To nasze kolejne spotkanie z jednym z najpiękniej odrestaurowanych zamków w Kotlinie Jeleniogórskiej. Być może konserwatorzy zabytków poprawią, iż to najpiękniej odrestaurowany zamek w Polsce. Oba stwierdzenia są poprawne, ale najlepiej zweryfikować to samemu zostając gościem hotelowym, gdyż jest to jedyny sposób, aby móc zajrzeć do wnętrz zamkowych. Okazja przednia, gdyż nastał dość ciepły okres Złotej Polskiej Jesieni.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Byliśmy w tym miejscu kilkakrotnie, dziś z dumą przecieramy oczy. Wtedy była to ruina pamiętająca dawne ślady z przeszłości. Dziś Zamek Karpniki został gruntownie odrestaurowany przez nowego właściciela, który podjął się karkołomnego dzieła odbudowy. Z pewnością nie miał łatwego zadania, lecz posiadał wizję i misję do spełnienia.
Inwestycja wymagała sporych wysiłków i wkładu finansowego, ale tak naprawdę liczą się efekty, które zobaczycie na załączonych zdjęciach.
- Ten obiekt miał to szczęście, że nie został podzielony na mieszkania na przykład dla pracowników PGR-u. Bo to zwykle wiązało się z doprowadzeniem do kompletnej ruiny - mówi Jacek Masior, właściciel, który kupił zamek w 2009 roku
Zacznijmy od historii
Materiał otrzymaliśmy z najbardziej wiarygodnego źródła, za co bardzo dziękujemy paniom Agnieszce i Jowicie z hotelowego działu sprzedaży.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Początki Zamku Karpniki owiane są wieloma legendami. Jedna z nich głosi, że zamek został wzniesiony przez zakon templariuszy w 1160 r. Świadczyć ma o tym fakt, iż templariusze wznosili zamki lub obronne folwarki na planie kwadratu, otoczone murami z niewielkimi wieżami. Ponadto, budowle te otoczone były fosą i naturalnym lub sztucznym zbiornikiem wodnym. Dziś, po odbudowie, jak również częściowej rewitalizacji parku i zbiorników wodnych widać to doskonale.
Tajemniczości dodaje informacja, że w XIX w. hrabina von Reden z pobliskiego Bukowca otrzymała od właścicieli Karpnik, do swojego przypałacowego parku studnię zwaną „Studnią Templariuszy”, która niegdyś stała na zamkowym dziedzińcu. Hipotezę tę mogą potwierdzić inne opracowania dotyczące templariuszy na Dolnym Śląsku.*
*/ Andrzej Zieliński „Tajemnice polskich templariuszy”
Jan Wieczorek – Zamek w Lipie, dzikiesudety.blogspot.com
Na przestrzeni wieków zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli, należał do wielu znamienitych rodów śląskich, m.in. do Schaffgotschów oraz Zedlitzów. Zarządzany był nawet przez cystersów mieszkających w niedalekim Opactwie Krzeszów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pod obecną XIX-wieczną dekoracyjną powłoką w stylu neogotyckim wyraźnie czytelna jest renesansowa rezydencja, która powstała z inicjatywy rodu von Kanitz na przełomie XVI i XVII w. Zamek otrzymał wówczas kształt czworoboku z wieżą i wewnętrznym dziedzińcem.
Drewniany most zwodzony został zastąpiony kamiennym, którego forma rozpoznawalna jest przez pielgrzymujących tu gości i turystów. Po obu stronach wejścia powstały pomieszczenia ze sklepieniami łukowymi, które ozdobione zostały sztukaterią. W izbie przy bramie, po prawej stronie wejścia, podziwiać można - po rekonstrukcji - renesansowe zdobienia: rozety, gwiazdy, maski ludzkie, które w klasyczności rysunku wskazują na włoską proweniencję (przest. pochodzenie).
Przebudowa rezydencji została ukończona w 1603 r., o czym świadczy napis na zachowanym portalu wmurowanym w ścianę zewnętrzną od strony fosy. Tekst informuje o tym, że budowa Zamku Karpniki rozpoczęta została przez stryja Friedricha von Kanitz, a dokończona przez ojca Eliasa. Christoph Friedrich zadbał o wystrój, fosę, mury, odnowienie wieży i rozbudowę zamku.
Wyprzedzamy nieco rys historyczny, aby w tym momencie podać dość istotny szczegół. W 1993 r. doszło do aktu wandalizmu, szabrownicy odkuli ten renesansowy portal i przygotowali do wywiezienia. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, portal udało się uratować przenosząc go w bezpieczne miejsce.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1822 r. dobra karpnickie nabywa brat króla pruskiego książę Wilhelm wraz z małżonką księżną Marianną. Pod rządami pary z królewskiego rodu Hohenzollernów Zamek Karpniki doświadcza prawdziwego rozkwitu, a Kotlina Jeleniogórska rozsławiona zostaje w całej Europie. Bezpośrednio po zakupie dokonano pierwszych prac remontowych, których celem było przystosowanie zamku do potrzeb rodziny książęcej. Od strony dziedzińca, na wysokości pierwszego piętra, powstała galeria w stylu neogotyckim, która umożliwiła oddzielne wykorzystanie poszczególnych pomieszczeń połączonych ze sobą w amfiladzie.*
*/ amfilada - kilka sal lub pokoi usytuowanych jeden za drugim, połączonych ze sobą przejściami na jednej osi, na przestrzał. W architekturze polskiej amfilada występowała w dworach i pałacach barokowych oraz klasycystycznych
Kolejna przebudowa miała miejsce w latach 40-tych XIX w. i nadała budowli neogotycki wygląd. Projekt przebudowy przypisuje się nadwornemu architektowi rodziny królewskiej K.F. Schinklowi. To według jego pomysłu ujednolicono wygląd zamku, zrównano wysokość poszczególnych budynków, dodano krenelaże (zębate zwieńczenie średniowiecznych murów obronnych i baszt, służące do osłony łuczników) znane ze średniowiecznych budowli. Zamek jest trzykondygnacyjną budowlą na planie czworoboku, z dziedzińcem wewnętrznym (nadającym się na kameralne występy wokalne, prezentacje, koncerty, premiery). Na fasadzie frontowej, nad ostrołukowym wejściem w stylu neogotyku, znajduje się wykusz (fragment budynku o rzucie poziomym w kształcie prostokąta) zwieńczony blankami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Prace budowlane nadzorował Friedrich August Stüler, wybitny uczeń Schinkla, który zajął się również przebudową pałacu królewskiego w pobliskich Mysłakowicach. Jednak sam książę Wilhelm, który okazał się utalentowanym rysownikiem, miał bezpośredni wpływ na projekty architektoniczne.
Historia jednej pocztówki
Wspomnieliśmy, iż zamek był posiadłością królewską, a w XIX w. na masową wręcz skalę wytwarzano różnego rodzaju pamiątki z wizerunkiem tej posiadłości, romantycznie przeglądającej się w lustrze parkowych stawów – porcelanę, szkło, wazony oraz niezliczone ilości pocztówek. Jedna z nich, nietypowa, bo przedstawiająca wnętrze zamkowe, prezentuje paradny, reprezentacyjny korytarz parteru skrzydła południowego. Wyraźnie widać w głębi schody prowadzące do zamkowych komnat, po lewej stronie drzwi wyjściowe na dziedziniec, po prawej wejście do pokoju – obecnie Apartamentu Renesansowego oraz meble i elementy dekoracyjne: siedzisko, poroża, zbroję rycerską, obrazy.
fot. fot. Zamek Karpniki
Nie widać jednak renesansowych belek stropowych, które obecnie są wyeksponowane. Zostały one celowo zakryte w dobie baroku. Powodem były, z jednej strony względy estetyczne, z drugiej praktyczne. Zmieniło się myślenie o wystroju wnętrz i XVI-wieczne zdobienia stały się jedynie reliktem przeszłości. Aspekty praktyczne silnie powiązano z bezpieczeństwem, elementy drewniane zakrywano w obawie przed pożarami. Dzięki tej właśnie pocztówce datowanej na koniec XIX w. udało się odtworzyć charakter pomieszczenia, prezentowanego w galerii. Jest coś jeszcze, pięknie odrestaurowane, malowane stropy są dodatkową ozdobą korytarza i przypominają o czasach świetności rodu von Kanitz, których ambicją była przebudowa zamku na renesansową rezydencję. Dodajmy, dobrze rozpoznawalną pod obecną neogotycką powłoką.
Stan obecny, po kilkuletniej odbudowie
Nie ukrywamy, że serce rośnie na widok tak starannie odrestaurowanego zamku, z pedantyczną wręcz starannością, studiowaniem starych rycin, a nawet pocztówek. Odtworzono niemal całe wyposażenie, jak: witraże i piece z książęcych apartamentów, a także stolarkę okienną. Renowacji poddano meble, pozostałą stolarkę oraz sztukaterie; odtworzono złocenia oraz zabytkowe wyposażenie. Na sufitach pomieszczeń reprezentacyjnych odtworzono ponad szesnaście tysięcy złotych gwiazdek.
A to wszystko dzięki pasji oraz chęci pozostawienia tego wyjątkowego miejsca dla potomnych. Obecny właściciel Jacek Masior, biznesmen z Górnego Śląska ma kilka pasji, z całą pewnością jedną z nich jest rekonstrukcja takich skarbów Dolnego Śląska, jak Zamek Karpniki. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pan Masior to także miłośnik starych, oldskulowych motocykli. Co najmniej kilka znajdziemy w zamku, m.in. przy wejściu do recepcji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawostki
W czasie II wojny światowej przechowywano tu cenne obrazy i malowidła. Podobnie jak Pałac Paulinum w Jeleniej Górze, zamek Karpniki był jednym z magazynów Dolnego Śląska. Niestety nie ma dokładnego opracowania, jakie skarbu polskiego dziedzictwa narodowego mogły się tu znajdować. Ze źródeł prof. Lorentza dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, a później prof. Witolda Kieszkowskiego wiemy, że takich magazynów jak Paulinum było więcej.
Niewątpliwie najcenniejszy, XVI-wieczny obraz pędzla Hansa Holbeina „Madonna burmistrza Meyera”, został ukryty w karpnickim zamku przez ostatniego właściciela księcia Ludwiga von Hessen. Spadkobiercy zdecydowali się w 2011r. sprzedać płótno prywatnemu kolekcjonerowi za ponad 40 milionów euro.
Podczas II wojny światowej zamek był jednym z miejsc skatalogowanych przez Günthera Grundmanna (tzw. skrytki), okręgowego konserwatora zabytków Dolnego Śląska. Wspomniany książę von Hessen przywiózł do Karpnik wiele dzieł sztuki z bombardowanego Darmstadt. Sądził, że tu będą bezpieczne. Można jedynie przypuszczać, że wszystkie znalazły się w posiadaniu Grundmanna.
Wspomnieliśmy o konserwatorze zabytków Dolnego Śląska. Okazuje się, że w przeciwieństwie do hipotetycznych informacji na temat „Złotego pociągu”, tzw. lista Grundmanna istnieje na pewno. Cześć skrytek odnaleziono, brakuje jedynie skarbów. Skrytki o których wspominamy powstały, by uchronić dzieła przed zniszczeniem lub dewastacją podczas działań wojennych. Znajdowały się w dolnośląskich pałacach, dworach, zamkach czy kościołach. Miejsca ukrycia skarbów Grundmann spisał w zaszyfrowanej wiadomości (ostatnia z 21 czerwca 1944 roku). Mówi się także o drugiej liście, zawierającej zaszyfrowane za pomocą nazw ptaków informacje o kolejnych ukrytych dziełach, ale nie ma na to twardych dowodów.
fot. Zamek Karpniki, Polskazdrona.pl
Na wspominanej liście Grundmanna znajdują się między innymi takie obiekty jak: Pałac Paulinum, zamek Grodziec, Krzeszów, Lubomierz, Mysłakowice, Roztoka, Kiełczyn, Cieplice czy opisywany Zamek Karpniki. Jak wspomnieliśmy, ten ostatni był według dostępnych źródeł magazynem zrabowanych dzieł sztuki (od maja 1945 roku). Dziś trudno ustalić, czy Armia Czerwona penetrująca zamek znalazła cenne dzieła. Z całą pewnością szukano ich dość intensywnie!
Pewne jest także to, że część dzieł sztuki, przewieziono w początkowym okresie PRL-u do Warszawy, do Muzeum Narodowego, a szabrownicy dokonali kolejnego dzieła zniszczenia.
W tych okolicznościach, należy podziwiać to, co obecnie oddano dla potomnych. Choć nowy właściciel założył sobie, iż to właśnie miejsce będzie kameralnym hotelem z restauracją i SPA a nie kasynem gry, należy tylko przyklasnąć pomysłowi, motywacji i zaangażowaniu.
Karpniki długo czekały na wizjonera
Mamy porównanie, bo byliśmy tu w czasach, gdy wiatr hulał w zagrzybionych alkowach z powybijanymi oknami. W tym czasie było co najmniej kilku chętnych na tę rezydencję, ale ogrom zniszczeń przerażał nawet takich gigantów jak Jan Kulczyk.
fot. Zamek Karpniki
Wróćmy jeszcze na chwilę do okresu powojennego. W tym właśnie okresie w zamku mieścił się Uniwersytet Ludowy, który miał być kuźnią talentów i przygotowywać młodzież do działalności kulturalno-oświatowej na terenach wiejskich. Pomysł przedni, ale nie wydał owoców. Obiekt stopniowo popadał w ruinę. W latach 50. XX w. zorganizowano jeszcze Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci, ale już w 1973 r. stan obiektu był tak zły, że wychowankowie musieli go opuścić.
Podobnie było z innym obiektem Pałacem Łomnica, który zamieniono na szkołę, ale zapominano o inwestycjach i renowacjach. Cóż, postępująca dewastacja, szabrownictwo, poszukiwanie skarbów było już na porządku dziennym. To cud, że w końcu znalazł się inwestor, który doprowadził to magiczne miejsce do stanu, jaki pokazujemy na zdjęciach.
Dolnośląscy eksploratorzy mówią jeszcze o jednej ciekawostce dotyczącej tego miejsca. Podobno istnieje tajemne (podziemne) przejście do pałacu w Mysłakowicach, w których ukryto... skarby. Czy to dzieła sztuki ze słynnej listy Grundmanna?
"Bursztynowa Komnata" nadal rozpala emocje
Jak zwykle, większość z tych pałaców i zamków leżących w Dolinie Pałaców i Ogrodów ma swoje tajemnice, nadal nieodkryte. I dobrze, najważniejsze iż przeżywają drugą młodość za sprawą swoich właścicieli.
Wracając do tajemnic, przypomnijmy jedynie o Książu, księżnej Daisy i „Trójkącie Walimskim” (obiekty kompleksu RIESE). To tu Hitler miał swoją podziemną kryjówkę, choć nigdy na Zamku Książ nie był. Niektórzy historycy nadal podgrzewają hipotezy o schowanej w podziemiach Książa „Bursztynowej Komnacie”. Zwiedzający lubią takie zagadki owiane mistyczną nutką tajemnicy.
Trudno to potwierdzić, ale w opisach Dolnego Śląska można znaleźć informację, iż Bursztynowa Komnata (spakowana w skrzyniach) ukrywana była przez co najmniej dobę w pomieszczeniach Zamku Karpniki. Jak widać ten skrawek Polski, Góry Sowie i Kaczawskie skrywają jeszcze wiele tajemnic.
- przeczytaj:
- Zamek Karpniki po kapitalnym remoncie
- Dolina Pałaców i Ogrodów - Pałac w Bukowcu
- Dolina Pałaców i Ogrodów - Pałac Wojanów, Pałac Łomnica, Pałac Staniszów
redakcja autoflesz.com
Od redakcji: dziękujemy Paniom: Jowicie i Agnieszce z działu sprzedaży Zamku Karpniki za pomoc w opracowaniu tego materiału. Podane tu ciekawostki, hipotezy są dość zaskakujące, ale naszym skromnym zdaniem całkiem możliwe. Jak zawsze będziemy dalej drążyć temat, gdyż jak powiedzieliśmy Góry Sowie i Dolny Śląsk, to miejsce magiczne.
{nice1}