Ceny ropy naftowej spadły minimalnie po zapowiedziach prezydenta Trumpa o zabezpieczeniu transportu przez cieśninę Ormuz. Stany Zjednoczone rozważają także złagodzenie sankcji na irańską ropę oraz zwiększenie własnych rezerw - informuje Reuters.
fot. Getty Images
Przypomnijmy, że rzecznik Kwatery Głównej armii Iranu Ebrahim Zolfakari zapowiedział, że świat powinien liczyć się z ceną ropy na poziomie 200 dolarów za baryłkę. Owszem to rozbój w biały dzień, ale analitycy z kręgu amerykańskiego prezydenta musieli się liczyć z taką odpowiedzią ajatollahów. Dziś wrze na Bliskim Wschodzie, a problem dotyczy także gazu LNG z Kataru. Irańskie bombardowania zakładów przemysłu gazowego, największego na świecie, zrobiły swoje, cena gazu drastycznie wzrosła o 30 proc!
Jeśli chodzi o ropę, to baryłka ropy West Texas Intermediate ma tendencję spadkową na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku o 2 proc. (do 93,69 USD). Cena ropy Brent zaś na ICE (na maj) spada o 1,2 proc. do 107,39 USD za baryłkę.
Należy przy okazji dodać, iż ceny złota - o którym mówił prezes Glapiński - już szorują po przysłowiowym dnie. A miało być tak pięknie po zapewnieniach prezesa NBP ws. polskiego SAFE.
Ceny ropy minimalnie spadają, zaś w Polsce rosną na stacjach paliw. Dlaczego? Ceny ropy naftowej odnotowały małe spadki w związku z zapowiedziami przedstawicielami Europy i Japonii dotyczącymi zapewnienia bezpiecznego przepływu przez cieśninę Ormuz. Liderzy z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec a także innych krajów europejskich wyrazili gotowość do podjęcia wspólnych działań w tej najważniejszej sprawie.
Jednak premier Tusk stanowczo odpowiedział, iż polski rząd nie wyśle żołnierzy na Bliski Wschód, gdyż my chronimy wschodnią flankę NATO i Bałtyk. Dziś się okazuje, że zarówno prezes Kaczyński, jak i prezydent Nawrocki mają w tej sprawie odmienne zdanie. Cóż, jeśli to prawda, to można jedynie przywołać b. wicepremier Bieńkowską "Taki mamy klimat".
"Szkody zostały wyrządzone i nawet jeśli uda się w jakiś sposób wynegocjować bezpieczny przepływ tankowców przez cieśninę Ormuz, przywrócenie pełnej logistyki może zająć bardzo dużo czasu. Do tego momentu jakiekolwiek bezpośrednie uderzenie w infrastrukturę eksportową lub szlaki tankowców może gwałtownie podnieść ceny" – powiedziała Priyanka Sachdeva, analityk rynku w Phillip Nova
Stany Zjednoczone rozważają również możliwość uwolnienia dodatkowych zasobów z rezerw strategicznych, co mogłoby obniżyć ceny surowca. Na tę chwilę mało informacji spływa z Wenezueli, zwłaszcza ws. ropy naftowej.

Jednak Iran jest przygotowany na prowadzenie długotrwałej wojny, nawet za cenę niespotykaną w skali świata. Ajatollahowie obrali wyjątkowo brutalną taktykę, tj. blokady przepływu ropy naftowej i gazu przez cieśninę Ormuz, umożliwiając przy tym tankowcem pływającym pod banderą Chin (ostatnia Pakistanu) na swobodny przepływ do Kraju Środka.* Trudno zatem się spodziewać, aby Chiny w jakikolwiek sposób pomogły Stanom Zjednoczonym ws. ochronę cieśniny, o co prosił Donald Trump.
*/ Analitycy szacują, ze nawet przy uwzględnieniu prawdopodobnego rabatu w wysokości 10 dolarów na baryłce w stosunku do cen ropy Brent, Iran wciąż zarabia ponad 140 mln dolarów dziennie, mimo gróźb i sankcji Stanów Zjednoczonych. Firma analityczna Kpler podaje, że z dużym prawdopodobieństwem, ponad 90 proc. irańskiego eksportu ropy trafia do Chin. Często są to mniejsze, niezależne rafinerie, które nadal kupują surowiec z dyskontem, pomimo obowiązujących sankcji. /źródło: biznes.interia.pl/
Jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych nie znajdzie szybko pretekstu, aby odtrąbić zwycięstwo w tej niepotrzebnej wojnie i wyjść z podniesionym czołem, będzie to jego największy błąd podczas prezydentury. Należy pamiętać, że nie jest on królem Midasem, władcą Frygii, który wszystko obracał w złoto. Dziś, mimo buńczucznych zapowiedzi, Trump przegrywa tę wojnę. Niestety ani on, ani jego jastrzębie nie wyciągają wniosków z Wietnamu, Afganistanu, podzielone są także zdania co do irackiej operacji „Pustynna Burza” (1991 rok). Przypomnijmy tylko, że papież Leon XIV wyraźnie prosił prezydenta USA, aby zakończył tę wojnę. Na dziś... bezskutecznie!
Jeśli to prawda, iż każdy dzień tej niepotrzebnej wojny kosztuje ponad mld dolarów, a prezydent Trump chce prosić Kongres o zatwierdzenie 200 mld na „dokończenie roboty” – jak się wyraził – to oznacza tylko tyle, że stracił już wszystko, co obiecywał obywatelom przed wyborami. Trzeba być szaleńcem, aby brnąć dalej w tę niepotrzebną wojnę bez planu B. I co ważne bez sojuszników.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Reuters