał wiele takich niewypałów w ciągu dwóch lat na zajmowanym stanowisku. Dotąd, jak saper wierzył w swoją nieomylność...
O czym to świadczy, o złych doradcach ministra i totalnej niewiedzy na zajmowanym stanowisku. Dziś nawet wspomniany wcześniej gen. Polko, dotąd lojalny w stosunku do partii rządzącej, wręcz ironizuje poczynania szefa resortu. Przypomnijmy jedynie, że sam był w "Funduszu przyspieszonego rozwoju” i migiem awansował z majora na generała.
Awanse szybsze niż jazda Pendolino
Dziś jeszcze szybciej szef resortu podpisuje wnioski awansowe. Medialnie nie wygląda to najlepiej, bo dziennikarze z mainstreamowych mediów wytykają ministrowi choćby ostatnie awanse - z kaprala na pułkownika, a jeszcze szybciej z... podpułkownika na generała (choć oficjalnie to prerogatywa Zwierzchnika Sił Zbrojnych). Podobnie postąpił minister z panią rzecznik, awansując ją w trybie szybszym niż jedzie Pendolino - z majora na podpułkownika. To boli kadrę nie tylko oficerską, ale zdymisjonowanych generałów, współtowarzyszy broni.
Oczernianie generałów to już norma - młodzi będą lepsi
Źle się stało, że po raz kolejny, w świetle kamer, szef resortu oczernia zdymisjonowanych generałów.
- Odeszli generałowie, którzy się nie sprawdzili bądź, którzy nie byli zdolni podjąć takiego wyzwania, jakim jest budowa silnej armii dla polski niepodległej. Przyszli młodzi oficerowie, to oni przejmą w przyszłości dowództwo nad polską armią - powiedział podczas ostatniej prezentacji dokonań szef MON
Dodajmy jedynie, że w tym fachu, młodość nie zawsze przynosi dobre rozwiązania. Przypomnijmy jedynie kariery wielkich właścicieli firm motoryzacyjnych np. Giovanni Agneli b. prezes Fiata, który przeszedł wszystkie szczeble kariery zawodowej zanim rządził jednym z największych koncernów motoryzacyjnych przez ponad 30 lat. Mówiąc wprost nie był ustawiony na świeczniku, jak aptekarz z Łomianek czy inny pupil Edmund Janniger.
Pan minister ma kompleks PRL-u
- "Złoty fundusz" - taka instytucja oficjalnie wpisana była w dokumenty. Istniała, by promować aparat komunistyczny - powiedział szef MON Antoni Macierewicz w dzisiejszym programie "Minęła 20" w TVP Info
W jakich dokumentach taki zapis istniał, minister już nie odpowiedział. Widać, że styl pracy, wygłaszanie patriotycznych przemówień, stawianie hipotez (np. w pracach podkomisji smoleńskiej czy rzekome przekazanie "Mistrali" Rosji przez Egipt „za dolara”) a nie twardych dowodów wychodzi, a raczej uchodzi bezkarnie. To już są wypowiedzi szkodzące polskiej racji stanu, a pani premier do końca broniła swojego charyzmatycznego ministra – jak niepodległości.
Minister ma kompleks PRL-u, podzielił armię, a teraz wymyślił „złoty fundusz”, przypisując kolejną łatkę poprzednim ministrom obrony, ze szczególnym "wyróżnieniem" gen. Jaruzelskiego.
- Pan Siemoniak próbował ją odbudować (przyp.red. złoty fundusz), na szczęście do tego nie doszło. To jest instytucja PRL-owskiej armii, która miała ukształtować na przyszłość osoby wierne systemowi komunistycznemu - przekonywał
Szef resortu obrony zapytany o konkretne osoby powiązane ze "złotym funduszem" nie chciał podawać nazwisk.
- Nie chodzi o nazwiska, a raczej o to jak Sowieci przygotowywali się do sprawowania kontroli nad Polską - powiedział
Finansowanie innych podmiotów - zakup niekontrolowany
Całej reszty konfabulacji ministra wysłuchał red. Rachoń. Szkoda tylko, że nie zapytał szefa resortu o kolejny blamaż w sprawie baterii "Patriot”, które według resortu miały kosztować 30 mld dolarów, a po wstępnych negocjacjach Amerykanie postawili cenę prosto z kosmosu – 70 mld dolarów! To już nie jest porażka, to klęska na polu walki.
W przyszłym roku na wydatki związane z obronnością kraju zaplanowano łącznie kwotę 41,1 mld PLN (2,0 proc. PKB planowanego w 2018 roku), czyli aż o 3,79 mld PLN (10,2 proc.) wyższą, niż zapisano w tegorocznej ustawie budżetowej. Krytycznie należy ocenić finansowanie z budżetu MON wydatki na służby MSWiA czy zakup samolotów dla VIP-ów. /źródło: dziennikzbrojny.pl/
Przypomnijmy też, że "Program modernizacji Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Biura Ochrony Rządu w latach 2017-2020”, w żadnym miejscu nie wspomina o resorcie obrony w tym finansowaniu. Ponadto, jeszcze w maju br., Krajowa Izba Odwoławcza orzekła, iż Inspektorat Uzbrojenia MON naruszył przepisy dot. zakupu z wolnej ręki (trzy samoloty Boeing 737).
„Zgodnie z prawem, stosując tryb zamówienia z wolnej ręki, Inspektorat Uzbrojenia powinien wykazać, że dostawy mogą być świadczone tylko przez jednego wykonawcę z przyczyn technicznych o obiektywnym charakterze albo z przyczyn związanych z ochroną praw wyłącznych” – czytamy w oświadczeniu KIO /źródło: RP.pl z 4 kwietnia br./
Na styku prezydent- MON iskrzy - prezydent stawia twarde warunki
Antoni Macierewicz odniósł się – a raczej sprytnie zbagatelizował problem - dotyczący „spięcia” pomiędzy prezydentem a jego osobą.
- Nie biorę w tym udziału (...) Musimy realizować pewne procedury i w ramach praworządności musimy się do nich dostosować - powiedział
Za kilka dni może tygodni sprawa powołania nowych ministrów i najprawdopodobniej nowego premiera stanie się faktem. Czy – mimo wszystko – charyzmatyczny minister – pozostanie na stanowisku? Do tej pory był niezatapialny, ale prezydent postawił twarde warunki prezesowi Kaczyńskiemu.
Co do samej obsady premiera też jest sporo niejasności i spekulacji. Jarosław Kaczyński mógłby wykonać ten sam manewr co z b. premierem Marcinkiewiczem, ale już wcześniej było wiadomo, że ma problemy ze zdrowiem (dokładniej z kolanami, co wypaplał do mediów marszałek Karczewski). To w świetle opinii lekarskiej uniemożliwia częste podróże i pełną dyspozycyjność na tym stanowisku. Ponadto, jak mantra, wisi nad prezesem zła aura z poprzedniego okresu kierowania rządem. Słupki poparcia, dziś tak chętnie naświetlane przez dziennikarzy „Wiadomości’, pewnie popłyną z biegiem Wisły. Ale prawda też jest taka, iż nie ma na scenie politycznej zjednoczonej opozycji. Reanimacja PO i Nowoczesnej nie przynosi skutku, lewica nie istnieje, a zwalczające się dwa programy telewizyjne "Szkło kontaktowe' i "W tyle wizji" grają w... pokera. Można tylko dodać, iż psychologia pokera przyjmuje dwie formy - pierwsza to zrozumienie motywacji i cech swoich przeciwników, druga to zrozumienie samego siebie. Jeśli poznacie ich zachowanie i mentalne "tellsy" będziecie już wiedzieli kto mówi prawdę, a kto blefuje...
Przypomnijmy na koniec jeszcze jeden element tej układanki. Oficjalnie min. Macierewicz jest superwizorem podkomisji smoleńskiej, która też dostała ultimatum. Jej czas się skończy, do wiosny przyszłego roku. Czy to może jeszcze uratować – niestety słabnącą – pozycję szefa resortu obrony?
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie – tak przecież śpiewał Tilt!
- przeczytaj także:
- Dobre 2Lata - min. Macierewicz się chwali, czy słusznie?
- Na szczytach władzy iskrzy – prezydent nie widzi współpracy z min. Macierewiczem
- Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego zakończony - kolejna nietrafiona decyzja min. Macierewicza?
- Dokumenty przetargowe w sprawie Caracali były w posiadaniu osób nieuprawnionych?
- MON rzutem na taśmę podpisał umowę na dostawę statków powietrznych dla rządu
- Od F-16 do najnowocześniejszego myśliwca na świecie - F-35. Zmiana stanowiska w sprawie dozbrojenia Sił Powietrznych RP
redakcja autoflesz.com![]()
